„Wirtualna smycz” na szyi mieszkańców – zerwana. Brytyjski rząd rezygnuje z cyfrowych ID

„Wirtualna smycz” na szyi mieszkańców – zerwana. Brytyjski rząd rezygnuje z cyfrowych ID

Tego chyba mało kto się spodziewał. Narzucone przymusem cyfrowe dowody tożsamości, umożliwiające organom państwa egzekwowanie w czasie rzeczywistym kontroli nad życiem zawodowym czy finansowym Brytyjczyków – ta wizja, przynajmniej na razie, się nie spełni. Wielka Brytania otrzymała bowiem powitalny prezent od mającego właśnie objąć funkcję premiera Andy’ego Burnhama, nowego lidera Laburzystów. Zadeklarował on, że rząd „zresetuje priorytety” po poprzednikach, i w ramach tegoż resetu rezygnuje z forsowania tego projektu.

Biorąc pod uwagę kierunek, w którym Wielka Brytania zmierzała przez ostatnie lata pod kątem wolności osobistych i swobód politycznych, zdecydowanie nie tak często zdarza się, aby w ciągu zaledwie kilku dni nadeszły stamtąd dwie jednoznacznie pozytywne informacje (i to chyba będące takimi niezależnie od czyichś politycznych zapatrywań). Raptem kilka dni temu bowiem brytyjski rząd zrezygnował z prób domknięcia systemu krajowej cenzury Internetu poprzez eliminację sieci VPN jako dostępnego dla użytkowników narzędzia jej unikania. Teraz zaś nowy lider Partii Pracy, obejmujący właśnie funkcję premiera Andy Burnham, zapowiedział w udzielonym przez siebie wywiadzie kolejny pozytywny krok.

Nowy premier zadeklarował „reset priorytetów” w polityce rządu, które pozostawia po sobie odchodzący premier Keir „Two-tier Keir” Starmer. W ramach owego resetu, jego gabinet zamierza zrezygnować z wyjątkowo niepopularnych, wręcz znienawidzonych planów swego poprzednika w kwestii przymusowego, powszechnego wprowadzenia cyfrowych narzędzi tożsamości. Narzędzi tożsamości, czy też – jak chcą krytycy – przede wszystkim kontroli tejże tożsamości. Burnham stwierdził, że zamierza przekierować środki przeznaczone na ten program na inne priorytetowe kwestie, w tym zwłaszcza walkę z galopującym wzrostem kosztów życia większości Brytyjczyków.

Wielka Brytania na cyfrowej smyczy

Koszty życia – kosztami życia, ale znaczenie miały też tu najpewniej koszty polityczne (tyle, że te ostatnie ponieść musiałaby jego partia). Sprzeciw wobec cyfrowych ID zmobilizował bowiem miliony mieszkańców tego kraju na skalę, której Wielka Brytania od dawna nie widziała. Petycja przeciwko projektowi zebrała niespotykane 3 miliony podpisów. Tysiące mieszkańców manifestowało sprzeciw na ulicach, dalsze tysiące zapowiedziały zaś bojkot systemu i odmowę wyrobienia sobie wirtualnych profili. Rząd, w swoim stylu, odpowiedział groźbami (m.in. uniemożliwieniem dostępu do rachunków bankowych czy podjęcia jakiejkolwiek legalnej pracy) – co tylko wywołało dalszy spadek poparcia dla całej idei, i samej Partii Pracy.

Projekt cyfrowych ID, mający w latach 2026-2029 kosztować 1,8 mld funtów, forsowany był przez ekipę Starmera z uporem godnym lepszej sprawy, ignorując wspomniane protesty, lekceważąc petycję i zapowiadając administracyjne zduszenie przypadków obywatelskiego nieposłuszeństwa. Program ten zakładał wprowadzenie nie tyle prostego narzędzia elektronicznej identyfikacji, co stworzenie wszechobecnego mechanizmu śledzenia obywateli od samego momentu narodzin. Byłaby to w istocie wirtualna smycz, pozwalająca państwu na totalną kontrolę każdego aspektu życia mieszkańców, od dostępu do służby zdrowia i edukacji, przez możliwość podróżowania czy uzyskania kredytu, aż po śledzenie aktywności online.

Planowana centralizacja danych w rękach państwa miała obejmować pełną biometrię, historię transakcji finansowych i lokalizację GPS, tworząc niekontrolowany monopol informacyjny na skalę znaną dotąd chyba tylko z totalitarnych Chin. Centralna baza danych miała gromadzić wszelkie wrażliwe informacje biometryczne i behawioralne, tworząc profil cyfrowy każdego obywatela. System ten atakowany był nie tylko miliony osób prywatnych, ale też szereg organizacji (jak Open Rights Group czy Big Brother Watch), jako oczywiste narzędzie dystopijnej kontroli bezpośrednio zagrażającej fundamentalnym wolnościom obywatelskim. Zapowiedź jego wprowadzenia wywołała eksplozję niechęci i wspomniane już protesty oraz masowe petycje.

Widać światełko w tunelu?

Nie wiadomo, czy to ta fala obywatelskiego sprzeciwu – wzmocniona przez świadomość, że podobne rozwiązania służą do totalitarnej kontroli obywateli w najgorszych reżimach świata – zmusiła Burnhama do zapowiedzi odwrotu jeszcze przed objęciem urzędu, tak, aby nie obciążać wizerunkowo swej partii oraz dorobku rządowego, czy też faktycznie kieruje się on nieco innymi wartościami politycznymi niż Starmer. Jednak deklaracja tej treści stanowiła zarazem otwarte uznanie porażki poprzedniej ekipy laburzystowskiej, a także faktyczne przekreślenie całej jej narracji, w ramach której cyfrowe ID miałyby zostać wprowadzone pod pozorem cyfrowej „wygody” oraz rzekomej poprawy efektywności funkcjonowania administracji państwa.

Zapowiadany przez niego krok, wraz z wycofaniem się z planowanej blokady VPN-ów, w istocie stanowiłyby znaczący krok w kierunku przywrócenia tam elementów podstawowej swobody debaty publicznej oraz szacunku dla indywidualnej prywatności i podmiotowości. Z drugiej jednak strony, warto pamiętać, że Wielka Brytania wciąż pozostaje jednym z najbardziej represyjnych politycznie państw w Europie. System masowej inwigilacji, wszechwładza organów urzędniczych, tysiące osób aresztowanych i skazywanych za zwykłe wyrażanie opinii, brak bezstronności politycznej państwa, rasizm wobec białych Brytyjczyków czy tuszowanie imigranckiej i muzułmańskiej przestępczości to tylko część problemów, które pozostają do rozwiązania.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!