Właściciel Bitcoin.com oszukany przez Chińczyków?

88

Roger Ver, właściciel domeny Bitcoin.com i działającego pod nią serwisu, pozwał firmę z Hong Kongu na kwotę ok. 567 tys. dolarów. Inwestor oskarża chińską spółkę o złamanie umowy o współpracy i „odcięcie go” od przychodów generowanych przez serwis.

Roger Ver to jeden z najbardziej znanych promotorów Bitcoina na świecie. Trudno zresztą, by było inaczej – bo Ver jest abonentem domeny Bitcoin.com i właścicielem działającego pod nią serwisu. By przyspieszyć jego rozwój, inwestor podpisał  umowę z hongkońską spółką OKEX Fintech, która miała zarządzać witryną w imieniu jej właściciela. Niestety współpraca nie wypaliła tak, jakby życzył sobie tego zleceniodawca. Ver oskarżył OKEX Fintech o złamanie warunków kontraktu i domaga się od firmy odszkodowania w wysokości 4,4 miliona dolarów hongkońskich (ok. 567 tys. USD).

Spółka OKEX Fintech zajmuje się dostarczaniem online’owej infrastruktury oraz usług dla lokalnych i międzynarodowych platform handlu kryptowalutami. Umowa dotycząca obsługi serwisu Bitcoin.com przez tę firmę obejmowała stworzenie nowego projektu witryny, wypozycjonowanie strony w wynikach wyszukiwania Google i obsługę przychodu z reklam publikowanych na stronie.

Jak wynika z dokumentów sądowych, umowa między Verem i OKEX przewidywała co najmniej pięcioletni okres współpracy, podczas którego kontrahenci będą dzielić się wpływami generowanymi przez serwis. Ver twierdzi jednak, że OKEX przestał wypłacać mu część miesięcznych zysków już po trzech miesiącach współpracy. Teraz inwestor stara się o odzyskanie 10 tys. dolarów za pozostałe 57 miesięcy trwania umowy, która zaczęła obowiązywać 15 grudnia 2014 r. Ponadto Ver domaga się odszkodowania – znacznie przewyższającego wartość utraconych dochodów. Łączna kwota, o jaką stara się inwestor wynosi, jak już wspomniano, 567 tys. dolarów.

Ver oskarża również OKEX o fałszerstwo. Właściciel Bitcoin.com twierdzi, że spółka sfałszowała kontrakt po to, by umożliwić zerwanie współpracy z sześciomiesięcznym wyprzedzeniem. Hongkońska firma rzekomo skopiowała jego cyfrowy podpis i wkleiła go do fałszywego dokumentu.

Wydaje się, że spór między kontrahentami nie wpłynął na funkcjonowanie serwisu, który, jak na razie, działa sprawnie.

Komentarze