Czy JP Morgan manipuluje kryptowalutami?

Copyright: pcruciatti Editorial Credit: pcruciatti/Shutterstock.com
1 334

Każdy kto choć trochę interesuje się światem finansów zna bank JP Morgan. Pomimo, że nie jest on najpotężniejszym bankiem, to znany jest ze swoich manipulacji rynkami. Bank wielokrotnie płacił już miliardowe kary za manipulację, oszukiwanie inwestorów i nieczyste zagrywki. Pojawia się wiele głosów mówiących o tym, że na każdym większym rynku jest obecny ktoś z JP Morgan. I na każdym z nich gra toczy się poza zasadami. Mniej więcej 2 lata temu, CEO banku, Jamie Dimon rozpoczął swoją medialną krucjatę przeciwko kryptowalutom, a w szczególności Bitcoinowi. Jednakże wypowiedzi prezesa, a działania jego pracowników od początku były mocno rozbieżne. Czy zatem JP Morgan manipuluje kryptowalutami? Czy Jamie Dimon jest tylko pierwszoplanową marionetką, która wznieca kurz? Jaka jest stawka tej gry?

Fundamenty

10 lat temu, dokładne 3 stycznia 2009 roku powstał Bitcoin. Wtedy wykopano pierwszy jego blok – Block Genesis. Warto pamiętać, że Satoshi Nakamoto nieprzypadkowo wybrał właśnie tę datę. W pierwszym bloku zawarł on bowiem tytułową stronę The Times, która wyglądała tak.

The Times

Źródło: BitcoinWiki

Największy z nagłówków informował, że rząd Stanów Zjednoczonych zdecydował się ofiarować 700 miliardów dolarów sektorowi finansowemu aby wyciągnąć go z kryzysu. Kryzysu, który ten sektor sam wywołał poprzez chciwość, rządzę zysku, mocno zalewarowane transakcje i zbyt małe rezerwy płynnościowe. Zwykli podatnicy zapłacili, za brawurową grę bankierów. Warto również wspomnieć, że nawet w latach kryzysu finansowego (2007 – 2009) Wall Street wypłacało ogromne bonusy swoim pracownikom.

Satoshi uznał więc, że jest to idealny moment aby pokazać światu swój projekt, nad którym pracował – Bitcoina. Czytając jego whitepaper zrozumiemy, że Bitcoin miał być przeciwieństwem banków. Bezpośrednie transakcje pomiędzy użytkownikami bez strony trzeciej (bez banków). Satoshi prawdopodobnie widział patologie sektora finansów i był to jego głos sprzeciwu. Chciał stworzyć alternatywę dla ludzi, którzy nie chcą powierzać swoich pieniędzy bankierom. W idealnym świecie, kryptowaluty miały więc wyprzeć banki z rynku.

Krucjata na Bitcoina

Zakładając, że główną misją Bitcoina było pozbycie się banków, bądź stworzeniu im konkurencji w postaci alternatywy jaką on sam dawał, nie ma się co dziwić, że wypowiadały się one o nim negatywnie. W przypadku JP Morgan zaczęło się to mniej więcej w momencie, w którym w 2017 roku Bitcoin zaczynał mocno rosnąć. Zdobył on zainteresowanie mediów głównego nurtu, które co chwila pytały o opinię ludzi z Wall Street. Najśmielsze komentarze z nich wygłaszał prezes JP Morgan – Jamie Dimon. W jednym z pierwszych jego komentarzy mogliśmy usłyszeć:

Bitcoin to oszustwo i bańka, która w pewnym momencie pęknie. Cyfrowa waluta nadaje się tylko do użytku przez dealerów narkotyków i ludzi żyjących w takich jurysdykcjach jak Korea Północna.
Zwolniłbym każdego pracownika, który zajmowałby się handlowaniem bądź posiadaniem Bitcoina. Z dwóch powodów: jest to sprzeczne z naszymi zasadami i a jego użytkownicy są głupi. Obie te kwestie są niebezpieczne dla nas.
To nie będzie działać. Nie możesz stworzyć biznesu, w którym ludzie stworzą walutę z powietrza a kupujący ją będą myśleli, że są naprawdę inteligentni i przebiegli. Jeżeli jesteś w Wenezueli, Ekwadorze czy Korei Północnej lub podobnym do tych miejscu, lub jeżeli jesteś dilerem narkotyków albo mordercą, to lepiej żebyś rozliczał się w Bitcoinie niż w dolarach. Istnieje więc potencjalny rynek dla tej waluty. Jednakże jest on mocno ograniczony.

Źródło: The Guardian

Większość mediów natychmiast podchwyciło tę narrację i rozprzestrzeniło ją na cały świat. Wywołało to znaczny spadek ceny Bitcoina. Wiele osób spanikowało bez powodu. Jednakże jako wytrawny manipulant, JP Morgan wykorzystał okazję i nabył udziału ETN-u Bitcoinowego (ETN nie jest instrumentem opartym fizycznie o aktywo, oferuje jedynie możliwość nabycia dokumentu, który reprezentuje dane aktywo). Poniższa grafika przedstawia screen z sztokholmskiej giełdy z 15 września 2017 roku oferującej Bitcoin ETN. Jak widzimy JP Morgan widnieje na liście największych zakupów, zaraz obok Morgan Stanley i Credit Swiss.

JP Morgan Bitcoin

Źródło: News Bitcoin

Po zakupie jednostek funduszu o wartości 3 milionów EUR, Jamie Dimon jeszcze kilkukrotnie komentował Bitcoina. Poniżej znajdziecie jego wypowiedzi i ciekawą grafikę z jego komentarzami i ceną Bitcoina.

Jeżeli jesteś na tyle głupi żeby to kupić, to pewnego dnia zapłacisz za to.

Źródło: CNBC

Szczerze jestem zszokowany, że nikt nie widzi naprawdę czym Bitcoin jest. Moja córka kupiła Bitcoiny, które następnie wzrosły. Teraz myśli, że jest geniuszem.

Źródło: The Guardian

Kto się przejmuje Bitcoinem? Nie zakwalifikowałbym go do jednej z ważniejszych rzeczy na tym świecie. Ale już nie będę się wypowiadał na ten temat.

Źródło: Fortune

Nie chce być osobą, która publicznie linczuje Bitcoina. Naprawdę mam to gdzieś, czy to jasne?

Źródło: MarketWatch

Jamie Dimon Bitcoin

Źródło: MarketWatch

Rozdwojenie jaźni czy hipokryzja?

W 2018 roku nastąpił przełom. Nie chodzi o przełom w postaci zmiany trendu na spadkowy na rynku kryptowalut ale o narrację Dimona. Negatywne i obraźliwe komentarze, zmienił na ciekawą opinię i konstruktywną krytykę. W pewnym momencie przyznał się nawet do błędu:

Żałuje, że nazwałem Bitcoina oszustwem. Blockchain jest prawdziwy. Możesz mieć kryptodolary w jenach i różne tego typu. W przypadku ICO trzeba je oceniać indywidualnie. Bitcoin był dla mnie zawsze tym czym będzie dla rządów, kiedy naprawdę urośnie w siłę. Po prostu mam inną od innych opinię. Nie interesuje się tym zbytnio.

Źródło: CNBC

I nie byłoby w tym nic dziwnego, w końcu każdy przechodzi przez chwilę refleksji i żałuje, że powiedział za dużo bądź zbyt negatywnie. Może Dimon właśnie wpadł w takową refleksję i chciał ocieplić swój wizerunek. Jakkolwiek taka logika może mieć zastosowanie w przypadku zwykłych śmiertelników, tak w przypadku CEO jednego z najpotężniejszych banków świata warto poddać to pod wątpliwość. W zeszłym tygodniu dotarła do nas informacja, że JP Morgan uruchomił własną kryptowalutę. JPM Coin będzie używany w rozliczeniach pomiędzy klientami i partnerami biznesowymi. Ma on nie tylko przyspieszyć przesuwanie środków ale także obniżyć koszty takich operacji. Warto wspomnieć, że tylko transakcje pomiędzy partnerami biznesowymi mają wolumen 6 bilionów dolarów dziennie!

Jak możemy się domyślać, stworzenie JPM Coin nie zajęło miesiąca czy dwóch. Bank zdecydowanie musiał przygotowywać ten projekt od roku lub więcej. Sam pomysł zapewne pojawił się dużo wcześniej. Widzimy więc, że gdy z jednej strony prezes banku szkalował, obrażał i wyzywał kryptowaluty, z drugiej strony podpisywał stosowne dokumenty, ściągał najlepszych specjalistów i wydawał miliony dolarów na rozwój własnej kryptowaluty. Można więc zadać sobie pytanie, czy może Jamie Dimon cierpi na rozdwojenie jaźni czy po prostu jest wytrawnym manipulatorem, bankierem z krwi i kości, hipokrytą i prawdziwym wilkiem z Wall Street. Dzisiaj już wiemy, że po raz kolejny JP Morgan ograł innych. Mówił jedno robił drugie. Jakby się tak dłuższą chwilę zastanowić, to można dojść do wniosku, że tak się chyba gra w największej lidze gdzie przelewają się biliony dolarów. Niestety na razie wynik tej gry wygląda następująco: Bitcoin 0 : 1 JP Morgan.

Maciej Kmita

Youtube
Komentarze