Rządowy kwartał zamknięty, strzelaniny i aresztowania – co się w weekend działo w Zielonej Strefie?

Rządowy kwartał zamknięty, strzelaniny i aresztowania – co się w weekend działo w Zielonej Strefie?

W przeciągu minionego weekendu Irak miał wątpliwą przyjemność obserwować w swojej stolicy wydarzenia rodem z filmu sensacyjnego – choć takiego o kryminalnej warstwie fabularnej. Epicentrum tych wydarzeń była słynna Zielona Strefa – wyznaczona jeszcze przez Amerykanów w czasie ich obecności w tym kraju, ufortyfikowana i pilnie strzeżona enklawa mieszcząca siedziby organów władzy, najważniejsze urzędy oraz ambasady. W niedzielę od wczesnego rana rozpoczęła się tam wielka operacja policyjno-antyterrorystyczna.

Jej celem nie byli przy tym żadni terroryści czy członkowie zbrojnych milicji (za których działalność, w roli zarówno formacji paramilitarnych, jak i pro-irańskich ugrupowań politycznych, Irak płaci zresztą wysoką cenę w formie destabilizacji tego państwa) – lecz jej typowi rezydenci, czyli politycy. Oddziały kontrterrorystyczne CTS oraz jednostki specjalne armii zamknęły wszystkie wejścia do Zielonej Strefy, blokując je czołgami i pojazdami opancerzonymi. Następnie rozpoczęto przeczesywanie jej wnętrza, w czym zaangażowanym to siło asystowały jednostki powietrzne (śmigłowce sił specjalnych).

Sezamie, otwórz się!

Zwykle spokojna Zielona Strefa stała się w ten sposób, jak twierdziły relacje i nagrania z social mediów, epicentrum chaosu. Doniesienia mówiły o dobiegających z jej wnętrza strzelaninach – miało dojść do wymiany ognia pomiędzy siłami rządowymi a ciężko uzbrojonymi ochroniarzami niektórych polityków. W ciągu trwającej wiele godzin operacji aresztowano 47 osób, w tym trzynastu członków parlamentu (którym wcześniej uchylono immunitet), ale b. gubernatorów, członków rządu oraz wysokich rangą urzędników resortowych. Agencja INA opublikowała pełną listę ujętych członków bagdadzkiego establishmentu.

Przy okazji aresztowań dokonano także ogromnych zajęć mienia, niekiedy bardzo szczególnego: służby skonfiskować miały ponad 98 miliardów irackich dinarów oraz 11 milionów dolarów w gotówce, część z której spoczywała cztery metry pod powierzchnią ziemi. Do tego doszły niemal trzy kilogramy złota, 21 pojazdów, kolekcja od od 70 do 85 sztuk broni palnej (od niewielkich pistoletów do ciężkich karabinów maszynowych), około 300-400 magazynków i dziesiątki skrzynek z amunicją. Na mocy decyzji sądowych zamrożono także majątek nieruchomy: 70 budynków i posesji mieszkalnych i komercyjnych.

Wymownym komentarzem i przedmiotem kpin w Internecie stał się fakt, że „lewą” gotówkę znaleziono także w rezydencji Alii Nassif, posłanki zasiadającej w parlamentarnej komisji antykorupcyjnej, co stanowi swoisty komentarz do jakości nadzoru legislacyjnego, z jakim mierzy się Irak. Z kolei z punktu widzenia politycznego szczególne znaczenie miały odkryte dokumenty wskazujące na powiązania między urzędnikami z Bagdadu a nielegalnymi schematami finansowymi, w tym przemytem irańskiej ropy naftowej z naruszeniem sankcji – co może skomplikować relacje Bagdadu tak z Teheranem, jak i Waszyngtonem.

Irak „choruje” na korupcję

Źródła w irackim wywiadzie wskazują, że operacja wciąż trwa i obejmuje nie tylko sam Bagdad, ale również prowincje. Przyczynkiem do niej były zeznania b. wiceministra ds. ropy, Adnana Mohammeda Hamuda al-Dżumajliego, zatrzymanego miesiąc wcześniej w okolicy Ishaki w gubernatorstwie Salah ad-Din przez specjalną jednostkę sił bezpieczeństwa. Al-Dżumajli, wcześniej pełniący funkcję dyrektora generalnego Północnej Spółki Rafineryjnej oraz Rafinerii Baiji, został usunięty ze stanowiska przez obecnego premiera Alego Faliha az-Zaidiego w ramach przeglądu kontraktów rządowych.

Jego zeznania – a jak się okazało, dzięki pracy w nieoficjalnej skarbonce irackich elit, którą są tamtejsze firmy naftowe, wiedział sporo – rzuciły światło na aferę, którą już uznaje się za przypuszczalnie największy skandal korupcyjny, jaki widział Irak po upadku Saddama Husajna. Do tego dołożył się też nacisk społeczny: nowy premier Ali al-Zaidi, który objął urząd w maju tego roku, złożył publiczne przyrzeczenie walki z korupcją, która od lat dewastuje iracką gospodarkę. Operacja z 28 czerwca była pierwszym tak masowym uderzeniem w elity, które dotychczas cieszyły się bezkarnością.

Korupcja jest od lat jednym z najbardziej palących problemów, z jakim mierzy się Irak, i przenika wszystkie dziedziny życia. Według Transparency International, kraj zajmuje jedno z ostatnich miejsc w rankingu percepcji tejże korupcji. Skala zjawiska jest tak duża, że nawet masowe aresztowania, jak te z weekendu, postrzegane są jako kropla w morzu potrzeb. Społeczne konsekwencje są przewidywalne: zaufanie do instytucji państwowych w społeczeństwie w zasadzie nie istnieje, a protesty przeciwko korupcji i złej sytuacji gospodarczej wybuchają regularnie.

Dotąd ta zła sytuacja gospodarcza nie sięgała jedynie, nomen omen, właśnie Zielonej Strefy. Nie wiadomo natomiast, czy obecne działania to początek faktycznie pierwszej od dawna skutecznej kampanii antykorupcyjnej, czy też po prostu przejaw walk frakcyjnych w irackiej elicie władzy.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!