IKEA wycięła tam 250 etatów. Wielu zwolnionych nadal nie ma gdzie pracować
IKEA dla każdego z nas to synonim tanich ale jednocześnie solidnych i nieskomplikowanych w montażu mebli z północy Europy. Dla mieszkańców Wielbarka przez lata była jednak czymś znacznie więcej. Gdy niemal dwadzieścia lat temu uruchamiano tam produkcję, bezrobocie w regionie sięgało 30%. Szwedzki gigant dał pracę i zapewnił byt całym rodzinom. Niestety, największy pracodawca w regionie musiał zrobić krok wstecz. Wiosną tego roku firma przeprowadziła grupowe zwolnienia. Objęły one około 240-250 osób z mniej więcej 1500 zatrudnionych. Kilka miesięcy później widać już skutki. I nie chodzi tylko o samą utratę pracy.
Odprawa była, nowej pracy już niekoniecznie
Firma, trzeba przyznać, zrobiła to po dżentelmeńsku. W „Fakcie” czytamy, że odprawy dla najbardziej doświadczonych pracowników sięgały nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Problem w tym, że niezasilane źródło bardzo szybko wysycha.
Jedna z byłych pracownic przyznaje, że osób, które znalazły kolejną satysfakcjonującą ich pracę od razu, można było policzyć na palcach dwóch rąk. Lokalny rynek wciąż ma wyższą średnią bezrobocia niż pozostała część kraju. Poza tym zwolnieni pracownicy przez lata wykonywali te same zadania, najczęściej przy produkcji.
Sprawę podjął urząd pracy w Szczytnie. Zorganizowano nawet spotkanie z potencjalnymi pracodawcami z sąsiednich powiatów, ale najwyraźniej i to nie przyniosło oczekiwanych rezultatów. Niektórzy zwolnieni pracownicy, mimo że minęło już kilka miesięcy, wciąż wzdychają do pracy w IKEI i po cichu liczą na szansę, że jeszcze wrócą na zakład.
Nie tylko IKEA na problem. Cała branża tnie koszta
Na sprawę można też spojrzeć znacznie szerzej. Problem nie dotyczy tylko Wielbarka. Nie dotyczy nawet samej IKEI, a całej branży meblarskiej w Polsce, która przechodzi kryzys. Decyzja Szwedów nie jest odosobniona. Podobne kroki podejmowały też nasze rodzime firmy, ograniczając produkcję. Rosnące koszta, mniejszy popyt i niższy eksport to tylko niektóre z przyczyn takiego stanu rzeczy.
To jednak w Wielbarku wszystko było skupione głównie wokół fabryki i jej pracowników. Zakładu, który – podkreślmy – wciąż zatrudnia około tysiąca osób i nie ma mowy o jego całkowitym zamknięciu.
Czytaj więcej w dziale społeczeństwo na Bithub:
Chiny rzucają USA wyzwanie. Chodzi o Iran
18 tysięcy na rękę i dalej jesteś średniakiem. Tyle dziś trzeba zarabiać w Polsce
Trump poniża się przed Iranem. Histerycznie walczy o pokój
