Ideowy manifest prezesa Palantir. Dzięki AI świat skręca w stronę technokracji?
Nowa książka Alexa Karpa, współtwórcy Palantiru pisana wraz z Nicholasem Zamiską nosi tytuł ’The Technological republic: Hard power, soft belief and the future of the West’. W istocie to próba zarysowania kierunku, w którym jego zdaniem i tak zmierza Zachód. W stronę systemu, w którym technologia, kapitał i bezpieczeństwo narodowe splatają się w jedną strukturę władzy. Teza jest czytelna: to nie politycy, ale inżynierowie i twórcy systemów będą definiować przyszłość państwa. Czy tak oto rodzi się technokracja?
Najważniejsze fakty
- Autorzy twierdzą, że sektor technologiczny ma moralny obowiązek aktywnie uczestniczyć w obronie państwa i budowie jego siły.
- Wskazują, że przyszłość globalnego porządku będzie oparta nie na „soft power”, lecz na technologicznie napędzanej sile militarnej, w tym systemach opartych na AI.
- Krytykują współczesną kulturę Zachodu za stagnację, nadmierny komfort i oderwanie elit od realnych potrzeb gospodarczych i bezpieczeństwa.
- Postulują głęboką przebudowę relacji między państwem, rynkiem i społeczeństwem. Od służby publicznej po rolę wojska i przemysłu technologicznego.
Silicon Valley jako nowy filar państwa
Jednym z najmocniejszych wątków książki jest przekonanie, że Dolina Krzemowa nie może dłużej funkcjonować jako neutralny dostawca technologii. Według Karpa, jej rozwój był możliwy dzięki stabilności i bezpieczeństwu zapewnianemu przez państwo. A to rodzi zobowiązanie.
To podejście oznacza coś więcej niż współpracę z rządem. Autorzy mówią wprost o „afirmatywnym obowiązku” udziału w obronie kraju. W praktyce sprowadza się to do budowy technologii militarnych, systemów analitycznych i infrastruktury cyfrowej, która staje się fundamentem współczesnej siły państwa.
Równolegle pojawia się krytyka tego, co Karp nazywa „tyranią aplikacji”… Przekonania, że największym osiągnięciem cywilizacji są produkty konsumenckie. W jego wizji to ślepa uliczka, odciągająca zasoby i talenty od projektów o strategicznym znaczeniu.
Koniec epoki „miękkiej siły”
Autorzy nie pozostawiają złudzeń: epoka, w której dominowała narracja, dyplomacja i wartości, dobiega końca. W ich miejsce wchodzi „hard power” – twarda siła oparta na technologii. Kluczowe znaczenie ma tutaj sztuczna inteligencja. Karp stawia sprawę jasno: pytanie nie brzmi, czy powstaną systemy uzbrojenia oparte na AI, lecz kto je stworzy i na jakich zasadach będą używane. W jego ujęciu Zachód nie może pozwolić sobie na moralne wahanie, jeśli jego przeciwnicy działają bez takich ograniczeń. A takie podejście prowadzi do szerszych wniosków:
- konieczności powszechnej służby narodowej,
- większego zaangażowania społeczeństwa w koszty konfliktów,
- oraz bezwarunkowego wsparcia dla żołnierzy – zarówno sprzętowego, jak i technologicznego.
Krytyka elit i systemu politycznego
Karp nie oszczędza również współczesnych elit. Jego zdaniem Zachód stał się zbyt komfortowy, zbyt skupiony na symbolicznych sporach i zbyt oderwany od realnych wyzwań.
W książce pojawia się kilka powracających motywów:
- system wynagrodzeń w sektorze publicznym zniechęca najbardziej kompetentnych ludzi do służby państwu,
- życie publiczne stało się tak bezwzględne, że odstrasza osoby o realnych kompetencjach,
- polityka coraz częściej zastępuje sens i tożsamość jednostki, co prowadzi do jej wypaczenia.
Autorzy zwracają też uwagę na kulturowe napięcia – od nietolerancji wobec religii po bezrefleksyjny pluralizm, który ich zdaniem zaciera realne różnice między kulturami i ich osiągnięciami.
Nowa architektura świata
W szerszej perspektywie książka jest próbą redefinicji globalnego porządku. Karp podkreśla, że powojenna architektura bezpieczeństwa w tym ograniczenie potencjału Niemiec i Japonii może dziś działać na niekorzyść Zachodu.
Jednocześnie przypomina, że niemal sto lat bez konfliktu między wielkimi mocarstwami nie było przypadkiem, lecz efektem amerykańskiej dominacji. To właśnie ta dominacja, jego zdaniem, musi zostać utrzymana. Ale w nowej, technologicznej formie.
W tle pojawia się też bardziej subtelny, ale istotny wątek: uznanie dla tych, którzy podejmują ryzyko budowy wielkich projektów tam, gdzie zawodzi rynek. To pewnego rodzaju odejście od klasycznego liberalizmu w stronę modelu, w którym państwo i wielki kapitał technologiczny działają wspólnie.
Sztuczna inteligencja znalazła się ponownie na radarze globalnych inwestorów. Pisaliśmy o tym m.in. w artykule Akcje Myseum rosną 300% w jedną sesję. Powód? Dodanie „AI” w nazwie spółki oraz Wielka euforia na Nasdaq, Wyniki TSMC zszokowały Wall Street. Co się dzieje?.
