Banki centralne znów masowo kupują złoto: 300 ton do skarbców. Coś wiedzą?
Złoto wróciło w sierpniu do gry po kilku słabszych miesiącach i ponownie zbliżyło się do 4400 dolarów za uncję. Za odbiciem stoją słabszy dolar, mniejsze obawy przed podwyżką stóp Fed i napięcia wokół Iranu, ale równolegle dzieje się coś znacznie ciekawszego. Banki centralne kupiły w drugim kwartale netto 289 ton kruszcu, najwięcej w historii dla tego okresu roku. Coraz więcej z nich traktuje złoto nie jako pozostałość po dawnym systemie monetarnym, lecz jako aktywną część rezerw na czasy, kiedy polityka, zadłużenie i wiarygodność walut zaczynają mieć większe znaczenie.
Najważniejsze fakty
- Banki centralne kupiły netto 289 ton złota w drugim kwartale 2026 roku, o 62% więcej niż rok wcześniej. Był to rekordowy wynik dla drugiego kwartału.
- 45% ankietowanych banków centralnych planuje zwiększyć własne rezerwy złota w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Rok wcześniej odsetek ten był niższy.
- Złoto zyskało około 10% od początku sierpnia. Odbicie wspierają słabsze oczekiwania dotyczące podwyżek stóp w USA, napięcia geopolityczne i ponowny popyt instytucjonalny.
Banki centralne wróciły na rynek znacznie mocniej niż inwestorzy
Drugi kwartał przyniósł 289 ton zakupów netto ze strony banków centralnych i innych oficjalnych instytucji. To pięć razy więcej niż zrewidowane 57 ton z pierwszego kwartału i o 62% więcej niż rok wcześniej. Pierwsze półrocze jako całość nie było rekordowe, bo słaby początek roku obniżył wynik do 345 ton. Sam drugi kwartał pokazuje jednak, że wcześniejsza przerwa nie zmieniła długoterminowego kierunku.
Największym raportowanym kupującym była Polska. Narodowy Bank Polski zwiększył rezerwy w drugim kwartale o 51 ton, osiągając na koniec czerwca 632 tony. Od początku roku NBP kupił już 82 tony i zbliżył się do celu wynoszącego 700 ton. Chiny dodały w drugim kwartale kolejne 33 tony, najwięcej od końcówki 2023 roku.
Lista kupujących jest jednak szersza. Złoto dokładały między innymi banki centralne Uzbekistanu, Kazachstanu, Jordanii i Czech. To istotne, ponieważ obecnej fali nie da się sprowadzić do decyzji dwóch lub trzech dużych graczy. Widać raczej zmianę sposobu myślenia o rezerwach. Co ważne – zakupy banków trwają już od wielu kwartałów. Hedgują się na wypadek odpływu zaufania od amerykańskiego dolara?
45% banków centralnych chce kupować jeszcze więcej
Jeszcze ciekawsze od tego, co banki centralne zrobiły, jest to, co deklarują na przyszłość. W badaniu World Gold Council aż 45% zarządzających rezerwami odpowiedziało, że ich instytucja zamierza zwiększyć własne zasoby złota w ciągu kolejnych 12 miesięcy. To najwyższy odsetek w historii badania.
Aż 89% respondentów spodziewa się wzrostu globalnych rezerw złota w tym samym okresie, a 83% uważa, że za pięć lat złoto będzie odpowiadało za większą część światowych rezerw niż obecnie. Jednocześnie 74% badanych oczekuje spadku udziału dolara. Badanie objęło 76 banków centralnych, a większość odpowiedzi została zebrana już po rozpoczęciu konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Nie oznacza to, że banki centralne masowo uciekają od dolara. Rezerwy walutowe wymagają ogromnej płynności, której rynek złota nie jest w stanie w pełni zapewnić. Kierunek przesunięcia jest jednak czytelny. Coraz więcej instytucji chce mieć aktywo, którego wartość nie zależy bezpośrednio od polityki jednego rządu, jednego banku centralnego ani kondycji konkretnego emitenta.
Złoto przestaje być tylko zakładem na niższe stopy Fed
Jeszcze niedawno większość ruchów złota można było tłumaczyć prostą zależnością z amerykańskimi stopami procentowymi. Wyższe realne rentowności zwiększały atrakcyjność obligacji, które w przeciwieństwie do złota wypłacają odsetki. Niższe rentowności i słabszy dolar działały w odwrotną stronę.
Ten mechanizm nadal funkcjonuje. Słabsze dane z amerykańskiego rynku pracy, spokojniejsze od oczekiwań CPI i PPI oraz mniejsza szansa na podwyżkę stóp Fed pomogły złotu odbić w sierpniu o około 10%. Kruszec wrócił w okolice 4400 dolarów za uncję po wcześniejszym mocnym spadku z rekordowych poziomów.
Banki centralne patrzą jednak szerzej niż inwestor próbujący przewidzieć następne posiedzenie Fed. World Gold Council wskazuje, że 90% respondentów docenia zachowanie złota podczas kryzysów, 84% jego rolę jako długoterminowego magazynu wartości, a 82% znaczenie dla dywersyfikacji portfela. Dla banków z gospodarek rozwijających się szczególnie ważna stała się również ochrona przed ryzykiem geopolitycznym.
Popyt banków centralnych tworzy złotu wyjątkowo mocną podłogę
Wysoka cena zaczęła odstraszać tradycyjnych kupujących. Popyt jubilerski spadł w drugim kwartale do najniższego poziomu od czasu pandemii, a fundusze ETF zanotowały odpływ 45 ton złota. Mimo tego całkowity popyt pozostał na poziomie 1269 ton, praktycznie bez zmian względem poprzedniego roku.
Banki centralne zaczynają więc pełnić rolę kupującego, który nie musi reagować na cenę w taki sam sposób jak konsument czy fundusz. Ich decyzje wynikają z zarządzania rezerwami w horyzoncie liczonym w latach, nie tygodniach. To nie gwarantuje dalszego wzrostu notowań, ale zmienia strukturę rynku. Gdy cena spada, część oficjalnych instytucji może traktować przecenę jako okazję do realizacji strategicznych zakupów.
Właśnie dlatego sierpniowe odbicie złota warto czytać szerzej niż przez wykres dolara czy prawdopodobieństwo kolejnej decyzji Fed. Najważniejsza zmiana zachodzi powoli w bilansach banków centralnych. Jeżeli deklaracje z badania World Gold Council rzeczywiście przełożą się na zakupy, złoto może mieć w kolejnych latach stałego nabywcę, który nie zastanawia się codziennie, czy uncja jest o 100 dolarów za droga.
