Bank centralny chwalił się zakupami złota. Okazało się, że kupił papier

Bank centralny chwalił się zakupami złota. Okazało się, że kupił papier

Jak wiadomo, zaledwie na początku sierpnia świat obiegła informacja, że Bank Korei wraca – po trwającej 13 lat przerwie – do zakupów złota. Krok ten interpretowano jako przyznanie słuszności oczywistej i popularnej, jednak jakże niewygodnej dla polityków konkluzji, że krajowa gospodarka wymaga zdroworozsądkowego zabezpieczenia w postaci narodowej rezerwy kruszcu. Taka refleksja nie dziwi ani trochę, zwłaszcza biorąc pod uwagę wstrząsy, jakie w ciągu ostatnich dwóch lat przeżywała gospodarka Republiki Korei.

Jeśli już, to można się dziwić, że Bank doszedł do niej dopiero wtedy. I dopiero wtedy wziął przykład z tłumów Koreańczyków, którzy – nie mając przecież dostępu do takich danych, jakie bez wątpienia ma bank centralny, ale mimo to dostrzegając, co się dzieje z ich pieniędzmi – od miesięcy głosowali swymi portfelami. Wyrażając w tym głosowaniu wotum zaufania wobec złota, oraz wotum nieufności wobec papierowego domku z kart, jakim przy okazji wstrząsów i zawirowań coraz częściej jawi się oparty na fiat system finansowy.

Miały być zakupy złota. I są, tak jakby…

Wszystko byłoby może dobrze – w końcu lepiej późno niż jeszcze później – gdyby nie fakt, że Bank Korei wbrew szumnym deklaracjom wcale nie zakupił złota. Jak się bowiem okazało, zamiast fizycznego kruszcu, bank nabył… 679 765 akcji SPDR Gold Trust ETF – największego na świecie funduszu ETF opartego na złocie – stanowiących jednak wyłącznie papierowe, abstrakcyjne zobowiązanie. Według zgłoszenia do amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC), wartość transakcji miała wynieść nieco ponad 250 mln dol.

Motywacja stojąca za tym posunięciem pozostaje w gruncie rzeczy pragmatyczna, choć także cokolwiek żałosna. Bank Korei miał bowiem wrócić do złota – to i wrócił. Tyle że po najmniejszej linii oporu. Zyskując tym samym ekspozycję na cenę złota – zupełnie jakby to o nią chodziło przy tworzeniu narodowych rezerw na czarną godzinę – bez konieczności rozwiązywania logistycznych uciążliwości związanych z przechowywaniem fizycznych sztabek złota w pilnie strzeżonych skarbcach podziemnych, schronach czy bazach wojskowych.

Uzależnienie od papieru?

Oczywiście w sensie strategicznym może się to okazać nierozsądne. Rynek złota od lat boryka się z rozbieżnością między ilością fizycznego metalu a papierowymi roszczeniami. Dostępne szacunki wskazują, że na każdą uncję fizycznego złota może przypadać nawet 100–300 uncji roszczeń w formie ETF-ów, kontraktów terminowych i innych instrumentów pochodnych, co tworzy system oparty na niesławnej „rezerwie częściowej”. Wycena tych instrumentów w praktyce sprowadza się zaś do wyceny zaufania do instytucji – nie zaś kruszcu, którego po prostu brakuje.

Nie sposób przypuszczać, że kierownictwo Banku Korei tego nie wie. Wie o tym także koreańska publika. Może ze względu na tę ostatnią zatem Bank zapowiedział także stworzenie krajowych ram zakupów złota pochodzącego z rodzimego wydobycia (choć przecież koreańskie złoża złota są raczej niewielkie, trudno dostępne i kraj ten nie jest jakimkolwiek znaczącym jego producentem…). Kiedyś, w przyszłości. Obecnie Korea Południowa posiada zaledwie 104,4 tony fizycznego metalu – mniej, niż niektóre kraje afrykańskie.

Jesteś zainteresowany zakupem srebra lub złota inwestycyjnego? Sprawdź ofertę FlyingAtom.Gold!
Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Dodaj nas jako preferowane źródło i bądź na bieżąco!