Nakaz przelewania dolarów zamiast formalności. Wydobywca kruszcu zmienia przepisy eksportowe
Boliwia przepisuje zasady dotyczące eksportu metali szlachetnych, a zwłaszcza złota. Kraj ten od lat zmaga się z chronicznym niedoborem dewiz, zaś złoto pozostaje jednym z nielicznych realnych źródeł twardej waluty. Zarazem jednak tak potrzebny boliwijskiej gospodarce eksport kruszcu jest przyduszany przez uciążliwe ciężary biurokratyczne. Rząd chce więc znieść część tych ciężarów – które zdaniem krytyków i tak nie działają, za to skutecznie stymulują przemyt. Zarazem jednak próbuje też zmusić eksporterów, by zarobione dolary transferowali z powrotem do miejscowych banków.
Zmiany wprowadzono na mocy dekretu prezydenta Rodrigo Paza nr 5747 z 13 października b.r.. Na jego mocy zniesiono obowiązujący od listopada 2023 przymus uzyskiwania przez podmioty eksportujące złoto (stanowiące najczęściej urobek własnych kopalni) stosownego certyfikatu eksportowego Banku Centralnego Boliwii – a wraz z nim i system, w ramach którego Bank Centralny skupował złoto na preferencyjnych warunkach i sam je potem odsprzedawał – niczym w średniowiecznym mieście europejskim, w którym kupców z obcych ziem obowiązywało uciążliwe prawo składu.
Jak twierdzili liczni krytycy, cały ten system był nie tylko uciążliwy dla wydobywców – w naturalny sposób zniechęcając do inwestycji wydobywczych w tym kraju – ale też nieskuteczny, w efekcie czego ekonomicznie Boliwia miała na nim raczej tracić niż zyskiwać. Model ten napędzał bowiem bujny przemyt kruszcu do Chile i Peru, w szczególności w przypadku wydobycia „niesformalizowanego”, czyli tysięcy najczęściej ubogich indiańskich prospektorów i górników, którzy szukają złota w zasobnych mineralnie boliwijskich górach na własną rękę, rzadko kiedy przejmując się aspektem legalności czy opinią urzędników w La Paz.
Dolary zamiast formularzy
Najwyraźniej podobne wnioski wyciągnęli w końcu także ci ostatni. Nie oznacza to jednak bynajmniej, że Boliwia zupełnie liberalizuje sektor wydobywczy. Władze nie chcą Zamiast dotychczasowych wymogów formalno-biurokratycznych, rząd narzuca zaostrzone wymogi finansowe. Wydobywca zainteresowany sprzedażą swojego złota na eksport będzie teraz bowiem musiał wykazać przed Krajową Służbą Rejestracji i Kontroli Obrotu Minerałami i Metalami, że co najmniej 80 proc. środków pozyskanych z poprzednio wyeksportowanego metalu trafiło na konta bankowe w granicach Boliwii.
Konto takie musi na dodatek prowadzić instytucja nadzorowana przez tamtejszego regulatora bankowego, Urząd Nadzoru nad Systemem Finansowym (co dodatkowo ogranicza pulę owych instytucji). Dowód depozytu ma stanowić warunek wystawienia Jednolitego Formularza Eksportowego M-03, bez którego dana partia złota nie zostanie dopuszczona do eksportu. Władze liczą, że wymuszony napływ dewiz pozyskiwanych ze sprzedaży kruszcu przyniesie złagodzenie presji na kurs walutowy i poprawę dostępności dolarów dla importerów – co o tyle ważne, że Boliwia niedawno powróciła do elastycznego kursu wymiany walutowej.
Środki te mogą przy tym być wcale niemałe. W pierwszych pięciu miesiącach b.r. Boliwia wyeksportowała złoto 1,02 mld dol. – niemal tyle, ile przez cały 2025 rok. Według danych handlowych wywóz kruszców w I półroczu wzrósł o 91 proc., zaś wolumen złota niemonetarnego, sprzedawanego jako towar, wzrósł z 399 do 1087 mln dolarów. Rezerwy netto 30 września wyniosły 3,9328 mld dolarów, o 8,7 proc. więcej niż w czerwcu; zapas kruszcu na koniec sierpnia to 24,3 tony (przynajmniej oficjalnie). Równocześnie bank centralny szacuje, że około 4 mld dolarów gotówki „zalega” poza systemem bankowym.
