Skarbówka uderzy w polskich inwestorów kryptowalut? Interesuje się naszymi rachunkami
Skarbówka bierze pod lupę zagraniczne rachunki bankowe Polaków. Szczególnie interesuje ją kontekst kryptowalut. Kto musi się bać i co powinni zrobić ci, którzy przez lata nie płacili daniny od dochodu osiąganego poprzez obrót bitcoinami?
Skarbówka szuka kryptowalutowych inwestorów
Redakcja Wyborcza.biz cytuje pismo, jakie miał otrzymać jeden z inwestorów kryptowalut. „Otrzymaliśmy z Litwy dane o saldzie na koniec 2021 r. Wzywamy do złożenia wyjaśnień i podania źródła zasilania rachunku” – mieli napisać do tego ostatniego pracownicy Urzędu Skarbowego.
Adresat miał wcześniej inwestować w kryptowalutyi korzystać w tym celu z giełdy, która była zarejestrowana w jednym z europejskich krajów. Do tego przelewał pieniądze z tejże na swoje konto prowadzone jednak przez zagraniczny bank. Fiskusa zaciekawiła wpłata na 2,5 mln zł, którą zarejestrowano w 2021 roku oraz 1,5 mln zł z 2022 roku. Z treści pisma wynika, że urzędnicy znali dokładne kwoty, co nie powinno nas dziwić, gdyż musieli skorzystać z Common Reporting Standard, międzynarodowego systemu automatycznej wymiany informacji o kontach bankowych, który obowiązuje w Polsce od 2017 roku.
W praktyce Common Reporting Standard pozwala urzędom skarbowym na otrzymywanie informacji o tym, jakie środki trzymamy na zagranicznych rachunkach. Choć – jak wspomniałem – fiskus może korzystać z tych możliwości od blisko dekady, jak podaje Wyborcza.biz, dopiero w tym roku zaczął aktywniej wykorzystywać to narzędzie, szczególnie w kontekście osób, które inwestują w kryptowaluty. Trudno nie powiązać tego z upolitycznieniem sprawy cyfrowych aktywów w naszym kraju.
Ministerstwo Finansów potwierdziło Wyborczej, że trwają kontrole, które są „uruchamiane na podstawie wyników analizy ryzyka, w oparciu o powszechnie obowiązujące przepisy – w przypadku zgromadzenia informacji uzasadniających podjęcie takich działań”.
DAC8 jeszcze wzmacnia możliwości urzędników
Możliwości urzędów skarbowych wzmacnia jeszcze unijna dyrektywa DAC8, która dot. automatycznej wymiany informacji. Giełdy kryptowalut mają obowiązek raportowania danych o użytkownikach i ich transakcjach. W praktyce oznacza to, że urzędnicy mogą z łatwością analizować ruchy inwestora wykonane nawet na zagranicznej platformie.
Nie jest jednak tak, że kryptowalutowym inwestorom teraz coś grozi. Jak informuje Wyborcza.biz, bazując na opiniach zapytanych o zdanie ekspertów, urzędnicy będą starać się tylko odzyskać niezapłacony podatek od dochody. Problemy mogą zacząć się, jeżeli dany podatnik nie będzie w stanie wykazać źródła pochodzenia kryptowalut.
Warto dodać, że obecnie każdy, kto nie zapłacił podatku za dochody osiągnięte na rynku bitcoina i altcoinów, może jeszcze skorzystać z instytucji czynnego żalu – zapłacić zaległy podatek bez żadnych przykrych konsekwencji.
Przeczytaj też inne gorące newsy:
- Hakerzy zainfekowali 30 tysięcy urządzeń. W efekcie mogą okraść 7 tysięcy portfeli z kryptowalutami
- Hyperliquid czeka trzęsienie ziemi na koniec września. Kurs HYPE może polecieć mocno w dół
- Token NEAR leci w kosmos. Czy powtórzy sukces Zcash? Porównujemy obie kryptowaluty