Kopalnia złota pod lawiną, wielu zabitych. Trwałe zaradzenie niebezpieczeństwu – prawie niemożliwe

Kopalnia złota pod lawiną, wielu zabitych. Trwałe zaradzenie niebezpieczeństwu – prawie niemożliwe

W Kolumbii doszło we środę do tragicznego w skutkach zawalenia się kopalni złota. Chodzi o, jak twierdzą niektóre źródła, „nielicencjonowaną” (czytaj: nielegalną) kopalnię – choć wedle innych doniesień, władze nie potwierdziły jej statusu prawnego. Dotknięty tragedią obiekt – kopalnia typu odkrywkowego – położony jest w Nariño, w gminie Policarpa, blisko granicy z Ekwadorem. Do zawalenia miała się przyczynić lawina błotna, wywołana nieprawidłową eksploatacją złóż złota, która podkopała podstawę wyrobiska. To niestety niestety częste zjawisko w kopalniach rzemieślniczych, w których wydobycie częstokroć odbywa się spontanicznie i w sposób zupełnie niekontrolowany.

W kopalni regularnie pracowało około 50 osób, wywodzących się głównie z ubogich mieszkańców okolicy, dla których wydobycie złota było często jedynym sposobem zdobycia jakichkolwiek znaczniejszych środków finansowych. W wyniku osunięcia zginąć miało 13 górników, pogrzebanych przez zwały błota. Kolejnych 7 odniosła rany. Świadkowie mieli opisywać, że tuż przed zawaleniem słyszeli odgłos przypominający eksplozję. Akcję ratunkową, którą uruchomiono, utrudniał górzysty, porośnięty gęstym lasem teren, strome zbocza, niestabilne podłoże i pozostałości po wydobyciu prowadzonym bez jakiejkolwiek kontroli technicznej czy geologicznej, w sposób typowy dla nielegalnych wyrobisk.

Złoto w miejsce białych proszków

To, gdzie położona jest zawalona kopalnia, nie stanowi przypadku. Region Nariño graniczy bezpośrednio z Ekwadorem i stanowi jeden z najbardziej niespokojnych obszarów Kolumbii, niepokojony przez aktywność nielegalnych grup zbrojnych. Na terenie departamentu operują struktury Narodowej Armii Wyzwoleńczej (ELN), pozostałości rozwiązanych oddziałów Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii (FARC), a także zdecentralizowane sieci karteli narkotykowych. Grupy w ostatnich latach coraz intensywniej angażowały się w sektor nielegalnego wydobycia surowców. A zwłaszcza złota – które stosunkowo łatwo „wyprać” i wprowadzić do obrotu, a przy tym nawet stosunkowo niewielkie jego wolumeny już zapewniają godny odnotowania zysk.

W efekcie, wedle szacunków, w Kolumbii funkcjonuje ponad cztery tysiące nielegalnych kopalni pod kontrolą nielegalnych formacji zbrojnych – które wykorzystują ciężką sytuację ludności, by pozyskiwać siłę roboczą. Nielegalne wydobycie złota stanowi dla nich istotne źródło finansowania, w niektórych przypadkach rywalizujące nawet z przychodami z narkotyków. Zarazem działalność ta prowadzona jest w sposób rudymentarny, często prymitywnymi metodami, bez śladu wykorzystania ciężkiego sprzętu czy infrastruktury zabezpieczającej. Co oczywiste, państwowy nadzór górniczy pozostaje w odizolowanych regionach fikcją, zaś inspektorzy nie zapuszczają się na tereny kontrolowane przez rebeliantów i kartele.

Z kolei lokalna ludność, która cierpi w wyniku skutków wywoływanych przez wydobycie złota tego typu, przyciśnięta jest biedą. I częstokroć uważa ryzyko śmierci w zawalonych chodnikach prymitywnych kopalni za mniejsze zło niż groźba niedożywienia i braku środków do życia. Szacuje się, że w Kolumbii w wydobyciu rzemieślniczym uczestniczy od 200 do 400 tysięcy osób, a 70% kolumbijskiego złota pochodzi z nielegalnych źródeł, często powiązanych z przestępczością zorganizowaną

Kopalnia zagrożona czy nie, istotne są przychody

Stąd też zawalenie się kopalni to nie odosobniony przypadek. Raptem w tym miesiącu 19 osób odniosło obrażenia w wyniku tragedii w podobnej kopalni złota w Marmato. Z kolei w maju wybuch gazu w kopalni węgla w Sutatausa zabił 9 górników. Ten ponury fenomen nie ogranicza się przy tym do Kolumbii – można go odnotować niemal wszędzie, gdzie lokalne grupy rebelianckie i/lub przestępcze (granica pomiędzy którymi bywa płynna i niejednoznaczna) przejmują kontrolę nad wydobyciem surowców mineralnych. Zaledwie dzień wcześniej niemal identyczna sytuacja miała zatem miejsce w Republice Środkowoafrykańskiej, w zachodniej części kraju przy granicy z Kamerunem.

Nielegalna, rzemieślnicza kopalnia złota odnotowała tam osunięcie się ziemi, które zabiło ponad 100 osób – czyli siedmiokrotność skali tragedii w Kolumbii. Pośród zabitych znaleźli się zarówno obywatele środkowoafrykańscy, jak i kameruńscy. Podobnie jak w przypadku Nariño, tereny przygraniczne pozostają tam poza faktyczną jurysdykcją państwowych organów, a kontrolę sprawują tam zdecentralizowane grupy zbrojne, dla których nielegalny handel złotem stanowi filar ekonomii „równoległej”. Tam zresztą, gdzie państwo swą kontrolę rozciąga, często nie jest wcale lepiej – zaś skorumpowane i autorytarne instytucje państwa, będące normą w tej części świata, często zainteresowane są nie tyle przerwaniem nielegalnego wydobycia, co przejęciem z niego zysków.

Jesteś zainteresowany zakupem srebra lub złota inwestycyjnego? Sprawdź ofertę FlyingAtom.Gold!
Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!