Operatorzy zawyżali rachunki za prąd. „Pomyłka” w obliczeniach na swoją korzyść warta miliardy
Brytyjscy operatorzy sieci energetycznej nie odczuwają problemów, które stały się zmorą większości Brytyjczyków. Rosnące rachunki za prąd boleśnie biją ich po kieszeni, a co gorsza, nie widać na horyzoncie rozwiązania problemu. A jeśli już, to wręcz przeciwnie – będzie jeszcze gorzej. Operatorów wysokie rachunki jednak bardzo cieszą. Jak się okazało, znaleźli sposoby, by je jeszcze trochę „podpompować”.
Jak alarmuje Citizens Advice, brytyjska organizacja ochrony konsumentów, tamtejsi operatorzy suto zaokrąglali swoje profity. Czynili to, zawyżając rachunki za prąd – w ten sposób, że wykorzystali błędną formułę obliczania kosztów energii. Autorem tego administracyjnego bubla był naturalnie rynkowy regulator, brytyjski urząd ds. energii Ofgem.
Źródłem całego problemu był nieżyciowy sposób szacowania kosztów. Urzędnicy, jak się okazało, mieli słaby kontakt z rynkową rzeczywistością. Nie orientowali się (cóż za nowość…) w zagadnieniu kosztów kredytowania działalności podmiotów na rynku energetycznym. Chodzi o to, że koszty własnej działalności operatorzy doliczają do rachunków użytkowników.
Praktyka ta, niezależnie od tego, jak bardzo obmierzła i krzywdząca może się wydawać mieszkańcom, jest w Wielkiej Brytanii oficjalnie regulowana. Zadaniem urzędu jest przy tym oszacowanie tychże kosztów i zatwierdzenie poziomu, który operator może sobie doliczyć do ceny faktycznie wykorzystanego prądu. W skład tych kosztów wchodziły, jak się okazało, koszty pozyskiwania kapitału – i tu nastąpił rozdźwięk z rzeczywistością.
Ot, „pomyłka” – dziwnym przypadkiem, zawsze w jedną stronę
Regulator założył bowiem, że koszty kredytowania dla operatorów będą powiązane z inflacją. Tymczasem faktyczne oprocentowanie pożyczonego kapitału okazało się niższe. I tego dostojny organ okazał się nieświadomy. W przypadku prywatnej firmy pracowników czekałby zapewne przyspieszony kurs zaznajamiania się z rzeczywistością.
Ofgem to jednak urząd – a ten przecież nie jest skrępowany takimi drobnostkami. Urzędnicy postąpili zatem tak, jak na biurokratów przystało – wpisali do założeń wartości, które po prostu wydawały im się słuszne. Nie mogą przy tym twierdzić, że nie mieli żadnej możliwości weryfikacji. Citizens Advice juz w 2020 r. monitowała bowiem urzędników i informowała ich o błędzie. Ci jednak kwestię zignorowali.
W wyniku tego „błędu” na swoją korzyść, poprzez zawyżone rachunki za prąd operatorzy wyciągnęli z kieszeni Brytyjczyków o 5 miliardów więcej, niż powinni. To wszystko w sytuacji, w której operatorzy działają w warunkach bezalternatywnego monopolu energetycznego. I w sytuacji, w której kalkulacje Ofgem już uprzednio przewidywały ich zysk.
Rachunki za prąd, co potrafią obalać rządy
Rachunki za prąd stanowią w Wielkiej Brytanii coraz bardziej palący problem społeczny. Nie tylko z uwagi na sytuacje takie jak opisana (choć z tego powodu także). W zeszłym roku głośno było o „wrażliwym społecznie” pomyśle, w ramach którego klienci uczciwie płacący rachunki mieliby się de facto zrzucić na „biednych”, którzy rachunków nie płacą.
Praprzyczyną problemu jest jednak, prócz monopolistycznego systemu bez elementu konkurencji (co niestety częste) coraz bardziej pogarszająca się baza energetyczna Wielkiej Brytanii. Jest to bezpośrednia konsekwencja fanatyzmu, z jakim obecny rząd Partii Pracy forsuje w Wielkiej Brytanii ekologiczną utopię i oderwane od realiów kryteria Net Zero. Laburzyści czynią to bez względu na skutki dla gospodarki czy konsumentów – „klimat” jest dla nich ważniejszy.
Ofgem zadeklarował, że na przyszłość „skoryguje” swoje kalkulacje i zatwierdzoną wysokość cen. O zwrocie nadpłaconych kwot oczywiście nikt jednak nawet nie przebąknął.