Gospodarka USA zachwyca. JPMorgan i Goldman Sachs podnoszą prognozy. Dlaczego?
Według oficjalnych danych, sprzedaż detaliczna w USA wzrosła w sierpniu o 1,2% m/m, wobec 0,8% prognoz analityków. Część sierpniowego wzrostu wynikała z wyższych cen benzyny. Przychody stacji paliw wzrosły o 3,1%. To najwyższy wynik od marca, po zrewidowanym spadku o 0,5% w lipcu. W ujęciu rocznym sprzedaż detaliczna zwiększyła się o 6% i co ważne wzrost objął wiele kategorii towarów. Poza tym gospodarstwa domowe zwiększyły również wydatki w restauracjach i barach. Dane wydają się wspierać scenariusz „higher for longer” czyli bardziej restrykcyjną politykę Fed w dłuższym terminie.
Banki podnoszą prognozy dla PKB USA
Co także ważne bazowa sprzedaż detaliczna (po wyłączeniu samochodów, benzyny, materiałów budowlanych oraz gastronomii) wzrosła w sierpniu aż o 1,4% (wobec 0,4% oczekiwań. Był to największy wzrost bazowej sprzedaży od września 2024 roku. Ta miara jest szczególnie ważna, ponieważ najlepiej odpowiada komponentowi wydatków konsumpcyjnych w PKB.
Goldman Sachs podniósł prognozę wzrostu PKB USA w III kwartale o 0,5 pkt proc. do 3% rocznie, a JPMorgan do 3,5% z wcześniejszych 2,75%. Postęp w walce z inflacją wydaje się niewystarczający, a amerykański konsument wysyła oznaki „siły”, która może ponownie „rozbujać ceny”.
Nawet jeśli obniżki stóp procentowych w kolejnych kwartałach wystąpią – nie wydaje się, by powrót do ery zerowych stóp był możliwy. Wydaje się, że dane o sprzedaży detalicznej coraz bardziej zależą od dalszego wzrostu wyceny majątku (zwykle ulokowanego w akcjach) gospodarstw domowych. To oznacza też, że rośnie ryzyko „długiego ogona”, ponieważ potencjalna panika na rynku akcji mogłaby zaważyć w zachowaniach konsumentów, na być może bezprecedensową od 1929 roku skalę.
Amerykański konsument zniesie wiele
Konsument pozostaje relatywnie odporny mimo wysokiej inflacji i pogarszających się nastrojów. Mocniejszy od oczekiwań raport skłonił ekonomistów do podniesienia prognoz wzrostu PKB USA w III kwartale. Raportowane dane o cenach towarów importowanych pokazały narastającą presję inflacyjną. Amerykańska gospodarka nadal jest dość mocna, by radzić sobie z wyższymi stopami procentowymi, co daje Rezerwie Federalnej przestrzeń do dalszego zacieśniania polityki.
Lipcowy spadek sprzedaży detalicznej był pierwszym spadkiem od dziewięciu miesięcy, ale nie został potwierdzony przez sierpniowe dane. Mimo wzrostu ogólnej sprzedaży, konsumenci coraz częściej szukają tańszych produktów. Wydawać by się mogło, że to przełoży się na większe oszczędności, ale nic bardziej mylnego. Amerykanie mniej oszczędzają i często korzystają ze zgromadzonych oszczędności.
Świetne dane to za mało?
Sprzedaż w handlu internetowym i innych kanałach poza tradycyjnymi sklepami wzrosła o 2,6%, częściowo dzięki zakupom związanym z rozpoczęciem roku szkolnego i wygasaniu negatywnego efektu wcześniejszej promocji Amazon Prime. Sprzedaż w sklepach odzieżowych wzrosła o 0,7%, a u handlarzy samochodami o 0,6%. Co ciekawe, mimo 'stagnacji” na rynku nieruchomości, sprzedaż w sklepach meblowych zwiększyła się o 0,9%, a elektronika i AGD odnotowały wzrost o 1,6%. Bazowa inflacja importowa wyniosła 5,6% r/r
Pytanie czy wzrost ten da się utrzymać. Powodem jest dalszy wzrost cen benzyny i spadek realnych płac. Nic dziwnego, że nastroje konsumentów pogorszyły się we wrześniu. Gospodarstwa domowe o niższych dochodach mają coraz większy problem z rosnącymi cenami energii i żywności. Coraz więcej konsumentów traci siłę nabywczą. To będzie coraz mocniej ciążyło realnym wydatkom konsumpcyjnym w IV kwartale 2026 roku i w całym 2027 roku. W efekcie może przełożyć się też na wyniki Wall Street.
