Nowy film „Bitcoin” oburzy fanów kryptowalut. Satoshim ma być tam znienawidzona przez nich postać
Film „Bitcoin” z Gal Gadot, Caseyem Affleckiem, Pete’em Davidsonem i Islą Fisher w rolach głównych oraz w reżyserii Douga Limana może oburzyć wielu fanów kryptowalut. Powód? Chodzi o wizję powstania pierwszej blockchainowej waluty, jaką przedstawią twórcy. A dokładniej: to, kto ich zdaniem był Satoshim Nakamoto.
„Bitcoin” zirytuje hodlerów?
Film „Bitcoin” znajduje się w fazie postprodukcji, co oznacza, że materiał z planu jest montowany i dopracowywany. W produkcji zagrają m.in. Gal Gadot, Casey Affleck, Pete Davidson i Isla Fisher. Całość wyreżyseruje Doug Liman („Tożsamość Bourne’a” czy „Pan i Pani Smith”). Już wcześniej o filmie było głośno z powodu tego, że ma zostać w nim wykorzystana AI – aktorzy grali na pustym planie zdjęciowym, a całe tło zostanie wygenerowane za pomocą nowej technologii. Pozwoliło to zaoszczędzić na produkcji 230 mln dolarów.
Nie to jednak powinno martwić inwestorów BTC. Podcaster Terence Michael przekazał właśnie, że ma informacje o tym, że w „Bitcoinie” to Craig Wright, słynny samozwańczy twórca kryptowaluty, ma być przedstawiony jako Satoshi Nakamoto. „Biorąc pod uwagę założenia filmu, fabuła będzie sugerować, że Craig Wright jest Satoshim. Jak mógłby nie być Satoshim, skoro koalicja technologicznych miliarderów, rządów i organizacji kryptowalutowych wydała setki milionów tylko po to, by go zdyskredytować? Taka będzie narracja” – napisał Michael w poście na X.
Dowiedzieliśmy się też, że Gal Gadot zagrała dziennikarkę, którą zatrudnia Pete Davidson (w roli inwestora kryptowalut Calvina Ayre’a), by zbadała sprawę Caseya Afflecka (czyli Craiga Wrighta).
Craig Wright nie jest Satoshim
Warto przypomnieć, że przez lata Wright twierdził, że jest Satoshim Nakamoto. Sprawa trafiła ostatecznie do sądu. Na jaw wyszło, że nie ma żadnych dowodów na podparcie tej tezy. Sam Craig kłamał przed sądem, który ostatecznie orzekł, że nie jest on Satoshim, nie napisał Białej Księgi Bitcoina i kodu jego oprogramowania.
Trudno odpowiedzieć na pytanie, dlaczego twórcy filmu postanowili wprowadzić do fabuły postać Wrighta.
AI budzi obawy
Sama Gal Gadot obawiała się zagrać w tym filmie, ale z innego powodu. W podcaście „Happy Sad Confused” przyznała, że „przez sześć miesięcy” jej „prawnicy analizowali każdy możliwy scenariusz dotyczący AI”. „Musieliśmy tego pilnować do tego stopnia, że SAG [amerykański związek zawodowy reprezentujący m.in. aktorów] skontaktowało się z moimi prawnikami, żeby zapytać o wskazówki dotyczące aktualizacji kontraktów, które mogłyby chronić innych aktorów. Jeśli chodzi o występ, wszystko jest moje” – powiedziała.
Przeczytaj też inne gorące newsy:
- Afera Zondacrypto: 48,5 mln zł miało trafić do byłej żony szefa mafii paliwowej. Opisujemy mechanizm
- Sylwester Suszek nie żyje? Prokuratura ma kluczowy dowód w sprawie, rozwiązanie zagadki jest blisko!
- Firmy walczą z rosnącymi kosztami. Będzie jeszcze drożej?