Kultowy token NFT osiągnął cenę 2,9 mln USD w 2021 roku. Dziś wart jest kilka dolarów. O co chodzi?

Kultowy token NFT osiągnął cenę 2,9 mln USD w 2021 roku. Dziś wart jest kilka dolarów. O co chodzi?

Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że NFT są początkiem nowej ery internetu, w roku 2021 zostało wylicytowne za prawie 3 miliony dolarów… W roku 2022 na aukcji osiągnęło maksymalną cenę 280 dolarów, a dziś warte kilka dolarów. Kilka lat temu cyfrowe obrazki sprzedawano za miliony, celebryci zmieniali zdjęcia profilowe na małpy z Bored Ape Yacht Club.

Inwestorzy przekonywali, że blockchain całkowicie zmieni sposób postrzegania własności w sieci. W tamtym czasie praktycznie wszystko mogło zostać „ztokenizowane” i sprzedane jako unikalny zasób. Sprzedano w ten sposób tylko „marzenia”, które dziś są przeważnie bezwartościowe.

Historyczna chwila i weryfikacja spekulacyjnej manii

Najbardziej symboliczną transakcją tej epoki był zakup NFT przedstawiającego pierwszy tweet Jacka Dorseya. Krótkie „just setting up my twttr”, opublikowane w 2006 roku przez współzałożyciela Twittera, zostało sprzedane w marcu 2021 roku za 2,9 mln dolarów. Kupującym był irański przedsiębiorca kryptowalutowy Sina Estavi, który przedstawiał transakcję jako historyczny moment dla cyfrowej własności.

W szczycie euforii taka cena wielu osobom wydawała się wręcz logiczna. Jeśli internet miał wejść do świata Web3, a NFT miały stać się cyfrowymi odpowiednikami dzieł sztuki, pierwszy tweet w historii Twittera wydawał się aktywem niemal kultowym. Ale dziś ta historia brzmi jednak jak kapsuła czasu z epoki zerowych stóp procentowych i spekulacyjnego szaleństwa… A tego próżno szukać dzisiaj na rynku crypto.

W ostatnim czasie sam Bitcoin przeżywa problemy, choć podjął próbę odbicia. Opisaliśmy ją w artykule Glassnode: Bitcoin u bram kolejnej hossy? „Punkt przegięcia jest blisko”. Czego potrzeba do wzrostów?

Rynek brutalnie zweryfikował wyceny

Kiedy Estavi postanowił sprzedać NFT, szybko okazało się, że rynek patrzy na ten aktyw zupełnie inaczej niż dwa lata wcześniej. Początkowo mówiło się nawet o wycenie rzędu 48 mln dolarów, a sam właściciel deklarował, że połowę wpływów przekaże na cele charytatywne. Problem polegał na tym, że praktycznie nikt nie chciał już tego tokena kupić.

Po zakończeniu aukcji w roku 2022 najwyższa oferta wyniosła zaledwie 0,09 ETH, czyli około 280 dolarów. Najniższe propozycje oscylowały wokół kilku dolarów. Internetowy artefakt, który jeszcze chwilę wcześniej miał symbolizować przyszłość cyfrowej własności, został wyceniony niżej niż przeciętny smartfon.

Sam Estavi próbował tonować sytuację, twierdząc, że nie musi sprzedawać NFT i poczeka na „satysfakcjonującą ofertę”. Tyle że problem był znacznie głębszy niż pojedyncza aukcja. W rzeczywistości rynek NFT po prostu przestał być płynny. I właśnie dlatego historia pierwszego tweeta Dorseya stała się jednym z najbardziej symbolicznych obrazów pęknięcia pandemicznej bańki spekulacyjnej… Od 2022 roku cena spadła do kilku dolarów za token.

NFT były produktem ery taniego pieniądza

W latach 2020–2021 świat finansów funkcjonował w warunkach niemal nieograniczonej płynności. Banki centralne pompowały biliony dolarów w gospodarki, stopy procentowe pozostawały bliskie zera, a inwestorzy desperacko szukali aktywów, które mogłyby przynieść szybkie i ponadprzeciętne stopy zwrotu. W takim środowisku rosło praktycznie wszystko: kryptowaluty, spółki technologiczne, memecoiny, startupy bez przychodów i właśnie NFT. Rynek działał wtedy bardziej na emocjach niż na fundamentach.

Wiele osób naprawdę uwierzyło, że sama cyfrowa „unikalność” wystarczy do utrzymania wartości aktywa. Problem w tym, że większość NFT nie generowała żadnych przepływów pieniężnych ani realnej użyteczności. Akcje reprezentują udział w przedsiębiorstwie. Obligacje płacą odsetki. Nieruchomości mogą generować czynsz. Nawet surowce mają zastosowanie w gospodarce. Tymczasem ogromna część rynku NFT opierała się wyłącznie na przekonaniu, że ktoś w przyszłości odkupi token po wyższej cenie.

Dopóki napływał nowy kapitał, mechanizm działał. Gdy jednak Fed rozpoczął agresywne podwyżki stóp procentowych, a płynność zaczęła znikać z rynku, wyceny NFT załamały się niemal natychmiast. Większość kolekcji straciła ponad 90 proc. wartości, a handel tokenami skurczył się do ułamka poziomów z czasów hossy. Nawet najbardziej rozpoznawalne projekty, takie jak CryptoPunks czy Bored Ape Yacht Club, są dziś warte wielokrotnie mniej niż podczas szczytu manii – choć wciąż są cenne. Kosztują odpowiednio ponad 30 i 10 ETH.

Technologia przetrwała, ale narracja umarła

Co ciekawe, sam upadek rynku NFT nie musi oznaczać porażki technologii stojącej za nimi. Blockchainowe potwierdzanie własności prawdopodobnie znajdzie realne zastosowanie w wielu obszarach: od biletów cyfrowych, przez gry i identyfikację cyfrową, aż po tokenizację tradycyjnych aktywów finansowych.

Historia pierwszego tweeta Jacka Dorseya nadal mocno działa na wyobraźnię. Ale nikt nie chce płacić za to fortuny. Blockchain nadal działa. NFT technicznie wciąż istnieje dokładnie w tej samej formie co w 2021 roku… Ale rynek nie wierzy, że będzie w stanie odsprzedać cyfrowe tokeny za fortunę komukolwiek – w przyszłości.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Kryptowaluty bezpiecznie kupisz lub sprzedasz w sieci kantorów i bitomatów FlyingAtom