Białoruś i Rosja „jednoczą rynek” złota i kamieni szlachetnych. Kto zyska?

Białoruś i Rosja „jednoczą rynek” złota i kamieni szlachetnych. Kto zyska?

W tym tygodniu rosyjska Duma Państwowa zakończyła procedurę ratyfikacyjną umowy międzyrządowej z Białorusią dotyczącej współpracy w obszarze obrotu metalami szlachetnymi, kamieniami szlachetnymi oraz wyrobami z nich. Dokument, podpisany w Moskwie 19 grudnia 2025 roku, zakłada formalne zintegrowanie dotychczas rozdzielonych rynków złota, kruszców i kosztowności obu krajów w ramach jednolitej przestrzeni handlowej. Strona białoruska ratyfikowała porozumienie wcześniej – co w kontekście struktury politycznej tego państwa oznaczało jedynie formalne zatwierdzenie decyzji podjętej przez Aleksandra Łukaszenkę. Skądinąd identycznie fasadowy jest ustrojowy charakter rosyjskiej Dumy, zaś decyzję o ratyfikacji podjęto naturalnie na Kremlu.

Zgodnie z zapisami umowy, po jej wejściu w życie przepływ złota, srebra, platyny, palladu oraz kamieni szlachetnych między Rosją a Białorusią ma zostać całkowicie uwolniony od dotychczasowych barier administracyjnych – co samo w sobie z pewnością będzie dla rynku korzystne. Wyroby jubilerskie i metalowe wytworzone w jednym kraju będą mogły być swobodnie sprzedawane na terenie drugiego bez konieczności ponownego badania próby ani dodatkowej certyfikacji. Powstanie również scentralizowana baza danych śledząca ruch towarów – choć w realiach akurat tych krajów, o których mowa, trudno oczekiwać, by transparentność okazała się priorytetem.

Retoryka oficjalnych komunikatów z Moskwy i Mińska sugeruje równorzędność stron oraz wzajemne korzyści z integracji. Rzeczywistość wygląda jednak zgoła odmiennie. Białoruś – jakkolwiek nie w pełni pozbawiona swobody manewru politycznego – jest, jak wiadomo, satelitą politycznym Rosji, czy też państwem wasalnym, jeśli by kto wolał. Wszelkie porozumienia między tymi krajami nie mają charakteru równorzędnego, zaś integracja rynkowa w tym przypadku oznacza de facto podporządkowanie białoruskiego sektora surowcowego rosyjskim interesom, przy jednoczesnym zachowaniu fasady współpracy dwustronnej. Słowem, trudno tu mówić, mając na myśli Białoruś, o suwerennym państwie decydującym o własnych zasobach strategicznych.

Eksport złota, taki trochę mniej oficjalny

Nie oznacza to, że Białoruś nie będzie beneficjentem tego układu, choć nie mniej niż Rosja. Federacja Rosyjska od lat zmaga się z restrykcyjnymi sankcjami, uniemożliwiającymi swobodny wywóz złota na rynki zachodnie. Jednocześnie Kreml desperacko potrzebuje środków finansowych, by zasilać machinę wojenną prowadzoną przeciwko Ukrainie. W tej sytuacji Białoruś, formalnie nieobjęta aż tak ekspansywnym zestawem sankcji, może okazać się idealnym kanałem tranzytowym. Metale szlachetne wydobywane w Rosji, po przetopieniu lub przepakowaniu na terenie Białorusi i nabyciu tamtejszej „proweniencji”, zyskają zdolność do dalszej podróży na rynki międzynarodowe, omijając ograniczenia nałożone na Moskwę.

Dodatkowo wspólny rynek stwarza możliwość prania pieniędzy oraz konwersji aktywów, co w warunkach rosyjskiej gospodarki wojennej ma priorytetowe znaczenie. Jeśli pominąć zjawiska obserwowane na początku rosyjskiego najazdu na Ukrainę – czyli masowe wysyłanie przez rosyjskich żołnierzy zrabowanych przez siebie towarów i kosztowności za pośrednictwem, między innymi, białoruskich firm kurierskich – to może tutaj chodzić o aspekt celno-kontrolny. Rosja formalnie zakazała bowiem wywozu niektórych kruszców, w tym i złota, za granicę. Bardzo prawdopodobne jednak, że zakaz ten jest niewygodny nie tylko dla zwykłych Rosjan (dla których w zamysłach władz ma takowym być), ale także dla oligarchów czy osób powiązanych z Kremlem.

W tej sytuacji umowa z Białorusią o stworzeniu jednolitego rynku w dziedzinie złota, kruszców i kamieni szlachetnych to niemal gotowa furtka umożliwiająca „zorientowanym” obejście tych ograniczeń. Z kolei pośrednictwo w takich operacjach i dostęp do zysków z reeksportu rosyjskich metali szlachetnych może dla Mińska stanowić finansową kroplówkę wobec znów coraz głębszych problemów finansowych. Białoruskie rezerwy walutowe i kruszcowe w maju b.r. spały do poziomu 7,6 miliarda dolarów (najniższego od 2016 roku, po spadku o 881,8 miliona dolarów). W takich okolicznościach dostęp do rosyjskiego złota może stać się dla reżimu Łukaszenki środkiem przetrwania, choćby kosztem dalszego pogłębienia uzależnienia od woli Kremla.

Jesteś zainteresowany zakupem srebra lub złota inwestycyjnego? Sprawdź ofertę FlyingAtom.Gold!
Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!