Czy możemy żyć bez banków?

406

Myśląc o rynku finansowym większość z nas ma przed oczyma potężne, szklane wieżowce sięgające chmur, w których siedzi tysiące analityków, informatyków i brokerów, których jedynym zadaniem jest zarobić jak najwięcej. Właścicielami tych majestatycznych budowli, w których siedzą bardzo uzdolnieni ludzie są najczęściej banki. Te instytucje finansowe towarzyszą nam na każdym etapie naszego życia. Kiedy w wieku kilkunastu lat zakładamy pierwsze konto, kiedy w wieku dorosłym zarabiamy pierwsze pieniądze, kiedy finansujemy kupno wymarzonego domu bądź samochodu, kiedy zaczynamy myśleć o naszej emeryturze i potencjalnych oszczędnościach. Pomimo faktu, że o bankach można powiedzieć tyle samo złych co i dobrych rzeczy, to są one na dzień dzisiejszy niezaprzeczalnie niezbędne. Jednakże świat się zmienia i być może pewnego dnia uda nam się uniezależnić i zarządzać naszymi finansami poza bankami. To wcale nie jest aż tak odległa przyszłość, jakby mogło się wydawać.

Nasz finansowy anioł stróż?

Na początku trzeba przyznać, że życie bez posiadania konta w banku jest możliwe. Nie jest ono łatwe, ale jeżeli przyjrzeć się bliżej jest to dość powszechna praktyka np. u osób starszych. Rachunki możemy opłacić na poczcie a emeryturę bądź wypłatę może przynosić listonosz lub możemy otrzymywać ją w formie gotówki. Praktycznie wszystkie sklepy, kawiarnie, restauracje, przychodnie, apteki czy stacje benzynowe akceptują gotówkę. Jak widać konto w banku nie jest niezbędne. Przynajmniej w Polsce. Zaskakująca jest jednak liczba osób powyżej 18 roku życia nieposiadająca konta w banku. Według Forbes wynosi ona ponad 40 %! W ogonie Europy dalej są tylko Litwa i Łotwa. Dla porównania jedynie co trzydziesty trzeci Francuz i co trzydziesty Niemiec nie posiada konta bankowego.

Nie zapominajmy także o tym, że żyjemy w mocno rozwiniętym regionie na Ziemi, gdzie dostęp do energii elektrycznej, bieżącej wody i bankowość to chleb powszedni. Miliardy ludzi na ziemi jest nieubankowionych nie z powodu tego, że nie chcą zakładać konta w banku, ale z powodu tego, że na obszarach wiejskich Indii czy Chin, na Bliskim Wschodzie bądź w rejonie Afryki subsaharyjskiej po prostu nie istnieje infrastruktura bankowa. Niektóre z tych terenów charakteryzują się lokalną ekonomią poprzez barter (wymianę dóbr na inne dobra). Poniższa grafika przedstawia % osób posiadających konto bankowe w danym regionie na Ziemi.

bez banków 1

Źródło: Business Insider

W przypadku wysoko zamożnych krajów OECD ponad 90 % posiada konto w banku. W Europie i Centralnej Azji oraz w Ameryce Łacińskiej liczba ta spada już do zaledwie 50 %. W przypadku Bliskiego Wschodu zaledwie 13 % osób posiada konto bankowe!

Brak rozwiniętej infrastruktury bankowej w niektórych obszarach na świecie nie jest jedyną przyczyną niskiego poziomu ubankowienia. Wiele osób nie posiada wystarczającej ilości pieniędzy, aby być potencjalnym klientem banku (patrz grafika poniżej). Pamiętajmy o tym, że banki komercyjne (to w nich najczęściej posiadamy konta), zarabiają poprzez pożyczanie i obrót pieniędzmi klientów. Im więcej pieniędzy klienci wpłacą do banku tym większe możliwości inwestycyjne, spekulacyjne bądź kredytodawcze dana instytucja posiada. W przypadku biednych obszarów banki po prostu nie są zainteresowane ekspansją i ponoszeniem ogromnych kosztów budowania swojej sieci oddziałów.

Niektórzy ludzie także nie czują potrzeby posiadania konta bankowego bądź korzystają z pomocy bliskich. Patrząc na poniższą grafikę, zauważymy również, że ponad 20 % osób twierdzi, że utrzymanie konta bankowego jest zbyt kosztowne.

bez banków 2

Źródło: Business Insider

Czy w takim razie istnieje szansa, aby te kilka miliardów ludzi zostało w jakiś sposób ubankowionych? Czy dalej pozostaną poza światową ekonomią?

Bank w kieszeni

Odpowiedź brzmi tak, istnieje dla nich szansa. Są nią kryptowaluty. Jakkolwiek dotychczas większość z nas patrzyła na nie przez pryzmat ciekawej technologii, spekulacyjnego aktywa bądź nawet cyfrowego złota (w przypadku bitcoina), tak mają one potencjał, aby „ubankowić nieubankowionych”.

Na początku jednak musimy sobie zdać sprawę z tego, że kryptowaluty nie są najprostsze w obsłudze. Pomijając procedurę ich zakupu poprzez przelanie środków na giełdę i ich wymianę, trzeba również umieć przetransferować je do innej osoby. Przepisywanie adresu odbiorcy znak po znaku jest dość sporą bolączką. Również sprawdzenie statusu już wysłanej transakcji w sieci może dla niektórych wydawać się ciężkim zadaniem. Z drugiej strony, wiele zespołów deweloperów różnych kryptowalut pracuje już nad krótszymi wersjami adresów. W przypadku telefonów bądź tabletów możemy również skanować kody QR.

Mocnym argumentem po stronie kryptowalut jest fakt, że do ich posiadania i codziennego użytkowania wystarczy zwykły telefon z dostępem do Internetu. W tym momencie wielu z was zada sobie pytanie „No dobrze, ale skąd ci ludzie w Afryce czy na Bliskim Wschodzie mają wziąć telefony?”. Jak się okazuje liczba ludzi posiadająca telefon komórkowy w Afryce i na Bliskim Wschodzie jest zaskakująco wysoka. 745 milionów ludzi posiada urządzenie telekomunikacyjne (patrz grafika poniżej), co w porównaniu do populacji Afryki – 1.2 miliarda, i Bliskiego Wschodu – 218 milionów, pokazuje, że co druga osoba na tym obszarze ma telefon! Pamiętajmy również, że struktura demograficzna Afryki jest zgoła inna niż europejska a dzieci stanowią w niej dużo większy procent.

bez banków 3

Źródło: Statista

Jednakże, nieposiadanie konta w banku tworzy kolejny problem jakim jest trudność w zakupie kryptowalut. W Europie czy USA można to zrobić przy pomocy przelewu na giełdę bądź poprzez zakup w kantorze przy pomocy karty kredytowej. Na obszarach nieubankowionych takie sposoby są automatycznie wykluczone. Nie zmienia to faktu, że usługi podobne do LocalBitcoins, gdzie można nabyć kryptowaluty za gotówkę twarzą-w-twarz mogłyby rozwinąć się w nieco innej formie. Zakup kryptowalut mógłby odbywać się przy pomocy żywności, kruszców, zwierząt bądź wartościowych przedmiotów.

Afrykańskie dzieci na rynku finansowym

Nieposiadanie konta w banku to nie tylko wykluczenie z codziennych płatności kartą bądź robienia przelewów. To także praktycznie całkowite wykluczenie z wszelkich rynków finansowych. Rynek akcji, forex, rynek surowców, rynek obligacji, wszystkie one wymagają posiadania konta bankowego, aby spekulować bądź inwestować na nich. Oznacza to, że te kilka miliardów nieubankowionych osób jest w zasadzie całkowicie wykluczone z możliwości inwestowania.

Kryptowaluty dają im szansę i dostęp do inwestycji w akcje młodych startupów z branży blockchain i cyfrowych monet. Udziały w formie tokenów można nabyć w ICO. Dzięki temu nawet 10 letnie dzieci z afrykańskiej lepianki są w stanie inwestować w papiery wartościowe (jak wiele krajów określa cyfrowe tokeny z ICO). Bez pośrednictwa banków, brokerów czy opłat manipulacyjnych.

Potężni gracze też omijają banki

Pisząc o ewentualnym ubankowieniu ludzi z biednych obszarów Azji czy Afryki poprzez kryptowaluty, mogłoby się wydawać, że ten proces to zaledwie kropla w morzu operacji finansowych, w jakich pośredniczą banki każdego dnia. Czy to poprzez udzielanie miliardów dolarów w kredytach bądź spekulowaniu jeszcze większymi kwotami.

Rok temu wydarzyło się jednak coś ciekawego w świecie wielkich finansów. Spotify zadebiutowało na nowojorskiej giełdzie NYSE. Byłby to kolejny klasyczny (w tym przypadku dość udany) debiut giełdowy gdyby nie fakt, że odbył on się bez udziału banku. Zwyczajny debiut giełdowy, czyli pierwsza oferta publiczna (ang. Initial Public Offering) odbywa się przy pomocy underwritera, czyli banku. Określa on wartość firmy i jej akcji na podstawie wielu raportów, wyników finansowych i własnego dochodzenia. Za swoją wykonaną pracę pobiera również sowite wynagrodzenie. Debiut Spotify odbył się jednak w formie bezpośredniej oferty publicznej (ang. Direct Public Offering), bez udziału banku.

Pomimo faktu, że był to jeden z niewielu debiutów w formie bezpośredniej oferty publicznej to świat zobaczył, że będąc firmą o kapitalizacji 25 miliardów dolarów, znaną na całym świecie, można działać i rozwijać się bez pomocy banków. Czyżby był to dopiero początek rewolucji?

Maciej Kmita

Komentarze