Kartel Sinaloa na Podlasiu i Pomorzu. Globalny gigant narkoterroryzmu czyni z Polski swoją bazę?
Co ma wspólnego meksykański kartel narkotykowy – choćby i ten potężny, oskarżany o przemożne powiązania z politykami i zapiekle zwalczany przez amerykańskie służby (a takim właśnie bez wątpienia jest Kartel Sinaloa) – z Polską? Okazuje się, że całkiem wiele. Nasz kraj już kilka lat temu wpadł w oko latynoskim narkoprzestępcom, i to z więcej niż jednej przyczyny. Niestety, trudno traktować to jako powód do optymizmu.
W sprawie, która w niektórych doniesieniach jest określana jako być może najbardziej kompleksowa afera korupcyjna na zachodniej półkuli, amerykańska prokuratura ogłosiła właśnie szereg aktów oskarżenia skierowanych przeciwko czołowym meksykańskim politykom. Federalni prokuratorzy z Nowego Jorku zarzucają im całą litanię zarzutów związanych z korupcją, konspiracją i zaangażowaniem w handel narkotykami, nadużyciami finansowymi, uzbrajaniem i finansowaniem grup przestępczych, a nawet bezpośrednie zlecanie morderstw i porwań.
W gronie oskarżonych znaleźli się, między innymi, urzędujący gubernator meksykańskiego stanu Sinaloa, urzędujący senator, burmistrz miasta Culiacán (stolicy tego stanu), a także szereg urzędników i dygnitarzy, jak sekretarz ds. bezpieczeństwa, miejscowy komendant policji, etc. Beneficjentem tych wszystkich działań była grupa przestępcza, która swą nazwę wzięła od tego stanu – chodzi o Kartel Sinaloa (hiszp. Cártel de Sinaloa). Kartel ten, u szczytu potęgi, pod rządami Joaquina “El Chapo” Guzmana, był najgroźniejszą organizacją narkotykową na globie (a z całą pewnością w regionie).
I choć sam “El Chapo” przebywa obecnie w amerykańskim więzieniu, krwawy laur najpotężniejszej organizacji przestępczej przejął obecnie Kartel Jalisco Nowej Generacji (Cártel de Jalisco Nueva Generación, CJNG – i to pomimo faktu, że jego lidera, Nemesio Rubéna „El Mencho” Oseguerę Cervantesa, niedawno zlikwidowała meksykańska armia), sam zaś Kartel Sinaloa podzielił się na kila frakcji – w tym te związane z Ismaelem “El Mayo” Zambadą, jednym ze współzałożycieli kartelu, i jego rodziną, oraz Chapitos, czyli synami “El Chapo” – to w dalszym ciągu kartel ten jest organizacją przepotężną.
Kartel a sprawa polska
Tymczasem pół świata dalej, na drugiej połowie globu – w ostatnich dniach kwietnia (akurat mniej więcej w tym samym czasie, gdy amerykańscy prokuratorzy skarżyli meksykańskich polityków o zmowę z przestępcami) polskie organa ścigania, we współpracy z Europolem i Interpolem, przeprowadziły serię skoordynowanych nalotów na obiekty w województwach podlaskim, pomorskim i kujawsko-pomorskim. Obiekty te, jak się okazało, powiązane były z działalnością tego samego, meksykańskiego kartelu Sinaloa. W wyniku działań zatrzymano 12 osób, w tym kilku obywateli Meksyku którzy reprezentować mieli kartel.
W toku serii akcji zabezpieczono laboratoria produkujące metamfetaminę, a także ponad 150 litrów płynnych narkotyków syntetycznych, 5 ton chemikaliów oraz sprzęt pozwalający na wyprodukowanie co najmniej 500 kg gotowych substancji o czarnorynkowej wartości przekraczającej 20 milionów złotych – jeśli miałyby one trafić na rynek polski, bowiem w niektórych innych krajach mogłyby przynieść jeszcze większy profit. To zaledwie ostatni sygnał świadczący o tym, że Polska zyskała „zaszczytną” rangę strategicznego węzła produkcyjnego dla globalnych syndykatów narkotykowych.
Wcześniej, we wrześniu i listopadzie 2025 roku, Centralne Biuro Śledcze Policji zlikwidowało na Podlasiu i pod Świeciem dwa profesjonalne laboratoria metamfetaminy, prowadzone przez obywateli Meksyku pochodzących, cóż za zaskoczenie, ze stanu Sinaloa. W pierwszym przypadku zatrzymano czterech Meksykanów, a na miejscu znaleziono blisko 120 litrów płynnego narkotyku o wartości ponad 7 milionów złotych. W drugim – trzech mężczyzn (w tym Polaka) i 300 litrów płynnej metamfetaminy, 3 tony chemikaliów oraz sprzęt do produkcji 330 kg gotowego narkotyku o wartości ok. 6 mln zł.
Od początku 2025 roku w całym kraju policja rozbiła 47 podobnych fabryk, przejmując blisko 900 kg narkotyków z grupy amfetaminy i metamfetaminy. Wszystkie te przypadki także nie stanowiły odosobnionych incydentów: według Andrzeja Mroczka z CBŚP, już kilka lat temu służby odnotowały zainteresowanie meksykańskich karteli Polską jako miejscem inwestowania kapitału w produkcję i dystrybucję narkotyków. Emisariusze karteli, w tym Los Zetas, prowadzili już wówczas rekonesans polskiego rynku, zaś teraz przedstawiciele kolejnych grup z Meksyku są zatrzymywani „przy pracy”.
Macki globalnej ośmiornicy
Kartel Sinaloa od lat kontroluje znaczną część globalnego rynku narkotyków, dysponując siecią w co najmniej 47 krajach na wszystkich zamieszkałych kontynentach. Jego struktura opiera się na wyspecjalizowanych komórkach, odpowiedzialnych za produkcję, transport i dystrybucję narkotyków, jak również logistykę i pranie brudnych pieniędzy. Działalność kartelu nie ogranicza się zresztą do tego i jest on także zaangażowany w handel nielegalnie pozyskiwanym złotem i kamieniami szlachetnymi, równie nielegalną bronią, czerpanie profitów z nielegalnej imigracji, pracy przymusowej, poboru haraczy etc.
Jego obecność w Jego działalność w Polsce i innych krajach Europy Środkowej – podobnie zresztą jak w przypadku kartelu CJNG (ba, w regionie tym pojawiają się także ślady działalności Kartelu Juárez, Organizacji Beltrán-Leyva, a nawet kolumbijskich karteli, takich jak Clan del Golfo) nie ma bynajmniej charakteru przypadkowego. Kolumbijskie grupy, które od lat dominują na globalnym rynku kokainy, korzystają z polskich portów jako punktów tranzytowych; w 2023 r. ujawniono także, że prały one pieniądze w polskich bankach (m.in. w Skierniewicach, gdzie prokuratura zabezpieczyła 1,5 mld zł).
Działalność meksykańskich karteli w Polsce i Europie środkowej nabrała jednak ostatnimi laty daleko większego znaczenia niż tylko miejsca tranzytu narkotyków przerzucanych na inne rynki – choć w tej roli nasz kraj nadal jest wykorzystywany (Polska ma tu tę „przewagę”, że nasze geograficzne położenie sprzyja zarówno dystrybucji narkotyków na rynkach zachodnioeuropejskich, jak i ich dalszemu przerzutowi np. na Bliski Wschód czy nawet dalej, do krajów Oceanii i Azji wschodniej). Przyczyniły się do tego przeobrażenia rynku narkotykowego, które w skrócie można określić jako wzrost roli narkotyków syntetycznych.
Organizacje takie jak Kartel Sinaloa od początku XXI wieku rozwinęły one produkcję narkotyków syntetycznych, takich jak metamfetamina i fentanyl, które są tańsze w produkcji, łatwiejsze do przemytu i generują wyższe zyski. Fentanyl, syntetyczny opioid 50-krotnie silniejszy od heroiny, stał się głównym źródłem zysków dla karteli, zwłaszcza na rynku amerykańskim (gdzie tysiące ludzi co roku umierają z powodu jego przedawkowania). Także ich dystrybucja jest tańsza i łatwiejsza – przede wszystkim zaś, mogą one być produkowane wszędzie, nie tylko tam, gdzie znajdują się uprawy koki czy maku.
„Zrób to sam”
Głównym wyzwaniem w przypadku wytwarzania narkotyków syntetycznych jest, po pierwsze, pozyskanie chemikaliów do ich produkcji. Są one zasadniczo trudno dostępne i pozyskiwane głównie w Chinach, skąd za pośrednictwem sieci fałszywych firm i przekupionych urzędników trafiają do Meksyku. Tradycyjna struktura działalności zakładała następnie wytwarzanie narkotyków w nielegalnych meksykańskich laboratoriach i ich dalszy przemyt. Od kilku lat meksykańskie kartele postępują jednak inaczej. Zamiast angażować się w kosztowny, nawet jeśli nie zawsze ryzykowny przemyt, eksportują know how.
Chodzi o opracowane w Meksyku procesy produkcji metaamfetaminy, które okazały się znacznie bardziej wydajne i ekonomiczne niż metody stosowane dotąd przez półświatek narkotykowy w Europie. Kartel Sinaloa i inne meksykańskie grupy w Polsce wchodzą ze współpracę z lokalnymi grupami przestępczymi, które zapewniają im infrastrukturę, siłę roboczą i dostęp do sieci dystrybucji. Same kartele dostarczają natomiast chemikalia, wiedzę techniczną oraz fachowy personel, tzw. cocineros (tj. kucharzy) – właśnie tymi mieli być wymienieni wcześniej obywatele Meksyku zatrzymani przez polskie służby.
To o tyle istotny problem, że polskie gangi same uczą się rozwiązań produkcyjnych, które dostarcza im kartel. Co więcej, metamfetamina i inne syntetyki, dotąd mało popularne w Polsce, zyskują na znaczeniu, a sam potencjał polskiego rynku w ciągu ostatnich dekad znacząco wzrósł – na tyle, że z punku widzenia globalnych karteli Polska staje się wartościowym rynkiem dystrybucji narkotyków. Niestety potwierdzają to dane: w 2025 roku CBŚP przejęło rekordową ilość – 29 ton narkotyków, głównie z nielegalnych fabryk w kraju. A w tym roku liczba ta może być jeszcze większa.
