Citi drastycznie tnie prognozę dla Bitcoina i Ethereum. Ile zapłacimy za BTC i ETH za rok?
Jeszcze kilka miesięcy temu Citigroup zakładał, że Bitcoin może kosztować 112 tys. dolarów w perspektywie roku, teraz bank obniżył tę prognozę do 82 tys. dolarów. Wskazał na wyraźne pogorszenie nastrojów wokół rynku kryptowalut. Nie chodzi jednak wyłącznie o spadek ceny Bitcoina. Według analityków znacznie większym problemem staje się odpływ kapitału z funduszy ETF, który w obecnym cyklu jest jednym z głównych motorów wyceny największej kryptowaluty.
Kluczowe wnioski
- Citigroup obniżył 12-miesięczny cel dla Bitcoina z 112 tys. do 82 tys. dolarów, a dla Ethereum z 3175 do 2240 dolarów.
- Bank zredukował prognozę napływu środków do funduszy ETF z 10 mld dolarów do zera, argumentując, że inwestorzy wycofują kapitał z rynku.
- Bitcoin ETF od początku 2026 roku odnotowały około 3,3 mld dolarów odpływów netto, co według Citi osłabia jeden z najważniejszych filarów obecnej hossy.
Dlaczego Citi nagle zmienił zdanie?
Największe wrażenie robi sama skala rewizji. Obniżenie prognozy o 30 tys. dolarów, czyli blisko 27%, pokazuje, że Citi inaczej ocenia otoczenie dla rynku kryptowalut niż jeszcze kilka miesięcy temu.
Powód nie jest jeden. Bank wskazuje na trzy nakładające się czynniki: słabszy popyt inwestorów, utrzymujące się odpływy z funduszy ETF oraz brak postępów w amerykańskich regulacjach dotyczących rynku aktywów cyfrowych. To właśnie połączenie tych elementów skłoniło analityków do zmiany scenariusza bazowego.
Jeszcze w marcu Citi oczekiwał, że napływy do funduszy ETF wyniosą około 10 mld dolarów w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy. Dziś ta prognoza została obniżona do 0 dolarów. To nie kosmetyczna korekta, lecz całkowita zmiana założeń dotyczących popytu instytucjonalnego. Fundusze naprawdę mocno sprzedawali BTC w ostatnim czasie. Opisaliśmy to dokładnie w artykule Bitcoin traci wsparcie: fundusze ETF sprzedają 8 sesji z rzędu, miliardy wychodzą z crypto
ETF-y stały się barometrem rynku Bitcoina
Jeszcze kilka lat temu największy wpływ na cenę Bitcoina miały nastroje inwestorów detalicznych. Obecny cykl wygląda inaczej.
Po uruchomieniu spotowych funduszy ETF kapitał instytucjonalny stał się jednym z najważniejszych źródeł popytu na Bitcoina. Gdy środki napływają do funduszy, zarządzający kupują BTC na rynku kasowym. Kiedy inwestorzy wycofują pieniądze, mechanizm działa w przeciwnym kierunku.
Według Citi fundusze Bitcoin ETF zanotowały od początku roku około 3,3 mld dolarów odpływów netto. Bank ocenia, że bez odwrócenia tego trendu trudno będzie wrócić do silniejszej hossy.
Nie jest to odosobniona opinia. Wcześniejsze analizy Citi wskazywały, że przepływy do ETF-ów tłumaczą nawet około 45% tygodniowych zmian ceny Bitcoina, co pokazuje, jak bardzo rynek uzależnił się od aktywności inwestorów instytucjonalnych.
Bitcoin pozostaje daleko od historycznego szczytu
W momencie publikacji analizy Citi Bitcoin kosztował około 58 900 dolarów. Oznacza to spadek o ponad połowę względem historycznego maksimum wynoszącego 126 200 dolary, osiągniętego w październiku ubiegłego roku. Ethereum handlowano w okolicach 1600 dolarów – najniżej od kwietnia 2025 roku.
Sam spadek ceny nie jest jednak jedynym problemem. Kryptowaluty znajdują się obecnie poniżej swoich długoterminowych średnich kroczących, co analitycy Citi interpretują jako sygnał utrzymującego się słabego sentymentu.
W pesymistycznym scenariuszu bank zakłada, że Bitcoin mógłby kosztować około 53 tys. dolarów, jeśli utrzymają się odpływy z ETF-ów i jednocześnie pogorszy się sytuacja makroekonomiczna. Dla Ethereum taki wariant oznaczałby spadek do około 1100 dolarów.
Obniżenie prognozy przez duży bank inwestycyjny nie oznacza automatycznie, że taki scenariusz się zrealizuje. Prognozy odzwierciedlają aktualne założenia dotyczące gospodarki, przepływów kapitału i nastrojów inwestorów. Zmiana tych czynników może szybko wpłynąć również na oczekiwania analityków.
Czy rynek kryptowalut traci uwagę inwestorów?
Citi zwraca uwagę na jeszcze jeden element. W ostatnich miesiącach część kapitału odpływa z rynku kryptowalut w stronę spółek związanych ze sztuczną inteligencją.
To zjawisko było widoczne już w czerwcu. Reuters wskazywał, że sektor AI przyciąga rekordowe napływy do funduszy inwestujących w producentów półprzewodników i infrastrukturę obliczeniową, podczas gdy Bitcoin notował jeden z najsłabszych początków roku od ponad dekady.
Nie oznacza to, że inwestorzy definitywnie porzucili kryptowaluty. Pokazuje jednak, że konkurencja o globalny kapitał jest dziś znacznie większa niż podczas wcześniejszych cykli hossy.
Co może zmienić obecną narrację?
Na razie głównym problemem rynku nie wydaje się sama cena Bitcoina, lecz słabnący popyt instytucjonalny. Jeżeli przepływy do funduszy ETF ponownie staną się dodatnie, sentyment może poprawić się znacznie szybciej, niż sugerowałyby obecne prognozy. Takie przepływy mogą pojawić się np. gdy Fed zacznie komunikować bardziej gołębią politykę, a cena ropy spadnie do 60 USD za baryłkę.
Do tego czasu inwestorzy będą obserwować przede wszystkim trzy wskaźniki: napływy i odpływy z funduszy ETF, postępy amerykańskich regulacji dotyczących rynku aktywów cyfrowych oraz zachowanie największych inwestorów instytucjonalnych. To właśnie te elementy, bardziej niż krótkoterminowe wahania kursu, mogą wyznaczać kierunek rynku w drugiej połowie 2026 roku.
Scenariusz gołębiego Fedu wcale nie jest niemożliwy. Przemówienie szefa Rezerwy Federalnej w Sintrze śledziliśmy i opisaliśmy w Prezes Fed, Warsh przemawia w Sintrze. Wall Street traci – co zrobi Rezerwa Federalna?