„Nie dostaniecie go z powrotem”. Irańczycy masowo 'wynajmują’ swoje złoto, by przeżyć. Jubilerzy ostrzegają
Stojąc w obliczu ogromnego w skali kryzysu gospodarczego, w którego odmętach coraz głębiej pogrąża się Iran, oraz wobec masowych problemów z codziennym utrzymaniem się, choćby na ledwie wystarczającym poziomie, Irańczycy szukają ratunku w złocie. W sytuacji, w której kurs riala dobił do 1,9 miliona za dolara – czyniąc irańską walutę w praktyce bezwartościową – zaś roczna inflacja konsumencka przekroczyła 57%, przymuszeni sytuacją mieszkańcy wykorzystują złoto, by się utrzymać. Oczywiście, wielu wzdraga się przed zwykłą wyprzedażą nagromadzonych latami lub dekadami oszczędności lub precjozów rodzinnych. Dlatego też, zamiast je sprzedawać, wynajmują je.
Mechanizm wynajmu, nazywany w Iranie ejāreh-e zar, jest w istocie bardzo prosty i w swych założeniach podobny do początków europejskiej bankowości w Średniowieczu. Właściciele złota – biżuterii, monet lub sztabek – oddają ją jubilerom w depozyt, w zamian otrzymują regularne, miesięczne wypłaty, z gwarancją odkupu po określonym czasie. Brzmi jak klasyczna operacja leasingowa, choć w tym przypadku dotyczy często ostatniego źródła „płynności” zdesperowanych rodzin. Wedle napływających doniesień, praktyka ta szerzy się lawinowo, jak Iran długi i szeroki, zwłaszcza w co bardziej oddalonych prowincjach. Tyle, że nie jest to układ pozbawiony ryzyka, zaś przed tym ostatnim alarmują nawet same związki złotników i jubilerów.
Kryzys to „okazja”
Prowincjonalne organizacje branżowe ostrzegają, że klienci mogą nigdy nie otrzymać swego złota z powrotem. Po pierwsze bowiem, po przekazaniu złota jubilerowi właściciel traci bezpośredni dostęp do swojego majątku – i, w praktyce, także jakąkolwiek kontrolę nad nim. Metal może zostać wtopiony w bieżącą działalność handlową, sprzedany na rynku wtórnym lub – w najgorszym wypadku – po prostu zniknąć. Dokumentacja, ujmując rzecz eufemistycznie, pozostawiająca wiele do życzenia (o ile w ogóle jest), zaś brak standardów rezerwowych oraz całkowity brak nadzoru regulacyjnego sprawiają, że właściciel złota staje się w praktyce niezabezpieczonym wierzycielem w strukturze, która formalnie nie jest ani pożyczką, ani depozytem bankowym.
Schemat ten cechuje się klasyczną strukturą piramidy finansowej: operatorzy oferują początkowo atrakcyjne stopy zwrotu, budują zaufanie klientów, a następnie – w momencie napływu większej liczby kontrahentów lub eskalacji presji płynnościowej – zawodzą z wypłatą zarówno „odsetek”, jak i zwrotem samego metalu. Nawet jeśli do tego nie dojdzie, nieuczciwi oferujący manipulują spreadem i warunkami leasingu, tak, aby utrudnić klientom możliwość domagania się swego kruszcu z powrotem. Dotyka to w szczególności uboższych Irańczyków, dla których złoto to jedyne zabezpieczenie majątkowe – lokaty w rialach w oficjalnych bankach są kompletnie bezwartościowe, zaś oszczędności w walutach obcych są nielegalne i konfiskowane przez reżim dla siebie.
Pokonać Iran ekonomią
W istocie może zatem zaskakiwać, dlaczego mieszkańcy Iranu, z których wielu trudno podejrzewać o finansowy analfabetyzm, decydują się na tak niekorzystny układ. Wielu jednak po prostu nie ma wyjścia. Władze Republiki Islamskiej (a ściślej – kręgi związane z dowództwem Sepah-e Pasdaran, czyli Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, które w praktyce przechwyciły obecnie władzę w tym kraju, marginalizując oficjalny rząd) poświęcają bowiem ekonomię kraju jako koszt trwającej konfrontacji ze Stanami Zjednoczonymi. Fundamentalne problemy społeczeństwa z utrzymaniem są akceptowane przez w dużej mierze sfanatyzowane kierownictwo Korpusu w ramach posuniętej do skrajności polityki „armaty zamiast masła”.
Tymczasem amerykańska blokada morska trzyma kraj w ekonomicznie duszącym uścisku – Iran od miesięcy nie jest w stanie eksportować ropy, będącej podstawowym źródłem przychodów dla kraju. Realizowana przez USA operacja „Ekonomiczny Wyrzutek” dodatkowo pogłębia problem – Waszyngton zapowiedział sankcje wtórne wobec każdego podmiotu utrzymującego relacje gospodarcze z Teheranem, co w praktyce oznacza wybór między dostępem do dolara a współpracą z Iranem. Pięć sektorów, dotychczas kluczowych dla omijania wcześniejszych sankcji – aktywa kryptograficzne, metale szlachetne, sektor lotniczy, zaawansowane technologie przemysłowe oraz transport morski – objęto nowymi restrykcjami.
