Czy Bitcoin zniknie w ciągu 3 lat?

Zdaje sobie sprawę, że ten temat jest męczący. Szczególnie biorąc pod uwagę, że jeszcze niedawno komputery kwantowe brzmiały jak science fiction. Z tego powodu, każda informacja o “końcu Bitcoina” finalnie sprowadzała się do stwierdzenia, że jest to możliwe, ale w perspektywie 50 lat.

Dziś sprawa ma się nieco inaczej. Według Google zagrożenie kwantowe to perspektywa nie kilkudziesięciu a dosłownie kilku lat. W oficjalnych komunikatach padła data 2029 r. Jeżeli to prawda, to czy jest jeszcze sens zajmować się kryptowalutami?

Skąd wzięła się panika?

Całe zamieszanie zaczęło się od publikacji Google. Gigant wprowadził harmonogram dotyczący migracji do kryptografii odpornej na komputery kwantowe. Autorką publikacji jest Heather Adkins, która od ponad dwóch dekad odpowiada za bezpieczeństwo w Google. Jej przekaz jest prosty, świat musi zacząć przygotowania na erę kwantową już teraz. 

Więcej tutaj: Bitcoinowi zostało tylko kilka lat? Co stanie się w 2029 roku?

Co prawda nie dlatego, że komputery kwantowe już teraz są powszechnie dostępne, ale dlatego, że zagrożenie istnieje już tu i teraz. Chodzi o ataki typu „store now, decrypt later”. Atakujący mogą dziś przechwytywać zaszyfrowane dane i czekać, aż technologia pozwoli je złamać w przyszłości.

To zmienia perspektywę, bo problem przestaje być odległy. 

Co sprytniejsi zauważą, że przecież Google skupia się na zabezpieczeniu baz danych i komunikatorów, nie zajmuje się Bitcoinem. Czy w takim użytkownicy kryptowalut mają powody do obaw? 

Czy to uderza bezpośrednio w Bitcoina?

Wcześniej wspomniany atak, nie do końca uderza w Bitcoina. Głównie dlatego, że w tej branży problemem nigdy nie było zapewnienie poufności danych. Sieć opiera się na kryptografii, która zabezpiecza podpisy transakcji. To one są kluczem do Twoich środków. i tutaj pojawia się luka. 

Atak kwantowy może być przeprowadzony tylko wtedy, gdy znany jest klucz publiczny. W nowoczesnych adresach jest on ukryty, czyli dyskusję można zamknąć. 

No niekoniecznie, bo w całej historii kryptowalut już miliony adresów ujawniły już swoje klucze publiczne. Komputer kwantowy według wszelkich obliczeń mógłby odtworzyć klucz prywatny z klucza publicznego. A to oznacza, że właśnie stare adresy są potencjalnym celem. Najgorsza informacja jest taka, że wśród nich znajdują się również adres powiązany z Satoshi Nakamoto, na których spoczywa około 1,1 miliona BTC.

Jeśli technologia kwantowa osiągnie odpowiedni poziom, te środki mogą stać się podatne na atak.

Wystarczy 500 tysięcy kubitów i 9 minut

Sprawa rozwija się dynamicznie. Jeszcze kilka lat temu mówiło się o milionach kubitów potrzebnych do złamania kryptografii. Dziś według szacunków przedstawionych przez Google sprawa wygląda inaczej. Wydaje się, że już zaledwie 500 tysięcy kubitów będzie w stanie złamać zabezpieczenia Bitcoina.

To nadal ogromna liczba. Dla zobrazowania skali, najgłośniejszy procesor kwantowy Google, Willow, który został jakiś czas temu okrzyknięty “pogromcą BTC” ma ich zaledwie 105.

Różnica jest gigantyczna. Ale równie istotny jest drugi element, czyli czas. Jak prawdopodobnie wiesz blok Bitcoina zapisywany jest co około 10 minut. W teorii oznacza to możliwość ingerencji w transakcje w czasie rzeczywistym. Pod warunkiem, że atak byłby wykonany w okolicach 9 minut.

To też może Cię zainteresować: Google wskazał ten altcoin jako przykład projektu odpornego na ataki kwantowe. Kurs wystrzelił!

Społeczność Bitcoina nie widzi problemu

Podczas gdy  eksperci z Google mówią o niebezpieczeństwie, Michael Saylor ocenia, że realne zagrożenie to raczej perspektywa 10–20 lat. Jego argument jest prosty, jeśli komputery kwantowe złamią Bitcoina, złamią też cały system finansowy. Banki, rządy i komunikację. To wszystko opiera się na podobnej kryptografii. A to oznacza jedno, wszyscy będą musieli wprowadzić aktualizacje, które zminimalizują zagrożenie. 

W środowisku deweloperów pojawiła się propozycja wykorzystania BIP-361. Celem jest zabezpieczenie najbardziej narażonych środków. Jednym ze zwolenników tego rozwiązania jest Jameson Lopp. Środki na portfelach podatnych na ataki miałyby zostać zamrożone.

Ten pomysł od razu został odrzucony przez społeczność. Stwierdzili, że uderza w fundament Bitcoina, czyli brak centralnej kontroli i dobrowolność zmian. Dla wielu osób ingerencja w ich wolność to większe ryzyko niż same komputery kwantowe.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!
Kryptowaluty bezpiecznie kupisz lub sprzedasz w sieci kantorów i bitomatów FlyingAtom