To dobry moment na złoto? Eksperci mówią o „okazji” i „najbardziej byczej rzeczy dla złota”

To dobry moment na złoto? Eksperci mówią o „okazji” i „najbardziej byczej rzeczy dla złota”

Po silnych wzrostach na początku roku w kolejnych miesiącach złoto znalazło się pod silną presją i straciło na wartości już około 25% od szczytu. Dla niektórych tak głęboka korekta jest sygnałem ostrzegawczym. Tymczasem Mirae Asset ocenia, że może to być dobry moment na zwiększenie zapasów tego kruszcu. Z kolei Peter Schiff przekonuje, że czynnik stojący za ostatnimi spadkami może ostatecznie stać się jego największym sprzymierzeńcem. Czy obecna przecena na rynku złota to rzeczywiście okazja?

Złoto poniżej 4200 USD to okazja? Tak sądzi Mirae Asset

Mirae Asset Mutual Fund uważa, że spadek ceny złota poniżej 4200 USD za uncję może stanowić „okazję inwestycyjną”. Według październikowej analizy funduszu od szczytu z początku 2026 roku korekta na złocie wyniosła 24,6%. Zdaniem analityków firmy głównym źródłem presji nie jest załamanie popytu. Jako główne źródło problemów wskazują wzrost rentowności amerykańskich obligacji skarbowych i oczekiwania na dalsze zacieśnianie polityki pieniężnej.

Fundusz zwraca uwagę na długoterminowe fundamenty rynku. Eksperci szacują, że zakupy banków centralnych w tym roku mogą sięgnąć około 700 ton. Dla porównania w latach 2010-2021 banki centralne kupowały średnio 470 ton złota. Dodatkowym argumentem, na który wskazuje Mirae Asset, jest dywersyfikacja rezerw walutowych i ograniczanie zależności od dolara. Znaczenie mają również utrzymujące się napięcia geopolityczne, które zwykle zwiększają zainteresowanie aktywami uznawanymi za bezpieczną przystań. Mirae Asset zastrzega jednak, że w krótkim terminie zmienność może być podwyższona. Tym samy 4200 USD wcale nie musi być ostatecznym dnem kursu złota.

Peter Schiff sądzi, że rosnąca rentowność obligacji może pomóc złotu

Jeszcze bardziej intrygującą ocenę sytuacji przedstawił Peter Schiff. Znany zwolennik złota uważa, że rosnące rentowności obligacji są „najbardziej byczą rzeczą”, jaka może się przydarzyć temu kruszcowi. Jego zdaniem uczestnicy rynku koncetnrują się na bezpośredniej zależności między rentownościami a ceną złota, pomijają szerszy problem amerykańskiego zadłużenia.

Schiff argumentuje, że wzrsot rentowności odzwierciedla spadek cen obligacji i rosnące obawy o kondycję finansową Stanów Zjednoczonych. Jeśli posiadacze długu będą chcieli ograniczyć straty, mogą przenieść część kapitału do złota i srebra. Ekonomista ostrzega również, że wysokie koszty obsługi zadłużenia mogą w przyszłości zmusić Waszyngton do restrukturyzacji zobowiązań lub zaakceptowania wyższej inflacji. W takim scenariuszu złoto mogłoby zyskać jako zabezpieczenie przed utratą siły nabywczej pieniądza.

Eksperci mogą mieć rację, ale jest jeden szczegół

Obie opinie wskazują na czynniki, które mogą wspierać złoto w dłuższej perspektywie czasowej. Popyt ze strony banków centralnych, dywersyfikacja rezerw i obawy o stabilność finansową USA nie znikają wraz z korektą notowań. Nie oznacza to jednak, że rynek musi natychmiast na nie zareagować.

Obecnie złoto mierzy się z kilkoma innymi czynnikami, które skutecznie blokują znaczenie tych korzystynch. To przede wszystkim rosnące rentowności obligacji, które zwiększają koszt alternatywny posiadania złota. Do tego dochodzi umacniający się dolar, który podnosi cenę kruszcu dla kupujących w innych walutach. To właśnie te czynniki mogą w krótkim terminie przeważać nad długoterminowymi argumentami za wzrostami.

Sama skala korekty również nie przesądza jeszcze o tym, że obecnie jest dobry moment na zwiększanie zasobów. Specyficzna sytuacja na rynku obligacji również niczego nie gwarantuje, dlatego oba spojrzenia warto potraktować raczej jako prognozy, a nie pewnym sygnał do zakupu.

Więcej analiz i wiadomości z rynku złota:

Jesteś zainteresowany zakupem srebra lub złota inwestycyjnego? Sprawdź ofertę FlyingAtom.Gold!