Ile zarobiłbyś do dzisiaj trzymając Ethereum przez dokładnie 5 lat? Wyniki szokują
Ten, kto kupił kryptowalutę Ethereum (ETH) niemal dokładnie pięć lat temu – 26 kwietnia 2021 roku, przy cenie około 2300 dolarów – dziś ma na koncie mniej więcej tyle samo dolarów co wtedy. Nominalnie. Po uwzględnieniu inflacji (i wykluczeniu stakowania) jego siła nabywcza stopniała o blisko jedną trzecią. Co gorsza, dzień później kurs ETH poszybował jeszcze wyżej- zakup po cenach ówczesnych oznaczałby jeszcze większą stratę na pozycji.
Pięć lat z Ethereum w kieszeni, zero papierowego zysku
Ethereum wyceniane jest dziś na około 2315 dolarów. W punkcie startowym analizy, w ostatnich dniach kwietnia 2021, kurs wynosił około 2545 dolarów przy kapitalizacji rynkowej przekraczającej 288 miliardów USD. Różnica to minus dziewięć procent w ujęciu nominalnym. Gdyby ktoś przez pięć lat trzymał gotówkę pod materacem, wynik byłby identyczny – tyle że przynajmniej bez ryzyka.
Problem w tym, że przez te pięć lat dolar stracił na wartości znacznie więcej niż dziewięć procent. W Stanach Zjednoczonych inflacja konsumencka w 2021 i 2022 roku pięła się do poziomów niewidzianych od czterdziestu lat – w szczytowym momencie przekraczając osiem procent rocznie. Skumulowany wzrost cen z okresu kwiecień 2021–kwiecień 2026 sięga szacunkowo 27–30 procent. Oznacza to, że inwestor, który kupił ETH za 10 000 dolarów pięć lat temu i dziś go sprzedaje, odzyskuje nominalnie około 9100 dolarów – a kupić za nie może tyle, ile w 2021 roku kupił za mniej więcej 7000. Realnie stracił ponad jedną czwartą.
Co ciekawe, przez te pięć lat ethereum nie stało w miejscu. Latem 2021 roku przeszło przez bessę, potem wspięło się do historycznego rekordu blisko 4800 dolarów w listopadzie 2021, by przez kolejny rok spaść o ponad siedemdziesiąt procent. Nastąpiło wielomiesięczne ożywienie, rynek znów się załamał, a w sierpniu 2025 roku ETH ustanowiło nowe historyczne maksimum – niemal 4952 dolary. Kto sprzedał na szczycie, zarobił krocie. Kto trzymał przez całą pięcioletnią sinusoidę – wyszedł niemal na zero.
To klasyczna pułapka zmienności. Aktywo może bić rekordy, a mimo to przeciętny inwestor, który kupił „w złym momencie”, osiąga wynik gorszy niż lokata. Ethereum jest dziś drugą największą kryptowalutą pod względem kapitalizacji rynkowej – jej wartość to około 233 miliardy dolarów, podczas gdy Bitcoin wyceniany jest na blisko 1,33 biliona dolarów. Ogromna skala, a zwrot za ostatnią pięciolatkę dla „pechowego” inwestora to minus.
Przeczytaj też powiązane artykuły:
Rafał Zaorski otworzył pozycje na Bitcoinie i Ethereum! „Czas na rozstrzygnięcie”
Nudne akcje dały lepszy wynik
Dla porównania: kto pięć lat temu zainwestował te same pieniądze w amerykański indeks małych i średnich spółek S&P 500, zarobił nominalnie około 85 procent (bez dywidend), a realnie – po odjęciu inflacji – wciąż kilkadziesiąt procent na plusie. Kto kupił obligacje skarbowe indeksowane inflacją, zachował siłę nabywczą. Kto postawił na ETH i nie sprzedał na szczycie – dziś zadaje sobie pytanie, po co w ogóle ryzykował.
To nie jest argument przeciwko kryptowalutom. To argument za tym, żeby punkt wejścia traktować równie poważnie co wybór aktywa. Ethereum porusza się dziś w wąskim przedziale między 2300 a 2400 dolarami i robi to od miesięcy – rynek wygląda jak sprężyna przed wybiciem. W którą stronę – tego nie wiemy. Wiemy natomiast, że ktoś, kto pięć lat temu kupił ETH z myślą o spokojnym długoterminowym oszczędzaniu, dostał lekcję z zakresu zmienności, której żaden prospekt inwestycyjny nie opisuje tak wyraziście jak wyciąg z giełdy kryptowalut.
