Bitcoin znów krwawi, znany hejter triumfuje. „To może być sygnał ostrzegawczy dla całego rynku”
Jest taki typ ludzi, którzy na spadki Bitcoina reagują mniej więcej tak, jak kibic największego rywala na samobója w 90. minucie. Peter Schiff należy do tej wyjątkowo specyficznej grupy od lat. Złoto lubi, Bitcoina nie znosi, a każdy mocniejszy zjazd BTC traktuje jak kolejny dowód na to, że to niepoważna finansowa lipa. Tym razem nie jest to jednak czysty hejt, a teza podszyta ciekawym pytaniem. Czy ostatnia słabość BTC jest tylko zamkniętym problemem rynku krypto, czy może zapowiedzią exodusu pieniędzy z bardziej ryzykownych aktywów?
Bitcoin traci grunt pod nogami. Rynek dostał kilka ciosów naraz
Sam Schiff na swoim X’ie napisał, że odpowiedź powinniśmy poznać bardzo szybko. W swoim stylu dodał też, że obecna sytuacja na rynku krypto i wokół niego przesunie pieniądze w stronę wartości i bezpieczeństwa. Nietrudno zgadnąć, o co mu chodziło. Dla niego liczą się w zasadzie tylko złoto i srebro.
A Bitcoin? Tutaj trzeba Schiffowi przyznać rację – w ostatnich dniach obrywa ze wszystkich stron. Nawet znani i lubiani inwestorzy, którzy dla wielu byli jak inwestycyjne opoki w kontekście kryptowalut, wykonują dziwne ruchy.
Najpierw pojawiły się doniesienia o tym, że swoje BTC sprzedaje Mark Cuban, który miał stracić wiarę w króla krypto w kontekście trzymania wartości podczas geopolitycznej zawieruchy i słabych walut. Potem swoje trzy grosze dorzuciło przecież Strategy. Firma będąca opoką, na jakiej stoi narracja wokół Bitcoina, dla wielu od lat robiąca za drogowskaz w stronę kupna BTC. Co robią Michael Saylor i spółka? Również sprzedają swoje Bitcoiny.
Okej, te 32 BTC w porównaniu z nieprzebranym bogactwem, które trzymają w portfelu, są jak marny pył. Ale jednak – liczy się sam fakt. W nagłówkach nikt nie zagłębiał się „ile”. Liczyło się to, że sprzedał. Fama poszła w świat. Koniec, kropka. W tym przypadku ważniejszy od wartości jest sam symbol. To w końcu pierwsza taka sprzedaż od niemal czterech lat i potężny cios w opowieść o żelaznej zasadzie „never sell”, które w jednej chwili zmieniło się w „sell sometimes”.

Schiff ma rację? Nie tak szybko
W środowy poranek, w momencie pisania tego artykułu, cena Bitcoina oscyluje w granicach 67 tys. dolarów. To już tylko o kilka kroków od tegorocznego dna, które w lutym wyniosło około 63 tys. dolarów.
I na koniec – co z Peterem Schiffem i jego triumfem? Nikt „siedzący” w krypto nie traktuje jego przewidywań do końca poważnie. To raczej ciekawostka niż wyrocznia. Nawet gdy dotyka realnego tematu, robi to z pozycji człowieka, który od lat stoi na cmentarzu i cierpliwie czeka na pogrzeb Bitcoina. A ten pogrzeb, jak wiadomo, przekładano już tyle razy, że mógłby mieć własną kartę w kalendarzu.