BlackRock wraca do Bitcoina? ETF-y notują dodatnie napływy z Wall Street

BlackRock wraca do Bitcoina? ETF-y notują dodatnie napływy z Wall Street

Bitcoin utrzymuje się w rejonie 65 tys. dolarów mimo drożejącej ropy, rosnących rentowności obligacji i słabszego apetytu na ryzyko na Wall Street. Jeszcze ciekawiej wygląda jednak przepływ kapitału: po tygodniu mocnych odpływów amerykańskie ETF-y spot na BTC dostały w poniedziałek prawie 300 mln dolarów świeżych pieniędzy. To nie wystarcza, żeby ogłosić powrót hossy. Ale po miesiącach marazmu pierwszy raz od dawna pojawia się pytanie, czy największa kryptowaluta zaczyna wreszcie budować własną historię zamiast ślepo kopiować Nasdaq.

Najważniejsze fakty

  • Amerykańskie ETF-y spot na BTC zanotowały 17 sierpnia około 297,5 mln dolarów napływu netto, po 385 mln dolarów odpływu w całym poprzednim tygodniu.
  • BTC utrzymuje okolice 64 tys. dolarów mimo wzrostu rentowności obligacji i ropy, czyli otoczenia zwykle mało przyjaznego dla ryzykownych aktywów.

Prawie 300 mln dolarów wróciło do ETF-ów

Poniedziałkowy napływ do ETF-ów jest interesujący przede wszystkim dlatego, że pojawił się natychmiast po bardzo słabym tygodniu. Od 10 do 14 sierpnia amerykańskie fundusze spot na Bitcoina straciły netto około 385 mln dolarów. Cztery z pięciu sesji zakończyły się odpływem kapitału. I nagle zwrot. 17 sierpnia do produktów wpłynęło 297,5 mln dolarów.

Najwięcej dostały fundusze BlackRock i Fidelity. Według Farside do IBIT wpłynęło około 160 mln dolarów, a FBTC zebrał kolejne 112 mln. Jedna sesja odzyskała więc ponad trzy czwarte kapitału, który wypłynął przez cały wcześniejszy tydzień. To już trudniej zignorować.

Czy instytucje właśnie wróciły na dobre? Nie. Początek sierpnia również wyglądał bardzo mocno, a kilka dni później przepływy ponownie zrobiły się czerwone. Rynek dostał więc sygnał popytu, nie potwierdzenie nowego trendu. Ale właśnie przepływy ETF były w tym roku jedną z największych bolączek Bitcoina. Citigroup jeszcze w lipcu obniżał prognozy dla BTC między innymi dlatego, że odpływy z funduszy sięgały od początku roku około 3,3 mld dolarów.

Bitcoin powinien teraz mieć problem. A jednak się trzyma

Otoczenie makro jest dla Bitcoina dość paskudne, a mimo tego kurs pozostaje w pobliżu 64-65 tys. dolarów. Brent ponownie podszedł w okolice 94 dolarów po wygaśnięciu 60-dniowego zawieszenia broni między USA i Iranem, a rentowności obligacji rosną. Jednocześnie kontrakty na Nasdaq znalazły się pod presją. Normalnie taki zestaw wystarczał ostatnio, żeby BTC dostał szybki strzał w dół. Tym razem reakcja jest znacznie spokojniejsza.

Co więcej, w poniedziałek Bitcoin wzrósł o około 2,6%, podczas gdy S&P 500 stracił około 0,5%. CoinDesk zwrócił uwagę, że był to rzadki przypadek wyraźnego pokonania rynku akcji po okresie, w którym BTC coraz częściej zachowywał się po prostu jak bardziej nerwowa wersja amerykańskich technologii.

I tu robi się ciekawie. Bitcoin w 2026 roku stracił sporą część dawnej przewagi narracyjnej, bo kapitał ruszył w kierunku AI, półprzewodników i wielkich IPO, podczas gdy ETF-y kryptowalutowe notowały odpływy. Reuters wskazywał w czerwcu, że fundusze bitcoinowe straciły od początku roku ponad 3,1 mld dolarów, gdy do największych ETF-ów półprzewodnikowych wpłynęło ponad 21 mld. Teraz wystarczy więc nawet niewielka zmiana przepływów, żeby układ zaczął wyglądać inaczej.

Nad Bitcoinem nadal wiszą czarne chmury

Rynek wciąż nie dostał tego, czego sektor kryptowalut oczekiwał po zmianie politycznej w USA: trwałych zasad zapisanych przez Kongres. Ustawa Clarity Act utknęła, a czasu przed nowym Kongresem jest coraz mniej. W praktyce ciężar regulowania rynku spada więc na SEC i CFTC, które próbują stworzyć bardziej przyjazne otoczenie poprzez własne przepisy.

To pomaga krótkoterminowo. SEC pracuje nad zwolnieniami dla części emisji tokenów, CFTC otwiera rynek na kolejne produkty kryptowalutowe, a podejście regulatorów jest nieporównywalnie łagodniejsze niż kilka lat temu. Problem tkwi gdzie indziej. Regułę stworzoną przez agencję kolejna administracja może odwrócić znacznie łatwiej niż ustawę przyjętą przez Kongres.

Bitcoin stoi więc teraz w dość nietypowym miejscu. ETF-y po słabym tygodniu nagle dostały prawie 300 mln dolarów, cena nie chce pęknąć mimo niesprzyjającego makro, a regulacyjne drzwi w USA są szerzej otwarte niż kilka lat temu. Ale nadal brakuje ciągłości. Jeżeli napływy do ETF-ów utrzymają się przez kolejne sesje, obecne 64-65 tys. dolarów zacznie wyglądać mniej jak przypadkowe odbicie, a bardziej jak próba budowy nowej bazy popytu. Jedna sesja jeszcze tego nie robi. Kilka kolejnych mogłoby już zrobić sporą różnicę.

Dziękujemy, że przeczytałeś/aś nasz artykuł do końca. Obserwuj nas w Wiadomościach Google i bądź na bieżąco!