Fed znów „blefuje” z podwyżką stóp? Bitcoin i złoto w dół – ale USA toną w długach

Fed znów „blefuje” z podwyżką stóp? Bitcoin i złoto w dół – ale USA toną w długach

Dzisiejsze wystąpienie przewodniczącego Fed, Kevina Warsha było ze wszechmiar znaczące – przede wszystkim biorąc pod uwagę fakt, żę byl to pierwszy raz, gdy przemówił jako szef Rezerwy Federalnej. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Warsh tylko „udawał” bycie zdeterminowanym bankierem, skoncentrowanym na walce z inflacją. Problem z podwyżkami stóp jest jednak bardziej znaczący. Dług publiczny USA wynosi już około 40 bln USD, a koszty jego obsługi rosną, jeśli tylko Fed pokusi się o zacieśnienie polityki monetarnej.

Zatem czy Fed jest gotowy piłować gałąź na której spoczywa system dolarowy? Czy przyspieszy problem zadłużenia, które tylko rośnie? Nie jest ważne czy Republikanie, czy Demokraci: politycy wszystkich partii wydają coraz więcej, podczas gdy budżet nie jest reperowany w proporcjonalny sposób. To daje spekulantom okazję do asymetrycznych reakcji.

Pokerowy blef Kevina Warsha?

Choć rynki mogą „zabezpieczać” pozycje na wypadek gdyby Fed naprawdę podniósł stopy, dla niektórych wydaje się oczywiste, że będzie zapierał się nogami i rękami, by tylko tego nie zrobić. Jednak decydenci w USA wiedzą, że wystarczy zakomunikować rynkom jastrzębie zamiary i w ten sposób sterować „funkcją reakcji”. Teoretycznie może pomóc w tym również wycofanie z publikowania „forward guidance”.

Takie działania nie są w stanie jednak odwrócić całego (problematycznego zarówno dla Fed, jak i Departamentu Skarbu) trendu, jakim jest… Konsekwentny wzrost wydatków i kosztów budżetowych, przy jednocześnie niższym od tempa wzrostu o średniorocznie ok. 50% wzroście gospodarczym. Tak więc „debasement trade” i hedgowanie się poza dolarem w dalszym ciągu ma wielki sens i fundamenty – niezależnie od tego co powie Kevin Warsh czy nawet Donald Trump.

System, który już nie działa

Stany Zjednoczone dotarły do miejsca, z którego nie są w stanie podnosić stóp i walczyć z inflacją w nieskończoność, nie ryzykując jednocześnie przyspieszonego bankructwa i wyparowującego popytu na swój dług. W ten sposób dwa końce krzywej rentowności wydają się skierowane ku górze i dopóki dynamika PKB nie przekroczy wyraźnie zadłużania kraju – trudno oczekiwać, by problem natury budżetowej został rozwiązany. Co za tym idzie, jesteśmy w stanie zaryzykować twierdzenie, że podwyżki stóp z tego miejsca stają się tylko „straszakiem”, który prowadzi do nikąd.

Weźmy pod uwagę, że transmisja decyzji monetarnych zajmuje około 1,5 roku. W jaki niby sposób podniesienie stóp o 25 punktów bazowych (czego dziś boi się rynek) miałyby wpłynąć na szeroką gospodarkę i samą inflację? Założenie to jest absurdalne. Gdyby podwyżki te wyniosły 75 czy 125 punktów bazowych – wpływ być może byłby rzeczywisty. Ale na taki cykl zwyczajnie dziś nie stać Ameryki. Wall Street to wie, ale czasami udaje, że zapomina o realiach. Długoterminowe trendy na metalach szlachetnych – zwłaszcza złocie wydają się niezagrożone. Jackson Hole jest tylko szumem.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Dodaj nas jako preferowane źródło i bądź na bieżąco!