Gigantyczna dziura w sieci Bitcoin. Hakerzy ukradli 320 mln USD!

Gigantyczna dziura w sieci Bitcoin. Hakerzy ukradli 320 mln USD!

Sieć Liquid Network, która stanowi popularny boczny łańcuch i warstwę rozliczeniowa dla wielu cyfrowych giełd, została zmuszona do natychmiastowego wstrzymania wszystkich odbywających się w niej operacji.

Powodem takiego stanu rzeczy jest nagła utrata rezerw o wartości 320 mln USD. Z głównego portfela wyprowadzono bowiem aż około 4000 Bitcoinów, co de facto sparaliżowało cały system. Co więcej, domniemani sprawcy tego zdarzenia zaczęli publicznie twierdzić, że działają w szlachetnych celach.

Ukradli miliony i twierdzą, że są dobrzy

Zamiast typowego w takich okolicznościach zachowania, jakim jest milczenie i natychmiastowe przystąpienie do prania skradzionych środków, hakerzy nawiązali kontakt z twórcami Liquid Network za pomocą wewnątrzłańcuchowych transakcji. Zażądali oni natychmiastowego załatatania krytycznego błędu oprogramowania, obiecując, że po pomyślnym zakończeniu audytu i aktualizacji węzłów oddadzą każdą skradzioną cyfrową monetę. Taka narracja natychmiast podzieliła kryptowalutową społeczność. Nic dziwnego, że część komentatorów zaczęła doszukiwać się we wszystkim drugiego dna. Sceptycy przypominali zaś, że zaufanie w branży finansowej nie powinno opierać się na obietnicach.

Luka w kodzie i mechanizm SideSwap

Warto przyjrzeć się bliżej temu, jak w ogóle doszło do tak potężnego naruszenia zabezpieczeń. Jak się okazuje, techniczna strona tego incydentu mocno odbiega od standardowych schematów, z jakimi mieliśmy do czynienia w minionych miesiącach. Z wstępnych analiz wynika, że przestępcy wcale nie musieli łamać zabezpieczeń kryptograficznych, wyciągać tajnych kluczy prywatnych ani przejmować fizycznych sprzętowych modułów. Środki opuściły system w sposób, który nie wzbudził alarmu, ponieważ przepływ odbył się przez w pełni zatwierdzoną oraz legalnie funkcjonującą platformę SideSwap. Dopiero w dalszym toku śledztwa okazało się, że usterka tkwiła głęboko w oprogramowaniu węzłów systemu Elements, gdzie błąd kodu doprowadził do wygenerowania części aktywów, których legalności giełda nie była w stanie zweryfikować.

Giełdy wstrzymują oddech

Nagłe zatrzymanie funkcjonowania tak istotnej infrastruktury odbiło się echem na całym rynku, uderzając w płynność wielu podmiotów. Z racji tego, że sieć powstała z myślą o drastycznym skróceniu czasu oczekiwania na transakcje poprzez emitowanie odpowiedników opartych na zablokowanych rezerwach, paraliż odciął giełdy od sprawnego przepływu kapitału.

Przedstawiciele projektu zapewniają, że pracują obecnie nad wdrożeniem niezbędnych poprawek bezpieczeństwa, jednak dokładny termin ponownego uruchomienia mostu pozostaje wielką niewiadomą. Analitycy rynkowi podkreślają, że ten przypadek na długo pozostawi głęboką rysę na reputacji rozwiązań drugiego poziomu, udowadniając, że nawet najbardziej zaawansowane projekty mogą w ułamku sekundy stać się ofiarą własnych błędów architektonicznych.

Przeczytaj o „złotym krzyżu” BTC i potencjalnej hossie:
Bitcoin pokazuje układ, który zazwyczaj dawał setki procent zysku
oraz o tym, jak duży rynkowy gracz pozbywa się wszystkich kryptowalut z wyjątkiem jednej:
Giełdowy gigant całkowicie wyprzedał Solanę, Ethereum i Dogecoina