Bitcoin będzie bezpieczniejszy

Nowe zabezpieczenia skojarzyły się pomysłodawcom z mleczem, fot. Wikipedia/Creative Commons
293

Choć kryptowaluty teoretycznie miały dawać anonimowość, amerykańskie organy prawa potrafią już ustalić, co robimy z naszymi bitcoinami. Trwają więc prace nad poprawą bezpieczeństwa najpopularniejszej waluty alternatywnej.

Na początku roku służba chroniąca amerykańską pocztę opublikowała ogłoszenie o wolnym stanowisku. Chodziło o osobę, która będzie zbierała dane („Intelligent Gathering Specialist”) specjalizującą się w identyfikacji użytkowników bitcoina. „Idealny kandydat powinien posiadać umiejętność analizy danych w celu identyfikacji działań obejmujących bitcoiny, lokalizacje, konta, usługi, ruchy, adresy e-mail i adresy IP a także inne codzienne zwyczaje w celu ustalenia tożsamości użytkowników internetu – można przeczytać w ogłoszeniu.

Pokazuje to, jak wiele danych można zebrać nawet korzystając z bezpiecznych – zdawałoby się – rozwiązań, do których wielu zalicza bitcoiny. Nieco lepiej jest w przypadku nowszych walut, takich jak Zcash, o którym były pracownik działu ochrony Bitcoina powiedział, że jest olbrzymim krokiem naprzód, jeśli chodzi o ochronę danych. Pozostaje jednak pytanie: czy powinniśmy zrezygnować z operowania bitcoinami i uznać je za przestarzałe i niebezpieczne?

Zadali je sobie naukowcy z Three University w Illinnois. Odpowiedzią na nie ma być unowocześniona wersja sieci Bitcoin nazwana przez nich Dandelion.
Badacze obiecują, że umożliwia ona zachowanie optymalnego poziomu bezpieczeństwa nie obciążając jednocześnie sieci. Ma działać mieszając wiadomości i informacje od różnych użytkowników w formie grafu, który ma być ukryty przed niepowołanymi spojrzeniami z zewnątrz. Nazwa (mlecz) odzwierciedla właśnie nierównomierne rozłożenie danych w obrębie grafu, które badaczom przypominało kształtem te kwiaty.

Komentarze