Tokenizacja wychodzi z laboratorium. Wall Street przenosi aktywa na blockchain

Tokenizacja wychodzi z laboratorium. Wall Street przenosi aktywa na blockchain

Tokenizacja aktywów przez lata była jednym z tych pomysłów, które świetnie wyglądały w prezentacjach banków, lecz znacznie gorzej w realnych statystykach. Rynek miał być wart biliony dolarów, tymczasem większość projektów pozostawała pilotażami bez płynności, użytkowników i wspólnej infrastruktury rozliczeniowej.

W 2026 roku sytuacja zaczyna się jednak zmieniać. Nie dlatego, że nagle miliony inwestorów kupują cyfrowe udziały w nieruchomościach. Znacznie ważniejsze jest to, że tokenizacją zajmują się dziś instytucje odpowiedzialne za faktyczne funkcjonowanie rynków kapitałowych: BlackRock, JPMorgan, Nasdaq, Goldman Sachs, Vanguard, DTCC i największe banki powiernicze.

Najbardziej wymowny sygnał pojawił się 15 lipca. DTCC, czyli instytucja znajdująca się w centrum amerykańskiej infrastruktury posttransakcyjnej, przeprowadziła rzeczywiste transakcje z wykorzystaniem tokenizowanych papierów wartościowych przechowywanych w DTC. W inicjatywie uczestniczyło ponad 30 firm, a pełne uruchomienie usługi zaplanowano na październik.

Kluczowe wnioski

  • Wartość aktywów RWA rozproszonych na blockchainach, bez stablecoinów, wynosi obecnie około 36,7 mld dolarów.
  • Tokenizowane amerykańskie obligacje skarbowe odpowiadają za około 15,9 mld dolarów tego rynku.
  • Fundusz BUIDL BlackRocka zgromadził aktywa o wartości niemal 2 mld dolarów.
  • DTCC przetestowała w rzeczywistym środowisku m.in. transakcje repo, obrót akcjami, pożyczki papierów wartościowych oraz transfer zabezpieczeń.
  • Citi prognozuje, że wartość tokenizowanych aktywów finansowych może wzrosnąć do 5,5 bln dolarów w 2030 roku, ale przyznaje, że rynek nadal znajduje się na bardzo wczesnym etapie rozwoju.

Rynek urósł, ale wciąż pozostaje niewielki

Według danych RWA.xyz wartość aktywów rozproszonych na blockchainach, z wyłączeniem stablecoinów, wynosi około 36,7 mld dolarów. Dla porównania wartość samych stablecoinów zbliżyła się do 298,5 mld dolarów. Cyfrowy pieniądz jest więc dziś ponad osiem razy większym rynkiem niż pozostałe tokenizowane aktywa rzeczywiste razem wzięte.

Największą kategorią nie są nieruchomości, akcje ani dzieła sztuki, lecz amerykański dług publiczny. Wartość tokenizowanych obligacji skarbowych i opartych na nich funduszy wynosi około 15,9 mld dolarów, co odpowiada ponad 40% całego rynku RWA bez stablecoinów.

To nie przypadek. Krótkoterminowe obligacje skarbowe są płynne, łatwe do wyceny i generują bieżący dochód. Można również wykorzystywać je jako zabezpieczenie w transakcjach finansowych. Blockchain nie musi więc tworzyć dla nich nowego popytu – wystarczy, że umożliwia inwestorom przeniesienie istniejącego aktywa do infrastruktury działającej przez całą dobę.

Znacznie mniejsze pozostają inne segmenty. Wartość rozproszonego tokenizowanego kredytu wynosi około 7 mld dolarów, natomiast tokenizowanych akcji niecałe 900 mln dolarów. Sam rynek nieruchomości on-chain to zaledwie około 203 mln dolarów.

Dane pokazują, że tokenizacja nie rozwija się dziś tam, gdzie obiecywano największą demokratyzację inwestowania, lecz tam, gdzie instytucje finansowe mogą najłatwiej poprawić płynność, zarządzanie gotówką i wykorzystanie zabezpieczeń.

BlackRock znalazł pierwsze praktyczne zastosowanie

Najbardziej rozpoznawalnym produktem pozostaje BUIDL, tokenizowany fundusz rynku pieniężnego BlackRocka. Jego aktywa osiągnęły niemal 2 mld dolarów, a jednostka utrzymuje wartość 1 dolara. Fundusz inwestuje przede wszystkim w gotówkę, bony skarbowe USA i transakcje repo, zapewniając inwestorom ekspozycję na krótkoterminowe stopy procentowe za pośrednictwem infrastruktury blockchain.

Nie jest to jednak produkt przeznaczony dla każdego posiadacza portfela kryptowalutowego. BUIDL skierowany jest do kwalifikowanych inwestorów instytucjonalnych, co dobrze pokazuje rzeczywisty kierunek rozwoju rynku. Tokenizacja na obecnym etapie nie usuwa regulacji, procesu identyfikacji klienta ani wymogów kapitałowych. Zmienia przede wszystkim techniczną formę posiadania i transferu aktywów.

BlackRock deklaruje już niemal 150 mld dolarów aktywów powiązanych z rynkiem cyfrowym. Obejmuje to około 80 mld dolarów w produktach giełdowych opartych na aktywach cyfrowych, 65 mld dolarów zarządzanych rezerw stablecoinów oraz największy tokenizowany fundusz skarbowy na świecie.

Najważniejszy przełom nastąpił poza rynkiem kryptowalut

Sam wzrost funduszy takich jak BUIDL nie wystarczyłby do przebudowania rynku kapitałowego. Potrzebna jest jeszcze infrastruktura umożliwiająca ich bezpieczne wykorzystanie przez banki, brokerów, giełdy i izby rozliczeniowe.

Właśnie dlatego lipcowy test DTCC jest ważniejszy niż uruchomienie kolejnego tokena RWA. W rzeczywistym środowisku produkcyjnym przeprowadzono transakcje obejmujące m.in. zastaw zabezpieczeń, pożyczki papierów wartościowych, repo na obligacjach skarbowych, zakup i sprzedaż akcji oraz przepływy depozytów zabezpieczających w izbie rozliczeniowej.

W testach uczestniczyły m.in. BlackRock, Goldman Sachs, JPMorgan, BNP Paribas, Citadel Securities, Nasdaq, New York Stock Exchange, CME Group, Vanguard, State Street, Circle i Microsoft. Tokenizowane aktywa działały na prywatnej sieci DTCC oraz publicznej sieci Canton, co miało sprawdzić możliwość współpracy różnych blockchainów.

DTCC pokazała również transakcje, w których tokenizowane obligacje skarbowe, akcje i ETF-y wymieniano na cyfrową gotówkę. Zastosowano przy tym rozliczenie typu delivery versus payment, w którym transfer aktywa i zapłaty następują jednocześnie, ograniczając ryzyko, że tylko jedna strona transakcji wykona swoje zobowiązanie.

Prawdziwą wartością tokenizacji nie jest więc zapisanie akcji na blockchainie, lecz możliwość natychmiastowego połączenia aktywa, pieniądza, zabezpieczenia i rozliczenia w jednej transakcji.

Banki nie czekają na pełną rewolucję

JPMorgan rozwija własną infrastrukturę blockchain od ponad dekady. Platforma Kinexys przetworzyła od początku działalności transakcje o łącznej wartości przekraczającej 3 bln dolarów i obsługuje średnio ponad 5 mld dolarów dziennie.

W porównaniu z tradycyjnym systemem finansowym nadal nie jest to ogromna skala. Sam globalny biznes płatniczy JPMorgana przetwarza około 10 bln dolarów każdego dnia. Różnica pokazuje jednak zarówno potencjał, jak i dystans, jaki pozostaje do pokonania.

Największą korzyścią dla banków może być możliwość przesuwania płynności i zabezpieczeń przez całą dobę. Obecnie firmy często utrzymują nadmiarowe bufory gotówki lub papierów wartościowych, ponieważ nie mają pewności, czy w odpowiednim momencie będą w stanie przenieść aktywa pomiędzy rachunkami, bankami i izbami rozliczeniowymi. Tokenizowane zabezpieczenie mogłoby być uruchamiane dokładnie wtedy, kiedy jest potrzebne, zmniejszając koszt finansowania i ilość zamrożonego kapitału.

Od 36 mld do kilku bilionów dolarów?

Citi szacuje, że wartość tokenizowanych aktywów finansowych może wzrosnąć do 5,5 bln dolarów do 2030 roku. Scenariusz pesymistyczny zakłada 2,7 bln dolarów, a optymistyczny 8,2 bln dolarów. Największą część rynku miałyby stanowić publiczne akcje i instrumenty dłużne, a nie nieruchomości czy udziały w prywatnych spółkach.

W bazowym scenariuszu Citi tokenizacji mogłoby ulec około 3% amerykańskiego rynku akcji, co odpowiadałoby wartości około 2,6 bln dolarów. Dodatkowe 800 mld dolarów mogłyby stanowić tokenizowane bony skarbowe, a około 600 mld dolarów fundusze rynku pieniężnego.

Prognozy te należy jednak traktować ostrożnie. Sam Citi ocenia obecny poziom adopcji tokenizowanych aktywów na zaledwie 1,5 punktu w dziesięciostopniowej skali. Bank podkreśla również, że przez najbliższe lata tradycyjne i blockchainowe systemy prawdopodobnie będą działały równolegle, zwiększając początkowo złożoność oraz koszty, zamiast natychmiast je redukować.

Nie każdy skorzysta na tokenizacji

Rozwój tego rynku nie musi oznaczać automatycznego wzrostu wartości wszystkich kryptowalut powiązanych z narracją RWA. Największymi beneficjentami mogą być przede wszystkim zarządzający aktywami, depozytariusze, operatorzy infrastruktury, emitenci cyfrowego pieniądza oraz sieci zdolne spełnić wymagania dotyczące prywatności, zgodności regulacyjnej i obsługi dużej liczby transakcji.

Wiele aktywów może być przy tym tokenizowanych na prywatnych lub kontrolowanych sieciach, bez tworzenia popytu na publicznie notowany token. Sam fakt wykorzystania technologii blockchain nie oznacza więc, że cała wartość nowego rynku zostanie przejęta przez inwestorów kryptowalutowych.

Tokenizacja zaczyna być realnym trendem nie dlatego, że obiecuje zastąpić Wall Street, lecz dlatego, że Wall Street uznała ją za sposób na modernizację własnej infrastruktury. Najważniejsza walka nie będzie dotyczyła tego, kto wyemituje najwięcej tokenów, ale kto będzie kontrolował cyfrowe szyny, po których popłyną aktywa warte biliony dolarów.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!