Ripple zmienia strategię. Zamiast walczyć ze SWIFT chce z nim współpracować
Przez lata Ripple przekonywało, że zrewolucjonizuje świat międzynarodowych płatności i zastąpi system SWIFT. Dziś firma obrała zupełnie inny kierunek. Zamiast próbować wyeliminować największą sieć bankową na świecie, Ripple coraz mocniej integruje się z istniejącą infrastrukturą finansową. Ta zmiana może ułatwić rozwój technologii spółki, jednak rodzi też pytania o przyszłość samego XRP.
Ripple rezygnuje z bezpośredniej walki ze SWIFT
Kiedy Ripple powstało w 2012 roku, firma otwarcie krytykowała SWIFT. Według jej założycieli międzynarodowe przelewy były zbyt wolne, kosztowne i przestarzałe, dlatego XRP miało stać się nowym standardem globalnych rozliczeń.
Po czternastu latach sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej. Ripple nie mówi już o zastąpieniu SWIFT, lecz o współpracy z istniejącym systemem. Firma rozwija technologię, którą banki mogą wdrożyć bez konieczności przebudowy całej infrastruktury.
Kluczową rolę odgrywa tutaj Interledger Protocol. Rozwiązanie pozwala synchronizować różne systemy płatnicze i księgi rozliczeniowe, dzięki czemu instytucje finansowe mogą korzystać z nowych technologii bez rezygnowania z obecnych rozwiązań. To znacząco obniża koszty wdrożenia i ułatwia adopcję.
Zobacz też: Imperium Saylora drży. Bitcoinowy gigant ma coraz większy problem
Pragmatyzm zamiast rewolucji
Zmiana strategii nie jest przypadkowa. SWIFT łączy obecnie ponad 11 tysięcy instytucji finansowych w przeszło 200 krajach, a banki przez dekady inwestowały miliardy dolarów w systemy oparte na tej sieci.
Całkowite zastąpienie tak rozbudowanej infrastruktury wymagałoby nie tylko lepszej technologii, ale również zgody regulatorów, banków centralnych oraz rządów. Ripple najwyraźniej uznało, że znacznie łatwiej będzie rozwijać biznes jako partner obecnego systemu niż próbować go zburzyć.
Takie podejście potwierdził również prezes Ripple, Brad Garlinghouse. W jednej z ostatnich wypowiedzi stwierdził, że XRP pozostaje najważniejszym elementem ekosystemu firmy, jednak droga do jego popularyzacji prowadzi przez współpracę z tradycyjnymi instytucjami finansowymi.
To zresztą wpisuje się w szerszy trend widoczny na rynku kryptowalut. Coraz więcej firm z tego sektora odchodzi od narracji o całkowitym zastąpieniu banków i zamiast tego stawia na współpracę z największymi graczami finansowymi.
Co ta zmiana oznacza dla posiadaczy XRP?
Dla samego Ripple nowa strategia może okazać się korzystna. Łatwiejsza integracja z bankami zwiększa szanse na szersze wykorzystanie technologii spółki i może przyspieszyć rozwój kolejnych usług.
Sytuacja wygląda jednak mniej jednoznacznie z perspektywy inwestorów posiadających XRP. Rosnąca liczba partnerstw z bankami nie oznacza automatycznie większego popytu na token. Instytucje finansowe mogą korzystać z infrastruktury Ripple bez konieczności kupowania XRP.
Dodatkowym wyzwaniem pozostaje rozwój stablecoina RLUSD, który w wielu przypadkach może pełnić funkcję alternatywnego aktywa do rozliczeń. To sprawia, że wykorzystanie technologii Ripple nie zawsze przekłada się na wzrost zapotrzebowania na XRP.
Obecnie kurs tokena utrzymuje się w okolicach 1,05 dolara, co oznacza najniższy poziom od około 19 miesięcy. Mimo to wielu inwestorów liczy, że większa obecność Ripple w światowym systemie finansowym z czasem przełoży się również na wyższą wycenę kryptowaluty.
Na razie jednak rynek pozostaje ostrożny. Ripple wydaje się wygrywać walkę o miejsce w tradycyjnych finansach, ale wciąż nie wiadomo, czy zyska na tym również sam XRP.
Może Cię zainteresować: XRP testuje kluczowe wsparcie. Rynek z uwagą śledzi te poziomy