Jedno porwanie co 2,5 dnia. Fala ataków na właścicieli kryptowalut, rząd obiecuje kroki – tyle, że na papierze

Jedno porwanie co 2,5 dnia. Fala ataków na właścicieli kryptowalut, rząd obiecuje kroki – tyle, że na papierze

Francuskie władze – już po czterech miesiącach… – zaczynają orientować się, że seria mających miejsce w tym kraju głośnych przestępstw wymierzonych w posiadaczy kryptowalut to nie seria incydentów, którą można zbyć wzruszeniem ramion i powołaniem się na statystyki przestępczości, z którą na co dzień zmaga się Francja, lecz realny i palący problem. Rząd poinformował zatem, że planuje podjąć pakiet środków mających wzmocnić bezpieczeństwo osobiste właścicieli kryptoaktywów. Kiedy i w jakiej formie? Rząd jest „na etapie przygotowywania strategii”.

Przestępstwa, o których mowa, są poważne. Chodzi tu przede wszystkim o porwania bliskich osób właścicieli dla okupu w kryptowalucie, bądź – jeszcze gorzej – porwania samych właścicieli w celu wymuszenia (groźbami, torturami, manipulowaniem psychologicznym etc.) wyjawienia kluczy prywatnych i przekazania w ten sposób kryminalistom aktywów cybernetycznych. W sumie, w pierwszych miesiącach 2026 roku we Francji odnotowano 41 podobnych ataków. Tych zgłoszonych – ile pozostaje niezgłoszonych, naturalnie nikt nie wie.

Wynika z tego, że następują one obecnie średnio co 2,5 dnia. Tymczasem w całym 2025 roku Francja odnotowała raptem 19 takich incydentów na swoim terenie – skądinąd najwięcej spośród wszystkich krajów – przy 72 zweryfikowanych przypadkach na świecie, co i tak stanowi zresztą meteoryczny wzrost, rzędu o 75 proc. względem roku poprzedniego. Europa odpowiadała wówczas za około 40 proc. globalnych ataków typu wrench, czyli mających na celu fizyczne wymuszenie oddania kluczy dostępu do portfeli mieszczących zasoby kryptograficzne.

Ataki robią wrażenie nie tylko ilością, ale także jakością – w ostatnich tygodniach ofiarą porwań, wymuszeń, a niekiedy i tortur padli m.in. sędzia magistracka, prezes francuskiego oddziału Binance’a czy współzałożyciel firmy Ledger, David Balland, który stracił przy okazji porwania palec, który porywacze wysłali reszcie jego wspólników.

Nic się nie bójcie, rząd was ochroni

Dobrą wiadomością (do pewnego stopnia przynajmniej) jest fakt, że władze się obudziły i dostrzegły problem. W tym tygodniu, w toku konferencji Paris Blockchain Week, wiceminister (dos. minister-delegat) spraw wewnętrznych, Jean-Didier Berger, oświadczył, że jego resort przygotowuje nowy pakiet środków ochrony posiadaczy kryptowalut przed porwaniami i atakami typu wrench. Na czym te środki miałyby dokładnie polegać, na razie jednak nie wiadomo. Jedynym konkretem jest póki co uruchomienie platformy prewencyjnej, na którą zapisało się kilka tysięcy osób.

Za to uczestnikom kolacji dla VIP-ów w czasie krypto-konferencji w Pałacu Wersalskim zapewniono policyjną eskortę z lotniska na miejsce, zaś organizatorzy podwoili środki bezpieczeństwa na tym dwudniowym wydarzeniu. No dobrze, ale co w takim razie w przypadku tych, którzy nie kupują wejściówek na kolacje dla VIP-ów, tylko po prostu oszczędzają lub inwestują w kryptowaluty? Berger poinformował, że omawia z ministrem spraw wewnętrznych Laurentem Nuñezem bardziej kompleksowy planem, który ma być przedstawiony w najbliższych tygodniach. Ale nic prócz tego nie wiadomo.

Słowem, w ich przypadku – nic. Zapowiadane kroki pozostają na etapie organizacyjnym i deklaratywnym. Platforma prewencyjna stanowi narzędzie informacyjne, a eskorta policyjna była incydentalna, i tylko dla VIP-ów. Nowy pakiet regulacji jest dopiero w fazie przygotowań – naturalnie jeśli ktokolwiek liczyłby, że pakiet nowych regulacji będzie w stanie realnie i bezpośrednio wpłynąć na bezpieczeństwo. Władze podkreślają znaczenie „profilaktyki”, jednak brak jest doniesień o wdrożeniu jakichkolwiek praktycznych rozwiązań.

Gdyby „piękna Francja” raczyła się nie wtrącać…

To „nic” być może byłoby łatwiejsze do zniesienia, gdyby Francja – a konkretniej francuskie państwo – chociaż nie przeszkadzała ludziom w samodzielnym zadbaniu o swoje bezpieczeństwo. Ale przeszkadza, i to bardzo. Machina prawno-biurokratyczna państwa nie jest może w stanie zapewnić bezpieczeństwa posiadaczom kryptoaktywów, na który to cel pobiera od nich tłuste podatki, jest za to bardzo skuteczna w utrudnianiu życia tym, którzy mimo to nie chcieliby być łatwym celem przestępców. Dokładnie taki jest bowiem efekt wpływu na codzienne życie wprowadzonych przezeń przepisów i regulacji.

Przykładowo, jednym z bardziej zdroworozsądkowych sposobów na uniknięcie kłopotów jest zachowanie zdrowej skrytości i anonimowości. Tę jednak uniemożliwia francuskie prawo oraz egzekwujący je urzędnicy – przepisy implementujące unijne regulacje AML/CFT oraz MiCA nakładają na instytucje rynku kryptowalut obowiązek raportowania transakcji i ujawniania danych użytkowników, co ogranicza możliwości zachowania prywatności w Internecie i wymusza stały monitoring aktywności. Jeśli nie sposób zachować faktu posiadania kryptowalut w zupełnym sekrecie, to może choć można ich jakoś strzec?

Wolne żarty, oczywiście. Francja praktycznie zupełnie uniemożliwia cywilom nabycie i posiadanie broni, oraz umiejętności posługiwania się nią – o możliwości legalnego wykorzystania do samooobrony w przypadku próby porwania nawet nie wspominając. Władze nieporównanie bardziej przejmują się zazdrosnym pilnowaniem swego (notabene samozwańczego) monopolu na zapewnienie bezpieczeństwa, niż o faktyczne zapewnienie tego bezpieczeństwa.

W rezultacie posiadaczom trudno jest podjąć (przynajmniej legalnie) jakieś sensowne środki zaradcze – bo przecież nie sposób zamknąć się na cztery spusty w domu i przestać zeń wychodzić… ale to już nie problem rządu. Ten może przedstawi jakieś propozycje za kilka tygodni – a może później. W końcu jemu się nie spieszy.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Kryptowaluty bezpiecznie kupisz lub sprzedasz w sieci kantorów i bitomatów FlyingAtom