Kontrowersyjna ustawa okazała się klapą. „System działa głównie na papierze”

Kontrowersyjna ustawa okazała się klapą. „System działa głównie na papierze”

Oficjalnie 23 czerwca obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Sygnalisty. Z tej okazji Instytut Spraw Obywatelskich zaprezentował wyniki swojego badania, które pokazują jak w praktycy funkcjonuje ustawa, która w czerwcu 2024 roku wprowadził regulacje dotyczące zgłaszania nieprawidłowości w miejscu pracy. Pomysł od samego początku budził kontrowersje, ponieważ wielu kojarzył się z praktykami donoszenia władzy, które były powszechne w poprzednim ustroju. Jednak zgodnie z Dyrektywą UE 2019/1937 Polska musiała wprowadzić takie rozwiązanie. Pomimo kontrowersji ustawa weszła w życie, ale wspomniany raport pokazuje, że sporo do poprawy, a sygnaliści boją się korzystać ze swoich praw.

Sygnaliści boją się ujawniać nieprawidłowości. Ustawa niewiele zmieniła

Idea stworzenia ram prawnych dla procedury informowania o nieprawidłowościach w miejscu pracy, choć kontrowersyjna, wydawała się potrzebna. W praktyce okazuje się, że jest bardzo dużo do poprawy, a sygnaliści zwyczajnie obawiają się cokolwiek zgłaszać.

Polski Raport Krajowy, który przygotował Instyt Spraw Obywatelskich, wykazał, że ustawa formalnie obowiązuje. Jednak w praktyce osoby pełniące rolę sygnalistów wciąż mają obawy przed podjęciem działań. Głównym powodem jest brak poczucia bezpieczeństwa sygnalistów. Rafał Grórski, prezes Instytutu Spraw Obywatelskich wyjaśnia, że „Jeśli człowiek zgłaszający nieprawidłowści najpierw kalkuluje, czy straci pracę, zdrowie albo reputację, to znaczy, że system ochrony działa głównie na papierze.

Autorzy raportu wskazują, że powszechne jest zjawisko „głuchej ciszy”. To sytuacja, w której pojawiają się nieprawidłowości, ale brak zaufania, obawy przed identyfikacją i ostracyzmem powodują, że sygnalista nie reaguje.

Tylko jedna trzecia zgłoszeń uwzględniona przez RPO

Zespół do spraw sygnalistów Biura Rzecznika Praw Obywateslkich zebrał dane, z których wynika, że między 27 grudnia 2024 r. a 15 grudnia 2025 r. do RPO trafiło 690 spraw. Jednak Rzecznik Praw Obywatelskich przyjął jedynie 233 zgłoszenia zewnętrzne. Pozostałe nie spełniały wymogów formalnych. Okazuje się, że jedną z przyczyn nierozpatrzenia zgłoszeń jest brak danych zgłaszającego. Wiele osób dalej zgłasza nadużycia anonimowo, a zgodnie z aktualnie obowiązującymi przepisami wszczęcie sprawy w takim przypadku jest praktycznie niemożliwe. To również pokazuje, że sygnaliści obawiają się identyfikacji i pomimo formalnej ochrony, boją się konsekwnecji. Dotyczy to szczególnie małych firm i społeczności, gdzie wytypowanie zgłaszającego jest dużo łatwiejsze, niż w dużych zespołach. Dlatego autorzy postulują, by anonimowe zgłoszenia, jeśli tylko są uprawdopodobnione, powinny być procedowane.

Praktyka zniechęca do działania

Chociaż ustawa o ochronie sygnalistów obowiązuje, to praktyka pokazuje, że zgłaszający, choć wskazuje faktyczne nadużycia, to może ponieść konsekwencje. Wystarczy przywołać świeżą aferę wokół Warszawskiego Szpitala Południowego. Portal Zero ujawnił, że Prezydent Warszawy oraz dyrekcja szpitala, byli informowani o patologicznych praktykach przez ordynatora szpitala. Okazała się, że chwilę później pracę straciła nie osoba, która dopuszczała się nieprawidłowości, a zgłaszający. Ta sprawa potwierdza, że wnioski raportu są niestety prawdziwe.

Więcej aktualnych wiadomości, które mogą Cię zainteresować:

Złoto znowu odbije? Podobna sytuacja jak w lutym 2024 roku

Płatności odroczone coraz popularniejsze. Jak BNPL wpływa na zdolność kredytową?

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!