„Podatek od białych”. Najbardziej rasistowski kraj świata chce miliardów z kieszeni szykanowanych obywateli
Republika Południowej Afryki przygotowuje się do wdrożenia kolejnego mechanizmu instytucjonalnej dyskryminacji białej mniejszości. Państwo to – które od trzech dekad pozostaje pod rządami czarnych, pogrążając się w coraz głębszej zapaści ekonomicznej, cywilizacyjnej i infrastrukturalnej – oficjalnie lansuje się jako bastion „sprawiedliwości rasowej”. W istocie jednak pozostaje najbardziej agresywnie rasistowskim krajem świata, w którym czarny rasizm jest nie tylko tolerowany, ale też oficjalnie usankcjonowany – w skali dalece przerastającej nawet to, co w przeszłości miało miejsce pod rządami Apartheidu. „Czarne” władze RPA usiłują właśnie pójść jeszcze krok dalej na tej drodze.
Chodzi tutaj o przymusową daninę, którą już ochrzczono „podatkiem od białych” – bo do tego w praktyce ma się sprowadzać. Jeszcze w 2025 roku prezydent Cyril Ramaphosa oraz minister handlu, przemysłu i konkurencyjności, Parks Tau, opublikowali plany utworzenia Funduszu Transformacyjnego, o wartości 100 miliardów randów. Miałby on „transformować” gospodarkę – w ten mianowicie sposób, by zmniejszać i podcinać znaczenie gospodarcze białej populacji RPA, i zwiększać czarnych. W myśl pomysłów czarnych polityków, przedsiębiorstwa byłyby przymuszane do wpłacania do tegoż funduszu 3% netto – naturalnie nie zamiast, lecz oprócz wszystkich innych podatków, opłat, haraczy i innych ciężarów.
Władze kryją się specjalnie – rasizm przeciw białym doszedł w RPA do tego poziomu, że jest zjawiskiem zupełnie oficjalnym – o co im chodzi. Jak wyjaśnił minister Tau, ma on służyć temu, aby przedsiębiorcy europejskim pochodzeniu – do dziś, mimo ciągłej dyskryminacji, będący najbardziej dynamiczną gospodarczo grupą społeczną – byli zmuszeni finansować swych czarnych konkurentów. Ma to być rzekomo zgodne z „dobrymi praktykami” (sic!) w ramach polityki Black Economic Empowerment (BEE). Zarządzać tymi pieniędzmi miałby Fundusz Narodowego Wzmocnienia (National Empowerment Fund) – czyli politycy, tyle że bez nawet formalnego nadzoru parlamentarnego.
Firmy, które nie podporządkują się tym zasadom i nie będą płacić – choć przecież formalnie daniny na rzecz owego funduszu nie są nawet podatkiem – czekają grzywny sięgające od 2% do 10% obrotu, minimalnie 1,5 mln randów, oraz wykluczenie z przetargów publicznych. W praktyce oznacza to konieczność płacenia za prawo do prowadzenia działalności gospodarczej.
RPA, kraj „antyrasistowski”
Propozycja (a raczej żądanie) utworzenia podobnego funduszu transformacyjnego miała wypłynąć z szeregów Economic Freedom Fighters (EFF) – radykalnej, komunistyczno-szowinistycznej partii czarnych, kierowanej przez Juliusa Malemę – która od lat otwarcie agituje otwarcie za rabunkiem majątków białych obywateli i ich redystrybucją wśród czarnych wyłącznie na podstawie kryterium rasowego. Bez ogródek domaga się także bezkarności dla czarnych sprawców przestępstw popełnianych wobec białych. Rządzący Afrykański Kongres Narodowy (ANC), jakkolwiek do szczętu przeżarty korupcją swych działaczy, w ostatnich latach ściga się z EFF na radykalizm – i stąd też adaptuje coraz bardziej niedorzeczne jego postulaty.
RPA to kraj, w którym od trzech dekad nieprzerwanie rządzi ANC, a rasizm wobec białych stał się fundamentem polityki państwowej. Obecnie obowiązuje tam ponad od 140 do 145 aktów prawnych, których celem jest faworyzowanie czarnych i marginalizowanie białych – od dostępu do edukacji, przez rynek pracy, po dostęp do opieki zdrowotnej. W ciągu ostatnich lat wprowadzono tam rozwiązania nawiązujące do bolszewickich mechanizmów kolektywizacji, a których celem jest możliwość wywłaszczania ziemi i majątków białych bez odszkodowania. Kraj toczony jest przez masową przestępczość, która – jeśli ofiary mają zbyt jasny odcień skóry – odbywa się przy lekceważącym, pobłażliwym milczeniu władz.
W efekcie biali obywatele, by przetrwać, muszą korzystać z prywatnych szkół, prywatnej opieki zdrowotnej prywatnych służb ochrony. Ich powodzenie – mimo szykan – budzi jeszcze większą złość wśród rasistowskich czarnych polityków i aktywistów, którzy otwarcie żądają, by biali żyli w ubóstwie, zarazem jednak nie chcąc także dopuścić do ich emigracji. Gospodarka kraju systematycznie się pogarsza, a korupcja i przestępczość osiągają rekordowe poziomy. Przykład Zimbabwe, gdzie podobna polityka doprowadziła do klęski gospodarczej, nie odstrasza władz RPA. Zarazem jednak gromko twierdzą one, że w ich kraju nie ma dyskryminacji rasowej i wszyscy traktowani są równo.
