Arbitraż wart 100 mln – ignorowany. Firma brata prezydenta nie chce oddać kopalni złota

Arbitraż wart 100 mln – ignorowany. Firma brata prezydenta nie chce oddać kopalni złota

Firma Engineers & Planners ma natychmiastowo zaprzestać „wtargnięć, okupacji oraz wszelkiej ingerencji” w kopalnię złota Czarna Wolta na północnym zachodzie Ghany. Taki wyrok wydał dziewięć miesięcy temu Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy przy Izbie Handlowej w Londynie. We środę Sąd Najwyższy Anglii i Walii, do którego sprawa trafiła z uwagi na lokalizację Trybunału, stwierdził, że firma wyrok w całej rozciągłości zignorowała, i w dalszym ciągu okupuje kopalnię, jakby wyrok nie był wiążący. Tajemnica odporności Engineers & Planners może być przy tym dość łatwa do wyjaśnienia – otóż jej założycielem i prezesem jest niejaki Ibrahim Mahama. Czyli brat obecnego prezydenta Ghany, Johna Dramaniego Mahamy.

Pierwotny wyrok w sprawie omawianej kopalni złota londyński Trybunał Arbitrażowy (International Court of Arbitration) wydał już 23 października 2025 r. Spór dotyczy złóż w pasie Wa-Lawra, uznawanego za najbardziej obiecujący niezagospodarowany rejon złotonośny kraju. Azumah Resources, australijska spółka eksploracyjna wspierana przez amerykański kapitał prywatny (Ibaera Capital), nabyła tam licencje w 2006 roku. W 2023 roku Azumah i inwestorzy zawarli z miejscowym „partnerem” – właśnie Engineers & Planners – umowę typu earn-in, która miała umożliwić tej ostatniej wykupienie projektu za 100 milionów dolarów, pod warunkiem wypełnienia szeregu warunków.

Jak twierdzą Australijczycy i Amerykanie, firma nie spełniła tych warunków. Pomimo to, miała sfałszować podpisy ich przedstawicieli – i siłą (!) zająć tę zasobną kopalnię złota. Ze swej strony, spółka brata ghańskiego prezydenta zaprzecza, że pod przymusem przejęła obiekt. Tak stwierdził reprezentujący ją adwokat, Bobby Banson, zapowiadając jednocześnie próbę uchylenia środowego orzeczenia brytyjskiego sądu. Jednakże już w lipcu 2025 roku Engineers & Planners miała uzyskać kredyt rzędu 120 milionów dolarów na „nabycie” obiektu. Biorąc pod uwagę kontekst polityczny, trudno się dziwić, że do „nabycia” de facto (choć bynajmniej nie de iure) doszło.

Ghana chce złota – pytanie, dla kogo te kruszce…?

Od kontekstu tego trudno uciec także w innych podobnych przypadkach. Ghana, niegdyś znana jako Złote Wybrzeże, wyraźnie stawia na sektor wydobycia złota jako panaceum na niedawny kryzys gospodarczy i walutowy – dzięki czemu lokalna waluta utrzymuje obecnie stabilną wartość. Władze przeforsowały także przepisy, które nakładają na podmioty górnicze przymus sprzedaży 30 proc. swej produkcji tamtejszym podmiotom. Co więcej, nowe regulacje wymagają, by wydobycie odkrywkowe prowadziły firmy w 100 proc. ghanańskie, a głębinowe – przynajmniej w 50 proc. AngloGold Ashanti, Newmont i Zijin Mining otrzymały polecenie przekazania operacji lokalnym podwykonawcom do grudnia 2026 roku – pod groźbą sankcji prawnych. 

W efekcie firmy Cassius Mining i Blue Gold złożyły własne pozwy arbitrażowe przeciwko Ghanie, domagając się setek milionów dolarów odszkodowania. W kwietniu tego roku zaś ghanańskie władze odrzuciły wniosek południowoafrykańskiej spółki Gold Fields dotyczący przedłużenia dzierżawy kopalni złota Damang, którą ta eksploatowała przez ponad dwie dekady. Kontrakt na jej dalsze prowadzenie przyznano, cóż za zaskoczenie…  Engineers & Planners. Prezydent oficjalnie „zrzekł się udziału” w dyskusjach, rzekomo by uniknąć konfliktu interesów. Trzeba jednak trafu, że firma jego brata otrzymuje kontrakty oraz prawne (i bezprawne) benefity niejako sama z siebie.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!