Mark Zuckerberg chciał ją zniszczyć za ujawnienie prawdy o Facebooku. Była dyrektorka walczy o swoje

Mark Zuckerberg chciał ją zniszczyć za ujawnienie prawdy o Facebooku. Była dyrektorka walczy o swoje

Była pracownica wyższego szczebla w firmie Meta Platforms oskarża firmę o próby jej uciszenia i zablokowania promocji jej autobiograficznej książki.

Sarah Wynn-Williams, która w latach 2011–2017 pełniła funkcję dyrektorki do spraw globalnej polityki publicznej w Facebooku, oskarża firmę o bezwzględne próby uciszenia jej i utrudnianie promowania napisanej przez nią książki pod tytułem „Bezwzględni. O władzy, chciwości i upadku ideałów największego portalu społecznościowego”. Publikacja ta zyskała status bestsellera, obnażając kulisy funkcjonowania imperium Marka Zuckerberga, co wywołało natychmiastową i agresywną reakcję prawną korporacji.

Centralnym punktem sporu stała się umowa o porozumieniu stron, którą była menedżerka podpisała w momencie zwolnienia z pracy, zobowiązując się do niewypowiadania się w sposób niekorzystny o swoim byłym pracodawcy. Dziś kobieta twierdzi przed sądem, że dokument ten został przez nią podpisany pod przymusem, ponieważ nagła utrata kluczowych świadczeń pracowniczych zagrażała jej stabilności życiowej. Korporacja wykorzystała wspomniane zapisy do uruchomienia procedury prywatnego arbitrażu, który w marcu 2025 roku wydał nadzwyczajny nakaz milczenia bez udziału samej zainteresowanej oraz jej obrońców.

Sekrety imperium Zuckerberga i polowanie na autorkę

W książce była dyrektorka opisuje okrutne i bardzo niepokojące zachowania najważniejszych osób w firmie, w tym samego dyrektora generalnego. Publikacja szczegółowo przedstawia próby przypodobania się Marka Zuckerberga chińskim urzędnikom państwowym, co miało pomóc firmie Meta w wejściu na tamtejszy rynek. W „Bezwzględnych” znalazły się też opisy zachowań związanych z molestowaniem seksualnym, których mieli dopuszczać się zatrudnieni w Meta menedżerowie wysokiego szczebla.

Reakcja technologicznego giganta na te doniesienia była bezkompromisowa i doprowadziła do eskalacji nacisków. Koncern domaga się od autorki korporacja gigantycznego zadośćuczynienia w wysokości 50 000 USD za każdy pojedynczy przypadek naruszenia umowy o zakazie dyskredytacji firmy. W praktyce oznacza to, że Meta traktuje każdy sprzedany egzemplarz pamiętnika jako osobne złamanie kontraktu, co nakłada na Wynn-Williams ekstremalną presję finansową.

Co więcej, prawnicy kobiety ujawnili, że przez ponad rok od premiery książki była ona poddawana permanentnej inwigilacji przez wynajętych agentów. Przedstawiciele korporacji jeździli za nią na spotkania autorskie, festiwale literackie oraz wystąpienia publiczne w Wielkiej Brytanii, fotografując każdy jej ruch i dokumentując, czy wypowiada się na temat firmy. Doszło nawet do sytuacji, w której autorka podczas festiwalu Hay Festival w Walii przesiedziała całą godzinę na scenie w całkowitym milczeniu obok innych panelistów, ponieważ jakiekolwiek słowo mogło uruchomić lawinę kar finansowych.

Wojna o wolność słowa i efekt Streisand

Przedstawiciele Meta Platforms kategorycznie odpierają wszelkie zarzuty, twierdząc, że ich była pracownica została w 2017 roku zwolniona za fatalne wyniki oraz toksyczne zachowanie. W oficjalnym oświadczeniu firma podkreśliła, że kobieta próbuje wykorzystać proces sądowy jako narzędzie marketingowe do zwiększenia sprzedaży swojej książki, która ich zdaniem jest całkowicie oderwana od rzeczywistości i pełna kłamstw.

Z perspektywy rynkowej działania korporacji przyniosłyskutek odwrotny do zamierzonego, wywołując klasyczny efekt Streisand. Po głośnym wystąpieniu autorki w milczeniu na brytyjskim festiwalu, sprzedaż książki z tygodnia na tydzień wystrzeliła o kilkaset procent, przekraczając barierę 150 000 sprzedanych egzemplarzy – i to tylko w Wielkiej Brytanii.

Dziś Sarah Wynn-Williams domaga się całkowitego unieważnienia nakazu milczenia oraz uznania umowy odprawowej za niebyłą, argumentując, że działania korporacji godzą w wolność słowa. Jedno jest pewne – wynik toczonej przez nią batalii może zadecidować o tym, czy inni sygnaliści z Doliny Krzemowej odważą się w przyszłości ujawnić niewygodne fakty o działaniach cyfrowych gigantów.

Przeczytaj o tym, co dzieje się „za pięć dwunasta” – przed wejściem MiCA w życie:
Kolejny krypto gigant zdążył przed przepisami MiCA – dosłownie w ostatniej chwili!
oraz o inicjatywie, która ma chronić interesy pracowników przy jednoczesnym wspieraniu innowacji:
Takiej fali zwolnień nie widział świat. Giełdowi giganci i politycy łączą siły.. Uda się?

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Zostaw komentarz