Gromadzenie złota w domach „szkodzi gospodarce”, twierdzi rząd kraju, w którym inflacja przekracza 30%

Gromadzenie złota w domach „szkodzi gospodarce”, twierdzi rząd kraju, w którym inflacja przekracza 30%

Jak pouczył obywateli rząd Turcji, ci „szkodzą gospodarce” kraju poprzez swoje nawyki oszczędnościowe Konkretnie – poprzez fakt, że masowo gromadzą i trzymają w formie fizycznej kruszce, w pierwszej kolejności złoto, zamiast wpłacać pieniądze do banków. Wedle oficjalnych szacunków, Turcja i jej mieszkańcy dysponują prywatnymi zasobami złota rzędu ok. 5 tysięcy ton, wartych ponad 600 miliardów dolarów – które, zamiast zasilać zasoby banków (i pośrednio państwa), siedzą poukrywane w sejfach, pudełkach czy pod materacami. Dla tureckiego państwa, które przywykło traktować środki krążące w oficjalnym systemie finansowym jak swoje własne – to nie tylko problem, ale też rosnące źródło frustracji.

Warto dodać, że na ten problem tureckie władze uczciwie sobie zapracowały swym brakiem szacunku oraz apodyktycznym i bezceremonialnym stosunkiem do prywatnej własności obywateli, a także nieodpowiedzialną, motywowaną względami politycznymi polityką monetarną. W latach 90. i na początku XXI wieku tureckie banki wielokrotnie przeprowadzały „haircuty” (obniżki wartości depozytów). Z kolei w 2001 roku rząd wprowadzi „zamrożenie” lokat bankowych, by kosztem oszczędności mieszkańców ratować banki w sytuacji, gdy stopy procentowe w ciągu doby wystrzeliły do poziomu 6,2 tysiąca procent, zaś system walutowy załamał się w ciągu trzech dni. Zaledwie rok temu jedynie z największym trudem uniknięto powtórki.

Dziś inflacja oficjalnie sięga 30 proc. (w sierpniu rosnąć o 1,84 proc. do poziomu 31,51 proc.) jednak nawet te szacunki, astronomiczne w porównaniu do większości krajów regionu, w poczuciu wielu obywateli uchodzą za zakłamane. Wielu skłania się ku tezie, że realny poziom inflacji konsumenckiej bliższy jest 50 procentom, zaś trzymanie oszczędności w lirze, a tym bardziej na rachunku bankowym (które w istocie nie jest nawet żadnym „trzymaniem”, bo to bank jest oficjalnym właścicielem tych pieniędzy, nie osoba, która naiwnie je wpłaciła) to w istocie godzenie się na ich stopniową utratę – a i to zakładając, że nie zostaną one „opodatkowane”, przymusowo przewalutowane lub skierowane do finansowania „inwestycji” i innych pomysłów rządu.

Turcja odrobiła lekcję z historii, jej władze niekoniecznie

A warto dodać, że i bez tego złoto od dawna jest pośród Turków popularne, jako tradycyjna forma gromadzenia kapitału i wartości. Wstrząsy polityczne i gospodarcze, które Turcja przechodziła w II poł. XX wieku wykształciły zbiorową pamięć, która nakazuje daleko posuniętą nieufność tak wobec władz, jak i oficjalnego systemu bankowego, niezależnie czy chodzi o banki państwowe, czy prywatne. Jedne i drugie wielokrotnie przerzucały ciężar kryzysów oraz konsekwencje własnej nieodpowiedzialności na oszczędzających. Niestabilność polityczna oraz fiskalizm państwa dokładają do tego swoje. W tym kontekście powszechne zainteresowanie, jakim cieszy się w Turcji złoto, nie dziwi ani trochę.

Niedawne próby odwrócenia tego trendu zakończyły się spektakularnym fiaskiem. Turecki bank centralny niedawno zakończył program konwersji fizycznego złota na depozyty bankowe. Program ten, nazwany „Altın Hesap”, miał zachęcić Turków do zdeponowania złota w bankach w zamian za niewielkie korzyści – między innymi możliwość łatwego dostępu do kredytów. Podobne próby podejmował także sektor bankowy. Jeszcze bardziej kuriozalny był los programu „Złoto za mieszkanie”, który miał wymusić konwersję kruszcu na nieruchomości. Pomysł upadł, zanim na dobre wystartował – zaledwie 300 osób zdecydowało się na transakcję, a rząd musiał przyznać, że „popyt był znacznie niższy niż oczekiwano”.

Stąd władzom pozostają z trudem kryjące frustracje apele i wyjaśnienia, w myśl których nadmierna koncentracja kapitału w złocie szkodzi perspektywom krajowej ekonomii. Chodzi tutaj o fakt, że Turcja zmaga się z deficytem handlowym (złoto naturalnie pochodzi z importu), dodatkowo kruszce poukrywane po domach „siedzą bezczynnie”, podczas gdy tureckim przedsiębiorstwom brakuje dostępu do kapitału. Bez wątpienia są to spostrzeżenia zasadne – złośliwi dodają jednak, że kilkudziesięcioprocentowa inflacja czy realne negatywne stopy procentowe także szkodzą perspektywom gospodarczym kraju, i to o wiele mocniej. Tyle, że będących bezpośrednim skutkiem polityki samego rządu.

Jesteś zainteresowany zakupem srebra lub złota inwestycyjnego? Sprawdź ofertę FlyingAtom.Gold!