Ekipa remontowa odkopała złoto zamurowane w piwnicy, warte miliony. Chętni na wzięcie skarbu – poszukiwani
W trakcie rutynowych prac remontowych w podziemiach XIX-wiecznego domu w Dendermonde, we wschodniej Flandrii, odkryto złoto zamurowane w ścianie piwnicy. Budowlańcy natrafili na nie, wiercąc otwory pod nowo układane połączenia kanalizacyjne. Skarb, który spoczywał bezpośrednio w murze – po prostu umieszczono go w niszy i zasłonięto cegłami wraz zaprawą, bez żadnego sejfu ani nawet pojemnika. Pomimo tego, ukryto je starannie, co sugeruje, że uczyniono to z rozmysłem i długoterminowym planem. Znalezisko okazało się zawierać ponad 40 sztab kruszcu oraz około 4 tysiące zabytkowych złotych monet. Jego wartość oszacowano na 9 mln euro.
Budynek, w którym znaleziono złoto, wzniesiono pod koniec XIX wieku dla Theophilusa van Assche, właściciela miejscowego browaru. Ten zakończył działalność w 1970 roku, po którym to zakończeniu budynek dawno już nieżyjącego założyciela zaczął trafiać w ręce nowych nabywców. Obecnie nieruchomość należy do lokalnej organizacji charytatywnej CAW Oost-Vlaanderen. Ekipa budowlana, która dokonała odkrycia, z początku myślała, że natrafiła po prostu na zabrudzone monety nominału 1 euro. Budowlańcy zmienili opinię, gdy zobaczyli leżące obok sztabki. Znalezisko zgłosili w związku z tym na policję (co jest wręcz natrętnie podkreślane w przekazach medialnych, zupełnie jakby miały one charakter wychowawczy, a nie informacyjny).
Władza na posterunku
Belgijska policja naturalnie od razu „zabezpieczyła” złoto, przerywając prace budowlane na miejscu i wyrzucając budowlańców z ich terenu. Lokalnych mieszkańców ostrzeżono przed próbami poszukiwania kolejnych kruszców na placu budowy – dodając, że i tak byłoby to próżne, bowiem cały skarb już z niego wywieziono i umieszczono w silnie strzeżonym skarbu państwowym. Skoro jednak nie ma już tam więcej nic cennego i wartego ekspropriacji, to wypadałoby zadać pytanie, po co w takim razie remont pozostaje zawieszony, teren – ogrodzony, zaś ekipa budowlana, która wykazała się tak znaczącą, naiwną wręcz uczciwością, nie może wrócić i dokończyć prac? Czyżby jednak podejrzewano, że może być tam coś więcej…?
Z kolei prokuratura okręgowa dla wschodniej Flandrii ze swej strony niezwłocznie wszczęła postępowanie sprawdzające, czy złoto nie stanowi przedmiotu przestępstwa lub nie pochodzi z działalności przestępczej. Badane jest również ewentualne powiązanie znaleziska z rodziną pierwotnego właściciela willi – choć dotychczasowe ustalenia nie wykazały takiego związku. Zgodnie z belgijskim prawem, prawowity właściciel ma dokładnie 1823 dni – pięć lat – na zgłoszenie roszczenia. Jeśli po upływie tego terminu nikt nie uzasadni swoich praw do skarbu, a śledztwo nie wykaże przestępczego pochodzenia, złoto zostanie podzielone między tych, którzy je odkryli (tj. budowlańców) i właściciela gruntu, na którym to nastąpiło (organizacja CAW).
Złoto dla wytrwałych
Jedni i drudzy już wyrażają się entuzjastycznie na temat takiej perspektywy – jakkolwiek z wypowiedzi szefa organizacji, który wyraził nadzieję, że skarb posłuży jej celom charytatywnym, można wywnioskować, że nie miałby on nic przeciwko temu (a nawet jakby usiłował do tego zachęcać), by ekipa remontowa przekazała swój udział w należności. Warto natomiast zauważyć – i docenić – że cennego znaleziska nie usiłowało dotąd zawłaszczyć na swoją korzyść belgijskie państwo. A to, mimo że stanowi dość elementarny akt uczciwości, wcale nie jest takie oczywiste. A wprost przeciwnie – w wielu krajach biurokracja państwowa traktuje każde cenne odkrycie, choćby i na prywatnym gruncie, jako swoją własność, ordynarnie okradając znalazców.
Nie sposób nie wskazać oczywistego wniosku, że to właśnie podobna nieumiarkowana chciwość organów państwowych musi skłaniać wielu szczęśliwych znalazców do milczenia, w dobrze pojmowanym własnym interesie. I dyskretnego skorzystania ze swego odkrycia za pośrednictwem czarnego rynku. Niestety ma to często tragiczne i destrukcyjne konsekwencje dla dziedzictwa kulturowego i historycznego, które ulega zniszczeniu lub (jeśli chodzi o złoto czy srebro) przetopieniu. Jednak gdy alternatywną jest odebranie wszystkiego przez władze – trudno się dziwić, że wiele osób się na to nie godzi… Na szczęście w Dendermonde tego problemu nie ma. No chyba, że pojawią się jacyś spadkobiercy, i znalezisko zamieni się w epicką batalie sadową.
