Porwania dla okupu i kryptowaluty. Durov oskarża: dane mogą trafiać do przestępców

Porwania dla okupu i kryptowaluty. Durov oskarża: dane mogą trafiać do przestępców

Krypto z założenia ma dawać anonimowość i bezpieczeństwo. Tymczasem we Francji bywa odwrotnie i coraz częściej stają się powodem… porwań dla okupu. Od początku roku doszło tam do kilkudziesięciu przypadków uprowadzeń lub prób wymuszeń związanych z majątkiem w krypto. Ofiarami są nie tylko inwestorzy, ale też ich bliscy, którzy obrywają rykoszetem. W niektórych sytuacjach chodzi o szybkie wymuszenie pieniędzy, w innych o dostępy do portfeli i danych. Założyciel komunikatora Telegram, Pavel Durov, publicznie zasugerował, że problem może sięgać znacznie głębiej niż tylko działalności grup przestępczych.

Durov stawia poważne zarzuty

Według niego część danych osób posiadających kryptowaluty może trafiać w niepowołane ręce. Nawet wyciakając z systemów państwowych. Durov twierdzi wręcz, że francuskie instytucje mają poważny problem z bezpieczeństwem baz danych przez co niekiedy informacje o adresach i majątku inwestorów mogą być wykorzystywane przez przestępców.

To bardzo mocne oskarżenia. I – co ważne – na ten moment pozostają wyłącznie oskarżeniami, a nie potwierdzonym faktem. Jednocześnie pojawiają się sygnały, które trudno całkowicie zignorować.

Francuskie media opisywały przypadek urzędnika, który miał wykorzystywać dostęp do systemów podatkowych, by wyszukiwać dane inwestorów i przekazywać je dalej. Do tego dochodzą informacje o incydentach bezpieczeństwa w państwowych bazach danych. Na tym tle fala porwań przestaje wyglądać jak przypadek.

Czytaj również w dziale kryptowaluty:

Komputer kwantowy złamał klucz prywatny – czy Bitcoin jest zagrożony?

Analiza kursu Ripple (XRP): trzy oznaki, że XRP wkracza w trend wzrostowy

Amerykanie tracą zaufanie. Najgorszy wynik w historii

Krypto przyciąga nie tylko inwestorów

Problem ma też drugą stronę. Kryptowaluty, choć technologicznie zaawansowane, w praktyce są dziś łatwym celem dla przestępców. Widoczność majątku, publiczne adresy, aktywność w sieci. To wszystko tworzy profil potencjalnej ofiary. A jeśli do tego dochodzi wyciek danych, ryzyko rośnie wykładniczo.

Nie bez powodu coraz więcej osób z branży zaczyna mówić o konieczności cyfrowej dyskrecji. Cała sytuacja pokazuje coś jeszcze. W świecie krypto zagrożenie nie kończy się na atakach hakerskich. Coraz częściej przenosi się do świata offline.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Kryptowaluty bezpiecznie kupisz lub sprzedasz w sieci kantorów i bitomatów FlyingAtom