Paniczna wyprzedaż na złocie. Co się stało z cenami metali?
Rosnące rentowności obligacji amerykańskich działają na złoto jak bomba z opóźnionym zapłonem. Efekt jest taki, że kruszec z sierpniowych szczytów przy 4600 USD za uncję spadł już poniżej 4200 USD i znalazł się na najniższym poziomie od około ośmiu tygodni. Zejście kursu do poziomów niewidzianych od początku sierpnia nie jest dobrym sygnałem dla byków czekających na wielką hossę metali w 2026 roku.
Wiele wskazuje na to, że rekordy cen złota i srebra z przełomu stycznia i lutego tego roku mogą zostać niepobite przez dłuższy czas. Słabość pokazuje, że przed metalami szlachetnymi prawdopodobnie kilka miesięcy konsolidacji, lub głębsze spadki. Problem jest oczywisty: zarówno Fed, jak i rynek oczekuje, że ostatnia podwyżka stóp w USA nie była „pojedynczą”. Rośnie strach przed całym cyklem zacieśniania polityki monetarnej za oceanem.
Od czego zależeć będą ceny złota?
Największym problemem dla złota nie są żadne wykresy, gdzie strach się materializuje, tylko wspomniane rentowności obligacji skarbowych USA. A te rosną z kilku powodów jednocześnie. Rentowność 10-letnich Treasuries dotarła w ubiegłym tygodniu chwilowo do 5,23%, czyli najwyższego poziomu od 16 lat. Jeśli dane z gospodarki amerykańskiej pozostaną mocne, a ceny paliw wysokie – takie rentowności mogą utrzymać się dłużej. Co za tym idzie wywierać długotrwałą presję na złoto, srebro, platynę i inne metale. Również te przemysłowe.
Dlaczego się tak dzieje? Złoto nie generuje żadnych odsetek, więc przy wysokich rentownościach koszt alternatywy posiadania go, zamiast treasuries rośnie. Defensywny kapitał interesuje się zarówno jednym, jak i drugim instrumentem. Oczywiście skok yieldów nie oznacza, że wieloletni trend na złocie się załamie. Ostatecznie przecież również Departament Skarbu USA prowadzi jak dotąd bezskutecznie działania, mające na celu sprowadzenie rentowności poniżej 5%.
Kruszec ma za sobą świetne lata. Jeśli Rezerwa Federalna będzie zacieśniań politykę (a tego obawia się rynek), złoto ma z czego schodzić. W ostatnich dniach obserwujemy też spadek szans dyplomatycznego porozumienia USA z Iranem. To pośrednio wspiera ceny ropy, nawet jeśli wolumen transportu ropy przez Cieśninę Ormuz wzrósł do poziomów niewidzianych od lutego. Dlaczego? Teheran może nadal uderzać w infarstrukturę sojuszników USA i „utrwalić” problem, jak i premię za ryzyko transportu czarnego złota.
Połączenie silnego dolara, mocnych danych z gospodarki amerykańskiej, rentowności na rekordowych poziomach i drogie ropy to bardzo negatywny miks dla złota. Na tyle negatywny, że osłabia długoterminowe motory jakimi są: stałe zakupy banków centralnych, relatywnie odporny popyt ze strony funduszy ETF czy szeroko pojęta „dedolaryzacja” i wychodzenie z obligacji USA przez niektóre kraje. Nastroje mogłyby ulec istotnej zmianie, a złoto mocno odbić dopiero jeśli ceny ropy spadłyby poniżej 90 USD za baryłkę, a sytuacja na Bliskim Wschodzie uspokoiła się.
Czy doczekamy się podwyżek stóp w Polsce? Pisaliśmy o tym w artykule Kolejny bank podniósł stopy procentowe. Zły znak dla NBP?
