Bitcoin – miarą skali defraudacji, rozkradania „pomocy międzynarodowej”. Badania wskazują przykrą zależność

Bitcoin – miarą skali defraudacji, rozkradania „pomocy międzynarodowej”. Badania wskazują przykrą zależność

Operacje finansowe, w których wykorzystywany jest Bitcoin, stanowią dość dokładną miarę natężenia kryminalnych i patologicznych zjawisk ekonomicznych – taką śmiałą, choć bynajmniej nie nieuzasadnioną tezę stawia grono badaczy, które właśnie opublikowało wyniki swoich prac. Konkretnie chodzi tutaj o tzw. „pomoc międzynarodową”, czyli pieniądze podatników z krajów Europy i Ameryki, którzy przymuszani są finansować nie tylko własnych polityków i ich budżetowe zachcianki – ale także tych z zupełnie obcych krajów na innych kontynentach.

W ramach pracy, o której mowa, badacze prześledzili aktywność przepływów Bitcoina oraz zanalizowali stopień korelacji dynamiki tychże przepływów z wypłatami wspomnianej „pomocy międzynarodowej”. Wnioski trudno przeoczyć: otóż Bitcoin regularnie absorbuje środki pochodzące z tejże pomocy. Jakim cudem, skoro ta przeznaczona jest na realizację różnych, w teorii górnolotnych projektów – ale w żadnym przypadku nie na zasilenie prywatnych portfeli inwestycyjnych?

To oczywiście pytanie retoryczne – jakoś tak się składa, że największymi beneficjentami „pomocy międzynarodowej” są rzekome non-profity, które pośredniczą w jej przekazywaniu, oraz majątki lokalnych polityków w krajach takową otrzymujących.

Bitcoin w kieszeniach lokalnych elit

Autorzy badania zbudowali mechanizm śledzenia aktywiści transferów kryptowalutowych zsynchronizowanych z wypłatami środków pomocowych, łącząc dane on-chain sieci Bitcoin, zapisy giełd off-chain oraz ruch internetowy skojarzony z konkretnymi adresami IP zidentyfikowanymi jako powiązane z tożsamościami osób zamieszanych w zarządzanie takimi funduszami.

Próba objęła 238 mld dolarów wypłat Banku Światowego (IBRD i IDA) w 93 krajach, w okresie od kwietnia 2018 do marca 2024 roku. Identyfikację oparto na modelowaniu dynamiki obserwowanej w 328 przypadkach „skoków” związanymi z realizacją kolejnych transz obejmujących wypłaty co najmniej 50 mln dolarów, trzykrotnie przekraczających medianę – co odpowiada kwocie około 78 mld dolarów. Badanie nie objęło przy tym transakcji poza blockchainem, ani też stablecoinów – sam Bitcoin wystarczył, żeby sporo tutaj wykazać.

I jakież to nasuwają się wnioski? Ano takie, że w okresach po transferach pieniędzy od „darczyńców międzynarodowych” (czyli podatników, których najczęściej nikt nie pyta, czy chcą taką „pomoc” finansować) następuje mierzalny wzrost transakcji na adresach powiązanych z lokalnymi elitami. Przeciętny czas od wypłaty „pomocy” do pierwszych transakcji obejmujących Bitcoina wynosi od 11 do 19 dni. W ciągu miesiąca od wypłaty aktywność tych transakcji gwałtownie rośnie, po czym wygasa w ciągu 1–2 miesięcy.

Dalej podatnicy, więcej „pomocy międzynarodowej”…

Za najbardziej narażone na systematyczną defraudację środków pomocowych autorzy badania uznali dziedziny transportu, gospodarki wodnej i oczyszczania wody, programów socjalnych oraz zarządzania – dwie dalsze dziedziny już na wstępie są przy tym dodatkowo kontrowersyjne – nie mają bowiem charakteru incydentalnego, tylko raczej stały, i tworzą struktury instytucjonalne oraz społeczne przyzwyczajone do tego, że otrzymują za darmo środki finansowe pochodzące od podatników z innych krajów.

Średnia wartość przepływów defraudowanych środków odpowiadać ma 12–18% wartości wypłaconej pomocy w badanym okresie, przy czym w pojedynczych przypadkach odsetek ten przekracza 25%. Szacowany podatek korupcyjny pochłania tutaj 2 do 6 centów z każdego dolara pomocy, czyli 1,7-4,4 mld dolarów w badanych transzach zostało najprawdopodobniej rozkradzionych przez polityków i non-profity. Jak wspomniano, są to estymacje ostrożne i najpewniej zaniżone – nie obejmują stablecoinów ani innych aktywów.

Ogółem – wyniki analiz wskazały na systematyczną zależność pomiędzy wolumenem „pomocy międzynarodowej”, jaki otrzymuje dany kraj, a powodzeniem, jakim cieszy się Bitcoin pośród elit polityczno-urzędniczych, a także skalą aktywów kryptograficznych transferowanych za granicę, najczęściej do rajów podatkowych. W krajach, w których wedle istniejących rankingów poziom korupcji jest najwyższy, korelacja pomiędzy wypłatami a aktywnością kryptowalutową była oczywiście najsilniejsza.

Warto pamiętać o tym, gdy te czy inne kraje tzw. Trzeciego Świata, czy organizacje międzynarodowe, znów domagać się będą zwiększenia skali „pomocy międzynarodowej”.