Fed rozpocznie cykl jak w 2022 roku? Przemawia Beth Hammack

Fed rozpocznie cykl jak w 2022 roku? Przemawia Beth Hammack

Beth Hammack z Fed uważa, że stopy procentowe w USA powinny być wyższe, a gospodarka potrzebuje jeszcze większego schłodzenia. Jej zdaniem inflacja wciąż pozostaje zbyt wysoka, a Fed od około 5 lat nie realizuje celu inflacyjnego na poziomie 2%. Rezerwa Federalna rozpocznie cykl zacieśniania polityki pieniężnej na wzór tego z 2022 roku? Sprawdźmy – oto komentarze członkini i jednej z decyzyjnych osób w sprawie polityki monetarnej w USA.

Fed chce wiedzieć dokąd zmierza

Patrząc na jezioro Erie, myślę o żeglowaniu po nim. Warunki potrafią zmieniać się bardzo szybko, podobnie jak w gospodarce. Żeby dobrze nawigować, trzeba znać cel i jednocześnie stale dostosowywać kurs. W przypadku Fednazym celem jest maksymalne zatrudnienie i stabilność cen, ale droga do tego celu nie jest z góry ustalona. Zależy od tego, jak będzie rozwijała się gospodarka. Przy obecnych warunkach, prognozach i ryzykach po stronie inflacji uważam, że potrzebujemy restrykcyjnego nastawienia polityki pieniężnej.

Dla mnie bardzo ważne jest wyjaśnianie, w jaki sposób podejmuję decyzje dotyczące stóp procentowych. Nie chodzi o zapowiadanie z góry konkretnych decyzji, ale o pokazanie logiki: jak reaguję na zmieniające się warunki, na inflację, rynek pracy, wzrost i sytuację finansową.

Fed ma jasno określony cel. W długim terminie inflacja PCE na poziomie 2% jest zgodna ze stabilnością cen, a maksymalne zatrudnienie oznacza najwyższy poziom zatrudnienia możliwy do utrzymania bez destabilizacji cen. Kiedy inflacja jest zbyt wysoka, polityka zwykle powinna być bardziej restrykcyjna. Gdy rynek pracy wyraźnie słabnie, stopy mogą być obniżane.

Uważam też, że mamy obowiązek wyjaśniać społeczeństwu, dlaczego podejmujemy takie, a nie inne decyzje. To pomaga gospodarstwom domowym, firmom i rynkom finansowym lepiej planować. Jeżeli rynek nie rozumie funkcji reakcji Fed, ceny aktywów mogą gwałtownie się przemieszczać, bo inwestorzy są zaskakiwani kolejnymi decyzjami.

Chcę bardzo wyraźnie rozdzielić dwie rzeczy. Wyjaśnianie funkcji reakcji nie jest tym samym co forward guidance. Nie składam obietnicy dotyczącej przyszłej ścieżki stóp. Mówię jedynie, jak prawdopodobnie będę reagować, jeśli gospodarka będzie zachowywała się w określony sposób. Forward guidance jest narzędziem, które wiąże politykę konkretnym zobowiązaniem. Funkcja reakcji czegoś takiego nie robi. Jest warunkowa. Kurs może się zmienić, jeśli zmienią się warunki.

Mniejsze ruchy, ale wykonywane szybciej?

Jeżeli jest to możliwe, wolę dokonywać mniejszych zmian polityki pieniężnej i robić to stosunkowo szybko, zamiast czekać, aż sytuacja wymusi duży zwrot. Tak właśnie patrzę na zarządzanie ryzykiem.

W swojej funkcji reakcji biorę pod uwagę twarde dane gospodarcze, warunki finansowe, prognozy, bilans ryzyk oraz to, co słyszę bezpośrednio od przedsiębiorców, bankierów i gospodarstw domowych. Dane oficjalne są podstawą, ale pojawiają się z opóźnieniem. Dlatego korzystam również ze wskaźników prywatnych, miar trendu inflacyjnego oraz informacji z gospodarki realnej.

Rynki finansowe bardzo szybko agregują informacje i dlatego zwracam na nie dużą uwagę. Koszt kapitału wpływa przecież na decyzje firm i gospodarstw domowych. Jednocześnie wiem, że ceny aktywów potrafią poruszać się z powodów, których nie da się łatwo wyjaśnić, dlatego traktuję te sygnały poważnie, ale nie bezkrytycznie.

AI podbija popyt i ceny

Jeśli spojrzymy na gospodarkę dzisiaj, zacznę od inflacji, bo właśnie tutaj problem jest największy. Inflacja PCE wynosiła w sierpniu 3,4%, a bazowa 3%. Rok wcześniej było to odpowiednio 2,7% i 2,9%. To nie jest krótkotrwałe zaburzenie. Inflacja pozostaje powyżej celu od dłuższego czasu.

Presja cenowa jest moim zdaniem szeroka. Oczywiście dużo mówi się o energii, ropie, benzynie i dieslu, ale problem nie ogranicza się do energii. Wyższe cła zwiększają koszty po stronie podaży, a kolejne fale podwyżek ceł oznaczają serię następujących po sobie szoków kosztowych.

Jednocześnie mamy presję po stronie popytu. Rozbudowa infrastruktury AI zwiększa zapotrzebowanie na komputery, elektronikę i zaawansowane komponenty technologiczne. To podnosi koszty centrów danych, ale również projektów w lotnictwie, energetyce i budownictwie.

W rozmowach z przedsiębiorcami słyszę też o presji kosztowej w ubezpieczeniach zdrowotnych, tworzywach sztucznych, metalach, zbożach i energii elektrycznej. Wzrost cen widzimy również w usługach bazowych z wyłączeniem mieszkalnictwa, czyli tam, gdzie wpływ energii i ceł powinien być mniejszy.

Nasze miary trendu inflacyjnego wskazują obecnie na okolice środkowej lub górnej części przedziału 2%. To oznacza, że nawet przy odpowiedniej polityce pieniężnej powrót inflacji do 2% zajmie trochę czasu. Spadek cen energii oczywiście pomógłby, ale presja wynikająca z popytu nie skoryguje się sama. Takie zjawiska są zwykle bardziej trwałe i wymagają restrykcyjniejszej polityki.

Największe ryzyko

Do tej pory długoterminowe oczekiwania inflacyjne pozostawały dobrze zakotwiczone, mimo że inflacja od ponad pięciu lat znajduje się powyżej celu. Nie zamierzam jednak zakładać, że tak będzie zawsze.

Zaczynam słyszeć sygnały, że firmy przygotowują się do dalszych podwyżek cen nawet wtedy, gdy ich obecne koszty nie rosną w takim samym tempie. Jeden z detalistów powiedział nam wprost, że planuje podnieść ceny bardziej niż wzrosły jego koszty, ponieważ spodziewa się kolejnych fal inflacji, choć nie wie jeszcze, skąd przyjdą. To może być sygnał, że inflacyjne nastawienie zaczyna się utrwalać.

Jeśli ludzie i firmy oczekują wyższych cen, zaczynają podejmować decyzje w oparciu o te oczekiwania. Wtedy inflacja może częściowo napędzać samą siebie, a zadanie Fed staje się trudniejsze. Jednocześnie rynek pracy pozostaje stabilny. Stopa bezrobocia wynosi 4,2% i od końca ubiegłego roku praktycznie się nie zmienia. To poziom zbliżony do mojej oceny maksymalnego zatrudnienia. Inne dane również wskazują na stabilny albo nawet poprawiający się rynek pracy. Wzrost zatrudnienia przyspieszył względem ubiegłego roku, liczba nowych wniosków o zasiłek pozostaje niska, podobnie jak liczba zapowiadanych masowych zwolnień.

Boom AI zwiększa popyt na pracowników w części branż budowlanych. Firmy mówią nam o niedoborach pracowników i szybkim wzroście płac w niektórych zawodach wymagających kwalifikacji. Coraz częściej słyszę również o trudnościach ze znalezieniem pracowników niewykwalifikowanych, a rzadziej o planach redukcji zatrudnienia. Ryzyka dla rynku pracy mogą więc obecnie przesuwać się nawet w kierunku nadmiernego napięcia.

Gospodarka nadal jest mocna i wiele zniesie?

Wzrost PKB był solidny w pierwszej połowie roku i wygląda na to, że również trzeci kwartał przyniósł dobre tempo wzrostu. Mimo wysokich cen energii konsumpcja pozostawała mocna do sierpnia. Nakłady inwestycyjne na centra danych i powiązany sprzęt są bardzo wysokie. Gdy rozmawiam z firmami w regionie, słyszę, że biznes jest generalnie mocny, a miejscami wręcz bardzo mocny. Moja prognoza zakłada dalszy solidny wzrost gospodarczy. Po ostatnim znaczącym wzroście rentowności oceniam warunki finansowe raczej jako neutralne niż restrykcyjne. Mocne zyski przedsiębiorstw wspierają wysokie wyceny akcji, a spready obligacji korporacyjnych pozostają niskie.

Kontakty rynkowe wskazują, że wyższe rentowności odzwierciedlają kilka rzeczy naraz: mocny wzrost gospodarczy, oczekiwania wyższych stóp, ceny energii, ryzyka geopolityczne oraz rosnącą globalną podaż długu. Możliwe, że rynek zaczyna również akceptować fakt, iż neutralna realna stopa procentowa wróciła bliżej poziomów sprzed globalnego kryzysu finansowego.

Nie widzę gospodarki, która jest wyczerpana i zaczyna tonąć. Widzę gospodarkę, która jest w stanie wytrzymać nieco mocniejsze sterowanie, aby dokończyć walkę z inflacją. Biorąc pod uwagę wszystkie elementy mojej funkcji reakcji, restrykcyjna polityka pieniężna jest dziś właściwa. Częstsze, ale mniejsze dostosowania ograniczają ryzyko, że zbyt mocno zboczymy z kursu, że inflacyjny sposób myślenia utrwali się w gospodarce albo że powrót do celu zajmie znacznie więcej czasu.

Fed zmieni kurs, jeśli warunki się zmienią

Oczywiście wszystko to pozostaje warunkowe. Jeśli rynek pracy pokaże przekonujące oznaki pogorszenia, ścieżka polityki prawdopodobnie będzie musiała się zmienić. Ale jeśli inflacja pozostanie wyższa, niż zakładam, albo zobaczymy dalsze utrwalanie się inflacyjnego sposobu myślenia, może być konieczne skierowanie stóp procentowych jeszcze wyżej.

Nie zamierzam przedstawiać jednej, z góry ustalonej drogi do celu, bo takiej drogi po prostu nie ma. Funkcja reakcji jest warunkowa. To nie jest obietnica dotycząca przyszłych decyzji, ale sposób reagowania na zmieniające się warunki. Cel pozostaje ten sam: maksymalne zatrudnienie i stabilność cen. Kurs będziemy dostosowywać do tego, jak zmieniać się będzie gospodarka.