Co wydarzyło się w świecie kryptowalut w 2018 roku? Część II

386

Ostatnie dni roku to dla większości czas spędzony z rodziną oraz moment refleksji nad tym co wydarzyło się w ostatnie 12 miesięcy. Już za niecały tydzień wejdziemy w nowy – 2019 rok, który wielu uważa za przełomowy dla kryptowalut. W lutym ma zostać podjęta decyzja na temat ETF dla Bitcoina. Analitycy wróżą nam dołek wyceny na przyszłą wiosnę a następnie powolne wzrosty. Półtorej roczna bessa ma w końcu się zakończyć. Zanim jednak nastanie ten cudowny czas warto obejrzeć się przez ramię i podsumować to co wydarzyło się w świecie kryptowalut w 2018 roku. A był to bardzo ciekawy czas.

Krucjata Buffeta oraz Dimona przeciwko Bitcoinowi

Rok 2018 to także czas, w którym tracący na wartości rynek kryptowalut był atakowany i krytykowany przez osobistości ze świata finansów. Jamie Dimon – CEO JPMorgan Chase, raz po raz rzucał obelgami w kierunku Bitcoina i otwarcie mówił, że nie ma on żadnej wartości. Stwierdził również, że zwolniłby wszystkich swoich pracowników, którzy nie tylko handlują kryptowalutami, ale również posiadają je. Równie chłodno, lecz z większą merytoryką wypowiadał się Warren Buffet na temat wartości kryptowalut. W jego opinii nie mają one żadnej wartości i są czysto spekulacyjnym instrumentem.

A Ty kim będziesz, kiedy bańka pęknie?

Po wpisaniu na listę ostrzeżeń firm, które były legalnie zarejestrowane i płaciły podatki (BitBay oraz AbuCoins), KNF poszedł o krok dalej i zdecydował się „chronić” inwestorów poprzez emisję spotu reklamowego, który przestrzegał przed życiem w bańce złudzeń, nazwanej krypto fatamorganą. Kryptowaluty zostały nazwane piramidami finansowymi i określone mianem bańki. Fakt, rok 2018 to znaczny spadek wyceny wszystkich kryptowalut. Z drugiej strony czy to nie niedawno dotarła do nas informacja, że Polacy stracili 3 miliardy złotych w ramach inwestycji w bezpieczne obligacje GetBacku? Najwidoczniej bańka pękła nie tylko na rynku kryptowalut. Szkoda, że nikt nie ostrzegał przed ryzykiem inwestycji w obligacje korporacyjne nadzorowane przez KNF.

Ethereum nie jest papierem wartościowym

W czerwcu SEC stwierdził, że Ethereum nie jest papierem wartościowym. Takie stanowisko przekazał przedstawiciel organu William Hinman podczas konferencji Yahoo! Market Summit: Crypto w San Francisco. Ethereum nie jest określane jako zabezpieczenie w postaci papieru wartościowego. Wynika to z faktu, że „aktywem nie może być kontrakt inwestycyjny”. Przede wszystkim, uznanie Ethereum za papier wartościowy wymagałoby od giełd notujących je, niesamowitej ilości regulacji, zmian w przepisach oraz umowach z użytkownikami. Amerykański SEC automatycznie zacząłby nadzorować wszelkie giełdy zarejestrowane w USA i notujące Ethereum. Mógłby w mgnieniu oka zażądać listy klientów, wyciągów z kont i historii transakcji. Oprócz zaostrzenia rejestracji nowych użytkowników i ich większej inwigilacji, giełdy mogłyby wprowadzić dużo ostrzejsze regulacje dla polityki przeciwko praniu brudnych pieniędzy.

Za sprzedaż niezarejestrowanych papierów wartościowych w Stanach Zjednoczonych grozi kara pozbawienia wolności do lat pięciu bądź grzywna do 775 000 dolarów. Istnieje więc ryzyko, że właściciele giełd mogliby trafić za kratki. Wielu z nich mogłoby więc zdecydować się na usunięcie Ethereum ze swoich notowań. SEC ma również prawo do zażądania wyrównania dochodów jakie dany podmiot osiągnął z handlu niezarejestrowanymi papierami wartościowymi. Wszystkie zyski giełdy z handlu Ethereum musiałyby więc zostać oddane. Twórcy i deweloperzy tysięcy ICO przeprowadzonych na Ethereum, również mogliby zostać potraktowani jak przestępcy. W ekstremalnym przypadku ICO musiałyby zwracać wszelkie zgromadzone fundusze. Mowa tu o miliardach dolarów. Pamiętajmy, że taki precedens miał miejsce w Chinach w zeszłym roku.

USA pilnie śledzi kryptowaluty

W minionym roku odbyło się wiele przesłuchań czy wywiadów w amerykańskim Kongresie, powołano również wiele komisji, które przyglądały się kryptowalutom. W amerykańskim Kongresie odbyły się dwa przesłuchania na temat kryptowalut. Przeprowadził je Komitet Izby Reprezentantów ds. Usług Finansowych, aby omówić ogólny temat kryptowalut, przesłuchanie dotyczyło kwestii „krypto” jako nowej formy pieniądza. Członkowie analizowali „zakres, w jakim rząd USA powinien brać pod uwagę kryptowaluty jako pieniądze oraz ich potencjalne krajowe i globalne zastosowanie”. Komisja Rolnicza Izby Reprezentantów przeprowadziła przesłuchanie pt. „Kryptowaluty: nadzór nad nowymi aktywami w erze cyfrowej”. W oświadczeniu przewodniczący Michael Conaway wyjaśnił, że przesłuchanie ma na celu „rzucić światło na obietnicę aktywów cyfrowych i wyzwania regulacyjne stojące przed tą nową klasą aktywów”. Jest to godne uwagi oświadczenie, w którym stwierdza się, że przynajmniej niektórzy w krajowym ustawodawstwie USA są zdania, że kryptowaluty stanowią nowy rodzaj aktywów.

Powstanie Izby Gospodarczej Blockchain i Nowych Technologii

Celem działania Izby jest reprezentacja podmiotów w nich zrzeszonych, w szczególności wobec organów państwowych oraz kształtowanie i rozpowszechnianie zasad etyki działalności gospodarczej. Izba stawia sobie za cel między innymi reprezentowanie przedsiębiorców branżowych, którzy mogliby zostać poszkodowani działaniami instytucji takich jak: Krajowa Administracja Skarbowa, banki lub Komisji Nadzoru Finansowego. W ramach IGBiNT zrzeszono ponad 100 podmiotów gospodarczych związanych z technologią blockchain, kryptowalutami, ale również sztuczną inteligencją (AI). Izba zajmuje się również wsparciem rozwoju nowych technologii w Polsce poprzez pomoc w tworzeniu regulacji prawnych.

Przywrócenie reklam o tematyce kryptowalutowej

Na początku roku giganci mediów społecznościowych tacy jak Google czy Facebook zbanowali reklamy o tematyce kryptowalut. Głównym założeniem była ochrona inwestorów, którzy mieli tracić pieniądze na kryptowalutach oraz ICO. Po pół roku najwidoczniej okazało się, że inwestorzy już nie tracą pieniędzy, ponieważ firmy zmieniły swoją decyzję i pozwoliły na wyświetlanie reklam z treściami zawierającymi informacje o kryptoaktywach.

Inwestorzy instytucjonalni wchodzą do świata kryptowalut

2018 rok to również czas, kiedy wiele giełd oraz firm zaczęło prężnie rozwijać usługi specjalnie stworzone pod instytucjonalnych inwestorów. Na przykład Coinbase wprowadziło usługę custody (profesjonalne przechowywanie kryptowalut). Coraz więcej podmiotów ma podobną ofertę. Powstaje również coraz więcej zaawansowanych instrumentów na kryptowalutach. Fidelity Investments, zapewni rozwiązania do prowadzenia działalności dla przedsiębiorstw, platformę do wykonywania transakcji na giełdach kryptowalutowych oraz usługi doradztwa instytucjonalnego.

17 listopada, szwajcarska Giełda Papierów Wartościowych SIX zatwierdziła AMU HODL ETP (Exchange Traded Product) dla kryptowalut. Jest to instrument pochodny, którego wartość jest pochodną ceny danego aktywa, które ETP naśladuje. Dzięki niemu inwestorzy nie muszą kupować bezpośrednio kryptowalut i męczyć się z ich bezpiecznym przechowywaniem w postaci portfeli sprzętowych. Mogą oni po prostu nabyć udziały owego instrumentu co automatycznie oznacza, że zarządzający ETP muszą kupić odpowiednią ilość kryptowalut. Połowa pieniędzy od inwestorów jest przeznaczana na zakup Bitcoina (48%), a druga jest rozdzielona na Ripple (30%), Ethereum (17.6%), Bitcoin Cash (2%) oraz Litecoina (2%).

Hard fork Bitcoin Cash wywołuje spore zamieszanie

Końcówka roku była niezwykle burzliwa za sprawą hard forku Bitcoin Cash. Forki w Bitcoin Cash odbywają się cyklicznie co 6 miesięcy. Jest to naturalny proces, który zapewnia, że wszelkie nowe aktualizacje czy pomysły zostają zaimplementowane w kodzie tej kryptowaluty. Tym razem społeczność, a głównie deweloperzy Bitcoin Cash nie mogli dojść do porozumienia co do wprowadzanych zmian. W konsekwencji sporu nastąpił więc rozłam łańcucha na dwa oddzielne łańcuchy: Bitcoin Cash ABC oraz Bitcoin Cash SV. Zaraz po forku obie kryptowaluty rozpoczęły ostrą walkę o miano „prawdziwego” Bitcoin Cash.

Z okazji nowego roku, życzę Wam aby następne 12 miesięcy były pełne energii, pasji oraz spełnionych celów i marzeń.

Maciej Kmita

 

 

 

 

 

Komentarze