MFW ostrzega przez krypto i tokenizacją. „Kryzys rozleje się szybciej, niż nadzór zdąży zareagować”

MFW ostrzega przez krypto i tokenizacją. „Kryzys rozleje się szybciej, niż nadzór zdąży zareagować”

Międzynarodowy Fundusz Walutowy przekonuje, że przenoszenie akcji, obligacji i depozytów na cyfrowe rejestry obniży koszty i skróci rozliczenia z dni do sekund. Problem w tym, że ta sama technologia wyrzuca z systemu naturalne bezpieczniki. Zdaniem Funduszu w razie paniki kryzys może objąć rynki, zanim ktokolwiek zdąży wcisnąć hamulec.

Z tego tekstu dowiesz się:

  • dlaczego MFW uznaje tokenizację za przebudowę całej architektury finansów, a nie techniczną nowinkę,
  • w jaki sposób natychmiastowe rozliczenia mogą przyspieszyć rozprzestrzenianie się kryzysów,
  • co Fundusz zaleca regulatorom i bankom centralnym,
  • ile są już warte tokenizowane aktywa na publicznych blockchainach.

Szybciej znaczy groźniej

Swoje stanowisko MFW wyłożył w opublikowanej wiosną nocie „Tokenized Finance”, której autorem jest Tobias Adrian, dyrektor departamentu rynków pieniężnych i kapitałowych. Na początku lipca Adrian wrócił do tematu we wpisie na blogu Funduszu, gdzie postawił sprawę wprost: decyzje polityczne podejmowane teraz przesądzą, czy tokenizacja wzmocni system finansowy, czy go rozczłonkuje.

Sedno sprowadza się do tempa. W tradycyjnych finansach zawarcie transakcji, jej rozliczenie i księgowanie to osobne etapy, rozciągnięte w czasie i obsługiwane przez pośredników. Te opóźnienia bywają irytujące, ale w chwilach napięcia działają jak bufory: dają bankom, izbom rozliczeniowym i nadzorcom czas na reakcję, gdy coś idzie nie tak. Tokenizacja skleja wszystkie etapy w jeden proces, wykonywany równocześnie przez oprogramowanie, bez człowieka po drodze.

Abstrakt dokumentu opublikowanego na stronie MFW, fot. tamże

Fundusz przyznaje, że tak zwane rozliczenie atomowe ogranicza ryzyko kontrahenta i uwalnia zamrożony dziś kapitał. Zarazem jednak wymusza zarządzanie płynnością w czasie rzeczywistym, a epizody stresu rynkowego będą przebiegać szybciej, zostawiając mniej przestrzeni na interwencję. Automatyczne wezwania do uzupełnienia depozytów i likwidacje pozycji zapisane w smart kontraktach mogą w trakcie przeceny napędzać wyprzedaż zamiast ją tłumić. Ryzyko przesunie się przy tym z bilansów banków, które nadzór potrafi kontrolować, w stronę platform, kodu i dostawców infrastruktury, gdzie regulacyjne narzędzia często nie sięgają.

Osobny wątek to stablecoiny, które w stokenizowanym świecie mogą stać się powszechnym środkiem rozliczeń. Ich wiarygodność zależy od jakości rezerw i sprawności wykupu, więc w warunkach paniki pozostają podatne na runy. MFW obawia się również fragmentacji: jeśli konkurujące platformy nie będą ze sobą współpracować, płynność rozproszy się po odizolowanych silosach.

Fundusz ma receptę, rynek nie czeka

Adrian nie wzywa do blokowania technologii. Zaleca natomiast oparcie rozliczeń na bezpiecznych aktywach, w tym stokenizowanych rezerwach banków centralnych, prawne zagwarantowanie ostateczności transakcji, solidny nadzór nad kodem oraz koordynację międzynarodową. Banki centralne powinny też przystosować swoje instrumenty płynnościowe do rynków działających bez przerwy, przez całą dobę.

Tymczasem branża nie zamierza czekać na regulatorów. Według danych rwa.xyz wartość tokenizowanych aktywów na publicznych blockchainach sięgnęła na początku lipca około 33,5 mld dolarów, wobec mniej więcej 6 mld na starcie 2025 roku, a doliczenie stablecoinów podnosi ją do ponad 300 mld. Fundusz BUIDL BlackRocka przekroczył 2,5 mld dolarów, a amerykańska izba rozliczeniowa DTCC prowadzi pilotaż stokenizowanych papierów z udziałem największych banków z Wall Street.

Skoro pociąg już odjechał ze stacji, pytanie brzmi, czy regulatorzy zdążą położyć tory jeszcze zanim nadjedzie do celu.

Redakcja BitHub.pl poleca również:

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!