Czy biohacking poprawi Twoje decyzje inwestycyjne? Sen i dieta zmieniają wyniki bardziej niż wykres
Biohacking to już rynek wart ponad 30 mld USD, a smart ringi i sensory glukozy trafiają także w ręce wielu inwestorów. Najnowsze badania na traderach z Londynu pokazują, że stres, dieta i sen realnie zmieniają podejście do ryzyka w inwestowaniu. Nie każdy gadżet ma jednak pokrycie w nauce.
Biohacking to element strategii inwestycyjnej
Rynek biohackingu, czyli mierzenia i poprawiania pracy własnego ciała, ma osiągnąć w 2026 roku 33,9 mld USD, a do 2034 roku naewt zawrotne 135,4 mld USD.
Zarabiają na nim m.in. takie giełdowe firmy jak Dexcom, Abbott, Garmin i Apple.
Najszybciej rośnie obecnie monitoring glukozy. Odkąd w USA pojawił się sensor bez recepty, miesięczny koszt takiego urządzenia spadł z około 300 do 89 USD. Pierścień Oura łączy się już z sensorem Stelo od Dexcomu.
Ta moda dotarła też do Polski. 24 i 25 października w Warszawie odbędzie się Biohacking Summit.
Jak widać ten rynek jest naprawdę duży i powoli dotyka każdej branży. Pytanie jakie trzeba by zadać jest takie, czy inwestorowi daje coś więcej niż tylko możliwość patrzenia na kolejny wykres, wykres tętna.
Niewyspany trader goni zyski i lekceważy straty
Najmocniejsze dowody naukowe co do wpływu czynników zdrowotnych na inwestowanie dotyczą aktualnie snu. W badaniu naukowców z Duke już jedna nieprzespana noc przesuwała uczestników badania z fazy ochrony przed stratą do pogoni za szybkim zyskiem.
Autor badania Vinod Venkatraman ostrzegał przed:
Skłonnością niewyspanego mózgu do szukania zysków i lekceważenia strat
Niebagatelne znaczenie ma też stres. John Coates i Joe Herbert na potrzeby swojej pracy naukowej badali jakiś czas temu ślinę traderów z londyńskiego parkietu.
Jak się okazało, ich kortyzol rósł nie po stratach, tylko wraz ze zmiennością rynku. Podobnie w kolejnym badaniu podniesienie kortyzolu u ochotników o 69% przez osiem dni zdecydowanie zmieniło ich podejście do ryzyka.
Największą przewagą inwestora nie jest dziś pierścień za 349 dolarów, tylko zbilansowana dieta i dobrze przespana noc przed ważną decyzją handlową.
Gadżet może zmierzyć efekty naszej pracy, ale przecież nie rozwiąże problemu za nas.
Sensor glukozy nie zastąpi strategii
Z jedzeniem sprawa jest jeszcze bardziej złożona. Badanie z 2010 roku pokazało, że stan metaboliczny zmienia skłonność do ryzyka w decyzjach finansowych. Metaanaliza z 2020 roku wykazała jednak, że niski poziom glukozy zwiększa ryzyko głównie przy wyborach dotyczących jedzenia, a nie przy pieniądzach.
Co to oznacza dla portfela? Sensor glukozy pomoże obserwować dietę, ale nie podpowie, kiedy kupić bitcoina. Słaby punkt? Badania na traderach były małe, a laboratorium to nie prawdziwy rynek. Wniosek jest prosty: zanim kupisz gadżet, zadbaj o sen.
