Najzasobniejszy w złoto kraj kontynentu: nielegalne wydobycie przerosło to legalne

Najzasobniejszy w złoto kraj kontynentu: nielegalne wydobycie przerosło to legalne

Peru, od dekad uznawane za jeden z globalnych liderów w wydobyciu złota, doświadcza rewolucji w swoim sektorze górniczym – tyle że akurat takiej, której rząd w Limie z pewnością wolałby uniknąć. Chodzi tutaj o wręcz meteoryczny rozkwit nielegalnego wydobycia i eksportu kruszcu. Peru, największy wydobywca metali szlachetnych w Ameryce Łacińskiej i niegdyś skarbiec Imperium Hiszpańskiego, stoi przed tyleż historycznym, co wstydliwym dla władz precedensem – rok 2026 będzie bowiem pierwszym, w którym górniczy czarny rynek prześcignie oficjalny sektor wydobywczy tego kraju.

W I połowie roku „czarne” złoto miało stanowić już 54% wolumenu peruwiańskiego eksportu królewskiego metalu. Według danych, które zawiera raport limskiego think tanku Peruvian Institute of Economics (IPE), do końca czerwca b.r. suma nielegalnego złota przewyższyła sumę tego legalnego o 8,7 tony. Dynamika ta nie wykazuje oznak spowolnienia: eksport z nieformalnego sektora wzrósł o 19%, podczas gdy legalny segment odnotował spadek o niemal 6%. Z kolei wartość nielegalnego eksportu przekroczy w bieżącym roku 16 mld dol. – wzrost o 39% w ujęciu rocznym i niemal dziewięciokrotny w stosunku do poziomu sprzed dekady.

Trudno zresztą, żeby dynamika ta prezentowała się inaczej, biorąc pod uwagę realia i problemy społeczno-gospodarcze Peru. Szerokie kręgi ludności z wiejskich, górskich obszarów kraju – powodowane dojmującą biedą i brakiem perspektyw z jednej strony, oraz czterokrotnym wzrostem cen kruszcu i rynkiem gotowym płacić za złoto „bez zbędnych pytań” z drugiej strony – masowo imają się bowiem nielegalnego wydobycia złota. To zaś w tym zasobnym kraju jest na tyle powszechne, że z dużym trudem można je pozyskiwać i bez ciężkiego, specjalistycznego sprzętu (naturalnie z dużo mniejszą efektywnością, ale zawsze).

W dodatku nielegalni górnicy nie muszą nawet specjalnie szukać dostępnych złóż. Po prostu infiltrują przebadane geologicznie tereny koncesji przyznanych oficjalnym inwestorom. Co oczywiste, nie płacą od tego żadnych podatków (a jeśli już, to nie na rzecz państwa, lecz lokalnych grup zbrojnych i przestępczych). Nie budzi to zresztą w Peru specjalnego potępienia, biorąc pod uwagę, że tak koncerny wydobywcze, jak i władze w Limie zainteresowane są głównie własnym udziałem w zyskach z wydobycia. Lokalna ludność najczęściej nie miała z tego żadnych korzyści, za to ponosiła jego koszty (jak np. zanieczyszczenie wód gruntowych).

Peru traci złoty blask

Oczywiście wszystko to ma też swoje przewidywalne, ponure konsekwencje. W rejonie Pataz, na koncesjach Cia. Minera Poderosa SA, konfrontacje między nieformalnymi grupami a formacjami ochrony firm wydobywczych pochłonęły w ostatnich latach dziesiątki ofiar śmiertelnych. Siły rządowe organizują regularne ataki lotnicze i rajdy na pozycje nielegalnych górników. Ci z kolei podejmują ataki partyzanckie na infrastrukturę oficjalnych kopalni czy transporty z urobkiem. Naturalnie do starć dochodzi też pomiędzy samymi grupami nieoficjalnych wydobywców, na tle sporów o dostęp do złotonośnych terenów.

Peru pozostaje największym producentem złota w Ameryce Południowej, a cały sektor wydobywczy odpowiada za ponad 60% wartości krajowego eksportu. Jednak oficjalne kopalnie, prowadzone m.in. przez Newmont, MMG i Southern Copper, stoją w obliczu wyczerpywania się dotychczasowych złóż. Ostatnia duża nowa kopalnia rozpoczęła tam pracę cztery lata temu. Jednocześnie kraj stracił pozycję drugiego światowego producenta miedzi na rzecz DR Konga, zaś w rankingu atrakcyjności inwestycyjnej Fraser Institute spadł on na 41. miejsce spośród 68 krajów, na tle zawirowań politycznych, niepewności prawnej i uciążliwej biurokracji.

Teraz dochodzą zaś do tego coraz częstsze starcia z nielegalnymi górnikami i podbieranie przezeń zasobów. Rząd w Limie planuje w związku z tym do końca roku wygasić kontrowersyjny system Reinfo – stanowiący formę faktycznego tolerowania działalności drobnych górników. Początkowo planowano go jako tymczasowy, jednak już od dekady jest on wciąż przedłużany. Zastąpić ma go uproszczona procedura formalizacji, jednak doświadczenia wskazują, że zainteresowanych taką formalizacją może nie być wielu. Co naturalnie nie oznacza, że przestaną oni wydobywać w górach Peru złoto – bo bynajmniej nie przestaną.

Jesteś zainteresowany zakupem srebra lub złota inwestycyjnego? Sprawdź ofertę FlyingAtom.Gold!