Kryzys wszechczasów nadchodzi? Spirala strachu dla naiwnych

5 532

Przeglądając prasę, kanały YouTube czy artykuły serwisów branżowych co rusz możemy się natknąć na podsycające panikę artykuły na temat wielkiego kryzysu, którym tym razem będzie oczywiście inny niż wszystkie. Abstrahując od merytoryczności – strach po prostu się dobrze sprzedaje. Wydaje się, że niektórzy oparli o to biznes, marketing osobisty i markę a teraz … budują narrację jawiąc się jako remedium, głos rozsądku i wolności. Trudno się temu dziwić, ponieważ wciąż jest na to popyt, zatem podaż musi odpowiedzieć.

W dzisiejszym artykule nie odniesiemy się bezpośrednio, wskazując czy budowanie portfolio w oparciu o artykuły czy opinie ekspertów z YouTube jest sensowne. Skoncentrujemy się raczej na higienie umysłu, która jest kluczowa w inwestowaniu i interpretacji wiadomości.

Filtry

Tak jak każy myje ręce, twarz, zęby czy naczynia pozbywając się brudu i zarazków tak każdy powinien dbać w co najmniej równym stopniu o higienę własnego umysłu, ponieważ to co do niego wchodzi jest prawdziwą karmą nie tylko inwestora, ale również człowieka. A to co wchodzi… musi znaleźć też ujście. Ujściem przekazu stają się myśli, które przeradzają się w działania. Dlatego jeśli Waszym celem jest zdobycie wiedzy o inwestowaniu czy poznanie na ten temat opinii ludzi, którzy autorytet potwierdzają własną biografią i dorobkiem, uważnie dobierajcie 'mentorów’. Naprawdę wiele od tego zależy. Pewne przypadki wyglądają trochę tak jakbyście chcieli przyjść na salę bokserską, chcieli zostać mistrzami świata. Tymczasem trafiacie do kogoś kto nigdy dobrze nie boksował, a jego wiedza o boksie jest niemal żadna. Jakie są szansę, że sięgniecie po trofeum z takim trenerem? Jak mawiał zarządzający funduszem Magellan, Peter Lynch „rynki pełne są niezarobionych pieniędzy”, a szczególnym czasem który większość 'przesypia’ (przede wszystkim w wyniku strachu) są okazje, które trafiają się w czasie kryzysu.

Poszerzenie świadomości

Nie każdy artykuł mówiąc o kryzysie, spadkach czy sytuacji innej od poprzednich jest sianiem paniki. Nie każdy kto merytorycznie przedstawia swoje subiektywne zdanie na temat rynków finansowych jest krętaczem, oszustem bazującym na emocjach. Warto potrafić oddzielić jakościowe opinie od niejakościowego bełkotu. Bardzo proste rzeczy o których mówi się mało lub wcale (w polskim finansowym YouTube) to kwestie psychologiczne, związane z inwestowaniem. Wspomniany wcześniej Lynch był zdania, że w inwestycjach chodzi przede wszystkim o 'brzuch’, nie o 'mózg’. Choć pozornie brzmi to bezsensownie gdy prześledzimy jego zdanie na ten temat zrozumiemy, co miał na myśli. Brzuch symbolizuje zdolność do wytrzymania presji, wiarę we własne założenia i zdolność do utrzymania pozycji. Mózg symbolizuje zdolność do selekcji najlepszych spółek czy kryptowalut. Rynek jest skomplikowany i nie ma żadnej, prostej metody która umożliwi jego rozplątanie.

Zobaczmy to na przykładzie kryptowalut – ilu inwestorów trzyma na swoich portfelach Bitcoiny zakupione w czasach 2011 – 2013 ? Co jeszcze ciekawsze, gdy Bitcoin kosztował ponad 60 000 USD każdy inwestor żałował, że nie zakupił go nawet gdy kosztował te 20 000 USD. Dziś, gdy kosztuje znów 20 000 USD część czeka już na 15, część na 10 000 USD. Tymczasem to pułapka psychologiczna. Zakup przecenionego aktywa zawsze będzie wiązał się z psychicznym dyskomfortem podjęcia takiej decyzji ponieważ mózg nie otrzymuje potwierdzenia, że ma rację. Ale trzeba ją podjąć, ponieważ takie podejście jest profesjonalne. Gdy jest tanio – należy kupować. Skąd wiemy, że jest tanio? I dopiero tutaj pojawia się kwestia wiedzy i co ważniejsze, umiejętność przeniesienia wiedzy na trafne (w tym przypadku zawsze mniej popularne wśród większości i jednocześnie lepsze od średniej) prognozy.

Kiedy jest tanio i czy jest złoty środek?

Każdy z nas posiada własne wyznaczniki, którymi posługuje się określając jaki czas jest odpowiedni do kupna. Na rynku kryptowalut można korzystać z szeregu wskaźników od danych on-chain, po analizę techniczną, psychologię i najważniejszą część – własne przekonania. Rynek to miejsce dla ludzi, którzy są kowalem własnego losu i kowalem własnego majątku (chyba, że w latach 60 zdecydowali się inwestować w fundusz W.Buffetta). Wiara w to, że śledzenie kogokolwiek kto dotychczas odnosił finansowy sukces (o ile można takim nazwać pomnożenie x2 czy razy x20 majątku w czasie hossy) umożliwi go również nam jest co do zasady błędna i szkodliwa.

Ponieważ nikomu nie zależy na tym by zdobyć pieniądze i za 5 lat je stracić istotne jest szersze spojrzenie na cały proces szerzej oraz wstrzymać się z oceną pewnych zachowań czy decyzji. Przede wszystkim (kolejne, trzecie już odniesienie do Lyncha) nikt, kto za 2 lata może być zmuszony odzyskać pieniądze nie powinien inwestować ich na rynku, tym bardziej zmiennym rynku kryptowalut. Mówimy o inwestycji wyłącznie długoterminowej ze względu na a) statystycznie długoterminowi inwestorzy notują lepsze wyniki b) celem inwestycji nie jest kupno i sprzedaż, tylko kupno c) sprzedaż to zupełnie inny temat, z uwagi na tak potężne przeceny rynku wolimy odwrotnie do większośći branży pisać o możliwościach kupna.

Rynek zaczął brać Fed na poważnie

Rzeczywiście krajobraz makro nie sprzyja wycenom aktywów na finansowym rynku lecz zgłosimy jedno ALE. Uważamy, że prasa finansowa zagalopowała się przedstawiajac inwestorom obraz Rezerwy Federalnej jako krwiożerczej instytucji, która chce utopić giełdę. Tak nie jest, Fed to naczynie powiązane bezpośrednio i pośrednio z rządem USA oraz wieloma innymi podmiotami, również prywatnymi.

Jesteśmy niemal prezkonani, że sam szef Fedu, Jerome Powell chciałby jak najszybciej, z dumą powiedzieć rynkom: „Zapisałem się w historii… Wygrałem walkę z inflacją, obniżamy stopy chłopaki”. Powell jednak chce się wstrzymać z takim przekazem możliwie jak najdłużej i buduje narracje w taki sposób by nie spowodować spadek rozbujanych oczekiwań inflacyjnych. Nota bene Fed co do zasady ma rację, wysokie ceny nie są korzystne dla nikogo, a niebawem staną się bardzo niekorzystne dla producentów ponieważ konsumpcja zwalnia. Ale czy naprawdę powinniśmy traktować Fed serio?

Przypomnijmy, w 2020 i 2021 Fed uruchomił potężny dodruk pieniądza, który musiał znaleźć gdzieś ujście. Ta fala tsunami spowodowała wzrosty cen oraz m.in. psich projektów na rynku crypto. Mimo to Powell jakby nigdy nic jeszcze rok temu, w Jackson Hole (tak, na tym samym) twierdził, że inflacja jest przejściowa! Dziś przeciwnie, Powell obawia się że zostanie wysoka mimo podwyżek stóp. Tylko czy po tak olbrzymiej wtopie z 2021 roku możemy ekstremalnie poważnie traktować słowa Fedu? Rezerwa Federalna nie steruje całą ekonomią ponieważ nie ma takich instrumentów, nie jest też w stanie przewidzieć reakcji rynków (co pokazały ostatnie lata). Na deser dodamy tylko, że Fed może sie również wiele razy mylić, a bankierów nikt nie rozlicza z samych tylko deklaracji. Kontynuując, jeśli latem 2021 Fed mógł tak bardzo pomylić się co do inflacji dziś może to zrobic ponownie (zaskoczeniem byłby jej nagły spadek lub fatalne dane z rynku pracy, najlepiej za dwa miesiące z rzędu).

Podsumujmy

Ten kryzys jest inny od poprzednich kryzysów z wielu przyczyn jak zwrot w polityce monetarnej, wojna w Europie, rywalizacja Stanów z Chinami ale… Poprzednie kryzysy też były inne od poprzednich! Ponieważ każdy kryzys ma swoją specyfikę. Wszystkie kryzysy łączy jednak jedno. Okazje dla długoterminowych inwestorów, po które można sięgnąć. Okazję się nie przytrafiają, to inwestorzy mogą dopiero 'uczynić okazję’. Patrząc historycznie rynek w fazie bessy spędzał statystycznie ponad 10 krotnie mniej czasu niż w fazie hossy (nie licząc ponad 50 blisko 10% korekt na S&P500 w przeciągu ostatnich prawie 100 lat). Zatem nie łudźmy się. Prawdopodobnie obecna sytuacja też nie potrwa latami. Jeśli tak się natomiast stanie – wygranych nie będzie.

Może Cię to zainteresuje

Komentarze