Znamy prawdę o ukrytej rezerwie BTC Nicolása Maduro!

Teoria o rzekomej, ukrytej rezerwie BTC Wenezueli obiegła media. Nie powstała na podstawie żadnego rządowego raportu ani analizie on-chain. Nie stoi za nią bank centralny, instytucja finansowa ani agencja wywiadowcza. To teoria, która narodziła się na styku geopolityki, sankcji i kryptowalut. A ludzie bardzo chcą w to wierzyć.

Jej źródłem nie jest jedno wydarzenie, lecz ciąg logicznych założeń, które zestawione razem, zaczęły wyglądać dla części komentatorów zaskakująco “sensownie”.

Punkt wyjścia: sankcje i odcięcie od systemu finansowego

Przez lata reżim Nicolás Maduro funkcjonował pod surowymi sankcjami, które praktycznie odcięły Wenezuelę od dolara, systemu SWIFT i zachodnich banków. Państwowy gigant naftowy PDVSA musiał szukać alternatywnych form rozliczeń. I to rzeczywiście jest fakt, nie teoria. 

Wiele z tych działań zostało opisanych m.in. przez Reuters, który wielokrotnie potwierdzał wykorzystywanie kryptowalut i pośredników do obchodzenia sankcji w handlu ropą. Na naszym portalu również wielokrotnie mogłeś o tym przeczytać.

Kryptowaluty jako narzędzie przetrwania państwa

Cofnijmy się kilka lat wstecz. W 2017 roku Maduro poszedł krok dalej, ogłaszając Petro, państwową kryptowalutę rzekomo zabezpieczoną ropą naftową. Projekt zakończył się fiaskiem, ale sam fakt jego powstania jest kluczowy, Wenezuela oficjalnie próbowała używać kryptowalut jako narzędzia państwowej strategii finansowej.

To na podstawie takich przesłanek zaczęto snuć różne teorie. Skoro wiemy, że reżim był gotów stworzyć własną kryptowalutę oraz mamy świadomość, że przy pomocy kryptowalut omijał sankcje, to czy nie powinniśmy jednocześnie założyć, że Maduro gromadził Bitcoina?

Skąd wzięła się liczba 600 000 BTC?

I tu dochodzimy do sedna. O ile fundamenty tej teorii opierają się o potwierdzone dane, to reszta jest wyłącznie spekulacją. Zacznijmy od wyliczeń, dlaczego akurat 600 000 BTC? To wynik luźnych szacunków, które wyglądają mniej więcej tak:

  1. Sprawdzamy wartość eksportu ropy Wenezueli z kilku lat funkcjonowania pod sankcjami.
  2. Zakładamy, że część transakcji odbywała się poza oficjalnym systemem finansowym.
  3. Następnie przyjmujemy, że część tych środków została zamieniona na kryptowaluty.
  4. Kolejne założenie polega na tym, że część środków ulokowano w Bitcoinie.
  5. I ostatni krok, żeby to miało sens musimy założyć, że Bitcoiny nigdy nie został sprzedany.

Po przeliczeniu tej hipotetycznej kwoty po dzisiejszych cenach BTC wychodzi kilkadziesiąt miliardów dolarów, co przy obecnej cenie daje właśnie okolice 600 000 BTC.

To nic więcej niż łańcuch spekulacji i orientacyjnych założeń.

Dlaczego ta teoria nie ma twardych podstaw?

Tu warto powiedzieć wprost, nie istnieje żaden adres portfela, który można by powiązać z państwem wenezuelskim. Nie ma analizy on-chain, która wskazywałaby na taką akumulację. Nie ma dokumentów rządowych ani przecieków bankowych. Nie ma żadnego raportu wywiadowczego.

A gdyby Wenezuela faktycznie kontrolowała 600 000 BTC, byłaby największym państwowym posiadaczem Bitcoina na świecie, większym niż Stany Zjednoczone. Tymczasem analitycy bez trudu namierzają znacznie mniejsze zasoby, jak środki z Silk Road.

Bitcoin nie nadaje się do ukrywania państwowych fortun. Jego transparentność działa dokładnie odwrotnie. Pozwala łatwo je ujawniać.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Kryptowaluty bezpiecznie kupisz lub sprzedasz w sieci kantorów i bitomatów FlyingAtom