Miliardowa kopalnia złota rozwija skrzydła. Endemiczny kryzys przełamany dzięki kruszcom?
Zimbabwe zaskakuje świat dowodem na to, że złoto, ów keynesowski „barbarzyński relikt”, nie tylko bynajmniej nie zatraca swej roli i wartości, ale też potrafi nieomal samo wyciągnąć gospodarkę z otchłani najgłębszego załamania. Oto kraj, który stał się miejscem bodaj najbardziej spektakularnej katastrofy gospodarczej i najgłębszego upadku cywilizacyjnego w XX wieku – spadając z pozycji dominującego eksportera żywności do kraju targanego powszechnym głodem – powoli i nie bez problemów, ale wraca do gospodarczego życia. W znacznej mierze dzięki wydobyciu złota.
Oto bowiem spółka Ariana Resources, notowana na londyńskiej giełdzie, ogłosiła wzrost rezerw złota w realizowanym przez siebie projekcie wydobywczym Dokwe (zachodnie Zimbabwe) o 42%, do poziomu 1,13 miliona uncji. Wycena obecnej wartości netto przedsięwzięcia przekracza miliard dolarów, a okres zwrotu inwestycji szacowany jest na mniej niż dwa lata. Docelowa produkcja ma sięgnąć 100 tysięcy uncji rocznie, przy nakładach kapitałowych wynoszących zaledwie 164 miliony dolarów.
Inwestorzy szacują, że pełne uruchomienie kopalni może przynieść przychody rzędu miliarda dolarów rocznie, co w przypadku kraju o PKB oscylującym wokół 30–40 mld dolarów stanowi kwotę zdolną istotnie wpłynąć na bilans płatniczy. Złoża położone niedaleko Tsholotsho zaliczają się obecnie do najistotniejszych niezagospodarowanych złóż złota w regionie, a eksploatacja ma rozpocząć się w najbliższych latach.
Dokwe, dotychczas traktowana jako obiecujący, lecz marginalny projekt, teraz może stać się kluczowym elementem strategii władz Zimbabwe, które liczy na napływ dewiz i stabilizację gospodarki dzięki eksportowi kruszcu.
Kronika upadku rodem ze złego snu
Kraj ten przeżywa bowiem ostatnimi czasy renesans branży wydobywczej, określany już jako mała gorączka złota. Ma to ogromne znaczenie nie tylko w tym rozumieniu, że zapewnia rządowi (i częściowo populacji) źródło twardych dochodów, ale też w sferze monetarnej. Po latach rekordowej, osiągającej astronomiczne wartości hiperinflacji – która efektywnie doprowadziła do zupełnego upadku miejscowej waluty fiat i faktycznej adopcji dolara – władze Zimbabwe swą obecną walutę, ZiG, oparły na złocie.
W teorii jest to bardzo prosty i skuteczny pomysł – problem oczywiście w dwóch kwestiach. Jedną jest zaufanie, jaką inwestorzy i użytkownicy waluty mają do rządowych gwarancji wypłaty złota, którą zabezpieczona jest waluta. Drugą jest fakt, że aby te gwarancje honorować, potrzebne są niemałe wolumeny kruszcu. Tymczasem sektor wydobywczy Zimbabwe nie przypomina przemysłu górniczego niegdysiejszej Rodezji i tak samo ucierpiał w toku dramatycznej historii tego kraju.
Podobnie zatem i jak i reszta gospodarki, został on praktycznie do szczętu wyniszczony przez dekady krwawej dyktatury Roberta Mugabe, jego socjalistycznej polityki gospodarczej i skrajnego rasizmu skierowanego przeciwko białej mniejszości. Reżim Mugabe doprowadził do zagłady rolnictwa i przemysłu, zaś wydobycie surowców – mimo bogactwa złóż – podupadło z powodu masowej korupcji, powszechnego bezprawia, politycznego chaosu i braku jakichkolwiek inwestycji.
W efekcie tylko latach 2000–2008 hiperinflacja sięgnęła 79,6 mld procent, zaś lokalna waluta straciła całą wartość.
Drabina z gospodarczej otchłani – ze złota
Obecnie Zimbabwe próbuje wyjść z tego impasu. Reformy monetarne, w tym porzucenie własnej waluty fiat na rzecz faktycznej akceptacji faktu dokonanego, jakim było powszechne użycie dolara – a od kilku lat także projekt wspomnianej waluty opartej na złocie, ZiG, pozwoliły opanować hiperinflację, choć ceny wciąż rosną w tempie dwucyfrowym, a poziom i jakość życia w kraju, mówiąc oględnie, nie są szczególnie zachęcające.
Władze starają się na powrót przyciągnąć inwestorów – w tym celu rozpoczynając nawet proces wypłacania odszkodowań białym farmerom i ich potomkom, których farmy odebrano im w ramach „reformy rolnej” na pocz. lat dwutysięcznych. Zimbabwe aktywnie zabiega także o obecność firm wydobywczych, oferując korzystne warunki inwestycji. Zarazem, tantiemy od firm działających w sektorze zlota pobierane są w naturze – w kruszcu – co pozwolić ma podtrzymać walutę ZiG.
W efekcie tego Bank Centralny Zimbabwe raportuje rekordowe dostawy złota – do końca czerwca 2025 roku miały one wynieść na poziomie 20,1 tony, w porównaniu do 13,85 tony w analogicznym okresie roku poprzedniego. Być może zatem złoto faktycznie pozwoli temu krajowi wyjść na prostą.
