Bitcoin, złoto czy fiaty? Co ma najgorszy wpływ na społeczeństwo?

928

Cały świat zarzuca Bitcoinowi, że jest nie ekologiczny i niepotrzebnie zużywa ogromne ilości prądu, które zaspokoiłyby zapotrzebowanie wielu krajów. Argument marnotrawstwa energii przez kryptowaluty oparte o proof-of-work jest dość logiczny, aczkolwiek nie możemy zapominać, że produkcja złota oraz utrzymanie aktualnego, fiducjarnego systemu monetarnego również wymaga ogromnych nakładów energii. Czy zatem Bitcoin jest aż tak szkodliwy dla społeczeństwa? Jak ma się sprawa w przypadku złota i dzisiejszego systemu walutowego? Zbadajmy ten temat.

Jak się mają sprawy?

Niedawno na redditcie pojawiła się dość ciekawa grafika, która wywołała sporą dyskusję wśród internautów. Pochodzi ona z raportu pt. ”Krytyczna ocena przemysłu wydobywczego Bitcoina, produkcji złota, aktualnego systemu bankowego oraz produkcji walut fizycznych”  stworzonego przez Hassa McCooka, który jest studentem MBA na Oxfordzie. Przyjrzyjmy się jej zatem bliżej.

Bitcoin złoto i fiaty

Źródło: Reddit

Koszty środowiskowe

Pierwsza część grafiki przedstawia roczne koszty środowiskowe jakie wywołują poszczególne przedsięwzięcia. Idąc od góry możemy zobaczyć, że rocznie przemysł wydobywczy złota zużywa 475 milionów GJ energii, czyli tyle ile 26 milionów domów zużywa w ciągu roku. Dodatkowo roczne wydobycie złota to emisja 54 milionów ton dwutlenku węgla. Jest to równowarte emisji dwutlenku węgla przez 11.8 miliona samochodów w ciągu roku.

W przypadku przemysłu odzyskiwania złota roczne zużycie energii plasuje się na poziomie 25 milionów GJ, czyli ok 1.4 miliona gospodarstw domowych i ich rocznej konsumpcji energii. Również w tym przypadku ilość wyemitowanej ilości CO2 jest znacznie niższa i wynosi 4 miliony ton. Czyli tyle ile mniej więcej 870 tysięcy samochodów produkuje w ciągu roku.

Proces dodruku i tworzenia pieniędzy fiducjarnych jest dużo bardziej ekologiczny niż proces wydobycia złota. Produkcja nowych banknotów zużywa prawie 40 milionów GJ w ciągu roku, czyli tyle co 2.2 miliona gospodarstw domowych. Emisja CO2 to 6.7 miliona ton w ciągu roku, czyli tyle ile 1.5 miliona samochodów rocznie.

Czwarta pozycja opisuje szeroko rozumiany system bankowy. Rocznie zużywa on 2.34 miliarda GJ energii. Jest to równowarte rocznego zużycia energii przez 130 milionów gospodarstw domowych! Zakładając, że w średnim gospodarstwie żyją 4 osoby jest to populacja rzędu 520 milionów osób. Mniej więcej tyle ile żyje osób w krajach Unii Europejskiej! Obecny system bankowy produkuje również 390 milionów ton CO2 rocznie, czyli tyle ile 85 milionów samochodów w ciągu roku! Pamiętajmy jednak, że ta pozycja obejmuje zapewne większość banków w rozwiniętym świecie. Jak możemy przeczytać w raporcie stworzonym przez Hassa McCooka, 30 największych banków świata zatrudnia 5.5 miliona pracowników! Tyle samo, ile mieszkańców ma Dania. Autor również szacuje, że cały system bankowy zatrudnia około 7 milionów osób!

Ostatnia pozycja to wydobycie Bitcoina, które zużywa 3.6 miliona GJ energii rocznie. To mniej więcej tyle co 200 000 gospodarstw domowych rocznie. Również proces kopania Bitcoina i jego emisja CO2 wypada niezwykle ekologicznie przy przemyśle wydobycia złota, emisji pieniądza i systemie bankowym. Proces kreacji najpopularniejszej kryptowaluty emituje jedynie 0.6 miliona ton CO2 rocznie. Jest to wielkość porównywalna do emisji jaką wypracowuje 130 tysięcy samochodów rocznie. Bitcoin wypada na tle swoich rywali niezwykle korzystnie, aczkolwiek jest to ściśle związane z faktem, że rynek złota, rynek pieniądza fiducjarnego oraz rynek bankowy są nieporównywalnie większe.

Jaką cenę płaci społeczeństwo?

Cztery rynki, które omawialiśmy powyżej nie tylko mają wpływ na środowisko. Oddziałują również na społeczeństwo w różny sposób i z różną mocą. Korupcja, pranie brudnych pieniędzy, wysoka śmiertelność wśród pracowników oraz oszustwa na ogromną skalę, to tylko z niektórych negatywnych przykładów jak dany sektor bądź rynek może wpływać na społeczeństwo.

W całej historii wydobycia złota szacuje się, że śmierć poniosło ponad 50 000 osób. Co roku w wyniku zawalenia kopalni, zalania ich przez wodę czy z powodu nieszczęśliwych wypadków z użyciem ciężkiego sprzętu górniczego, ginie około 100 osób. W przypadku rynku emisji pieniądza liczba ta wynosi zero. Nowe pieniądze albo są drukowane na potężną skalę w mennicach, które mają niezwykle skomplikowane, ale i zabezpieczone prasy drukarskie, albo są kreowane poprzez udzielanie kredytów i widnieją tylko w świecie cyfrowym. Również proces kopania Bitcoina jest w pełni bezpieczny dla człowieka. Potencjalne zagrożenia to ewentualny pożar w magazynie z dużą ilością koparek bądź porażenie prądem przy pracy z instalacją elektryczną podczas podłączania sprzętu górniczego.

Kolejnym zjawiskiem, które negatywnie wpływa na społeczeństwo jest korupcja, pranie brudnych pieniędzy oraz operacje na czarnym rynku. W przypadku rynku złota, autor szacuje, że wartość takich transakcji opiewa na około 600 milionów USD. Potencjalnymi przykładami mogą być łapówki dla lokalnych rządów, na terenie których znajdują się złoża złota bądź używanie kruszcu jako środka do wyprania pieniędzy przez mafie. Dla rynku walut fiducjarnych liczby mogą szokować. Autor szacuje, że chodzi o średnio 6 bilionów USD rocznie. Tajemnicą Poliszynela jest, że banki używają swoich zasobów finansowych do lobbowania polityków i wpływowych osób. Dodatkowo wiele z nich pierze brudne pieniądze kartelom narkotykowym i mafii. Jako przykład można podać HSBC, który współpracuje z mafią narkotykową z Kolumbii oraz Danske Bank (Bank Danii), który wyprał ponad miliard dolarów w Estonii. W przypadku Bitcoina autor raportu stwierdził, że wartość nielegalnych operacji jest pomijalna. Osobiście nie zgadzam się z nim, gdyż na pewno wiele mafii, karteli czy przestępców wykorzystuje Dash, Monero, Zcash lub nawet samego Bitcoina do przesyłania sobie pieniędzy bądź opłacania nielegalnych działań. Warto jednak wspomnieć, że wiele dotychczasowych raportów ukazywało, że jedynie niewielki procent transakcji na blockchainie Bitcoina miało związek z nielegalną działalnością.

Kolejna kategoria to przestępstwa instytucjonalne, które obejmują działania wysokich urzędników, bankierów i polityków. W przypadku złota autor wspomina o 21 miliardach dolarów. Lwia część z tego pochodzi z afery, która wybuchła w Chinach po tym jak odkryto, że pożyczki o wartości prawie 15 miliardów dolarów były zabezpieczone fałszywym złotem. Kolejne 6 miliardów pochodzi z oszustwa w Kanadzie, gdzie grupa przedsiębiorców oszukała rząd i sporą rzeszę inwestorów w związku z odkryciem i potencjalną eksploatacją sporych pokładów złota w tym kraju.

W przypadku rynku walut fiducjarnych, a więc i całego systemu bankowego, szacowana wartość transakcji o charakterze przestępstw instytucjonalnych to 3.8 biliona rocznie. Tak moi drodzy, 3.8 biliona dolarów rocznie. Autor raportu przywołując tak astronomiczną liczbę powołuje się na raport Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który szacuje, że 2-5 % światowej gospodarki to przekręty finansowe. Czyli jakieś 1.5 biliona rocznie. W 2008 roku Organizacja Narodów Zjednoczonych określiła, że pranie brudnych pieniędzy sięga wartości nawet 3 bilionów dolarów rocznie. Dla porównania PKB Stanów Zjednoczonych w 2017 roku wyniosło 19.39 biliona dolarów. Oznacza to, że przekręty finansowe na wysokich szczeblach są równowarte tyle co 20% rocznej produkcji największego mocarstwa na świecie!

Wartość transakcji oszustw instytucjonalnych w świecie Bitcoina jest szacowane na około 0.5 miliarda dolarów od początku istnienia najpopularniejszej kryptowaluty. Głównym udziałowcem jest tu Mt.Gox, na którym użytkownicy stracili około 650 000 BTC.

Ciekawym aspektem jest ostatni wiersz tabeli, który omawia sprawę inflacji na danym rynku. W przypadku złota i Bitcoina mowa tu o deflacji. Bierze się ona głównie ze względu na fakt ograniczonej podaży kruszcu i kryptowaluty. Nikt z powietrza nie wyczaruje sztabki złota ani nie wykopie dodatkowego Bitcoina. W przypadku walut fiducjarnych autor podaje wartość inflacji 3.9% rocznie. Dla przykładu Wenezueli dobiła ostatnio do 100 000% inflacji…

Bitcoin kozłem ofiarnym?

Po chwili zastanowienia można dojść do wniosku, że coś tu nie gra. Media, politycy i bankierzy nie zostawiają suchej nitki na Bitcoinie, ponieważ jest on narzędziem terrorystów, oszustów, kryminalistów i przestępców. Bitcoin jest nie ekologiczny, zużywa za dużo prądu i nie ma sensu.

Przecież aktualny system bankowy, który zużywa tyle energii co mieszkańcy wszystkich krajów Unii Europejskiej, wręcza łapówki większe niż PKB większości krajów na świecie i w dodatku sprawia, że każdego dnia nasze pieniądze w portfelu są mniej warte, jest w porządku. To chyba normalne, że jeden promil najbogatszych ma tyle pieniędzy, że mogliby z nich usypać Mount Everest, a połowa świata żyje za mniej niż kilka dolarów dziennie. To przecież wszystko ma sens.

Maciej Kmita

Komentarze