AI niszczy Ethereum! Gigantyczne straty funduszy i krach DeFi mogą zepchnąć cenę do rekordowo niskich poziomów
Kryptowalutowe rynki znowu zalała fala czerwieni, a oczy wszystkich inwestorów zwróciły się w stronę dwóch kluczowych projektów, które pociągnęły za sobą resztę cyfrowych aktywów.
Wczoraj cena Bitcoin spadła poniżej psychologicznej granicy 60 000 USD, co natychmiast wywołało panikę i lawinowy spadek wyceny Ethereum. Druga największa kryptowaluta zaliczyła potężne tąpnięcie, osiągając swoje najniższe poziomy od 13 miesięcy i spadając w piątek w okolice 1540 USD. W chwili przygotowywania niniejszego artykułu do publikacji cena ETH wynosiła już 1557 USD.
[KLIKNIJ, ABY POWIĘKSZYĆ]
Inwestorzy z przerażeniem patrzą na wykresy, zastanawiając się, czy to już koniec wyprzedaży, czy też czeka nas nieuchronny zjazd w kierunku 1400 USD.
[KLIKNIJ, ABY POWIĘKSZYĆ]
Sytuację rynkową drastycznie pogorszyły fatalne wieści techniczne dotyczące innej znanej kryptowaluty nastawionej na prywatność, czyli Zcash, w której wykryto gigantyczny błąd bezpieczeństwa. Ta niespodziewana usterka wywołała natychmiastową reakcję łańcuchową, uderzając rykoszetem w zaufanie do całego sektora zdecentralizowanych finansów i ekosystemu Ethereum. Gwałtowny odpływ kapitału z protokołów sieciowych oraz paniczna wyprzedaż na rynku kontraktów terminowych sprawiły, że byki całkowicie straciły kontrolę nad sytuacją. Sentyment rynkowy zmienił się w skrajnie niedźwiedzi, a wskaźnik finansowania kontraktów permanentnych dla Ethereum stał się ujemny, co bezpośrednio dowodzi gigantycznego wzrostu pozycji krótkich obstawiających dalsze spadki.
Choć Ethereum znajduje się obecnie o 67% poniżej swojego historycznego szczytu z sierpnia 2025 roku, to nadzieje na szybkie odbicie zostały brutalnie zduszone przez likwidację lewarowanych długich pozycji o wartości aż 1,28 mld USD w zaledwie 5 dni. Popyt na opcje zabezpieczające przed dalszymi spadkami wręcz eksplodował, na co wskazuje potężny skok wskaźnika opcji sprzedaży do opcji kupna na giełdzie Deribit, który osiągnął wartość 3,7 raza w piątek. Na rynku brakuje jakichkolwiek oznak silnego przekonania ze strony długoterminowych posiadaczy, co tworzy idealne warunki dla niedźwiedzi do dalszego spychania cen w dół.
Sztuczna inteligencja obnaża słabości ukryte w kodzie blockchaina
Głównym zapalnikiem, który wywołał tak potężne załamanie nastrojów, stała się wiadomość o krytycznym błędzie w sieci Zcash, umożliwiającym teoretycznie nielimitowane dodrukowywanie monet w jej największej, chronionej puli o nazwie Orchard. Luka ta istniała niezauważona w kodzie źródłowym od maja 2022 roku, a jej wykrycie stało się możliwe dopiero dzięki zaawansowanym narzędziom technologicznym. Problem zidentyfikował niezależny badacz bezpieczeństwa Taylor Hornby, który podczas audytu dla firmy Shielded Labs wykorzystał do analizy najnowszy model sztucznej inteligencji Claude Opus 4.8 od firmy Anthropic.
Informacja ta wywołała panikę na rynku, ponieważ inwestorzy uświadomili sobie, że skoro zaawansowana sztuczna inteligencja potrafi po latach znaleźć błąd w tak sprawdzonym projekcie, to podobne luki mogą czaić się w innych sieciach i kontraktach. Na rynkach natychmiast pojawiły się komentarze znanych postaci ze świata kryptowalut, które podgrzały atmosferę niepokoju. Jak już pisaliśmy, znany inwestor i współzałożyciel giełdy BitMEX, Arthur Hayes, poinformował publicznie, że z powodu zagrożenia związanego z usterką w puli Orchard zdecydował się na całkowite pozbycie się swoich zasobów tej kryptowaluty.
Strach przed infekcją innych systemów doprowadził do masowego wycofywania kapitału z aplikacji DApps i drastycznego spadku całkowitej wartości zablokowanej, czyli tak zwanego TVL, w ekosystemie Ethereum do poziomów nienotowanych od lutego 2024 roku. Spadek ten odcina protokoły od bieżących przychodów i drastycznie ogranicza organiczny popyt na Ethereum jako paliwo do inteligentnych kontraktów. Największe potęgi zdecentralizowanych finansów zanotowały gigantyczne tąpnięcia, wśród których wymienić trzeba Spark ze spadkiem TVL o 50%, Ether.fi tracący 49%, EigenCloud ze zjazdem o 41% oraz KernelDAO, którego zasoby skurczyły się o 39%.
Choć programiści Zcash natychmiast wdrożyli awaryjną aktualizację sieci i zamknęli podatność w pięć dni, a mechanizmy kontrolne potwierdziły, że nikt realnie nie wygenerował fałszywych monet, to zaufanie inwestorów zostało doszczętnie zdewastowane.
Czarna seria wielomilionowych cyberataków paraliżuje sektor DeFi
Obawy inwestorów nie wynikają wyłącznie z teorii, ponieważ rynek wciąż mocno krwawi po serii potężnych ataków hakerskich, które w samym tylko kwietniu przyniosły straty na poziomie 630 mln USD. Aż 82% z tej gigantycznej sumy przypadło na zaledwie dwa incydenty, które uderzyły w fundamenty nowoczesnego ekosystemu finansowego. Pierwszym z nich był dramatyczny exploit wymierzony w Drift Protocol działający na Solanie, z którego agresorzy wyprowadzili w zaledwie 12 minut aż 280 mln USD przy użyciu wyrafinowanej inżynierii społecznej nakierowanej na sygnatariuszy protokołu. Drugim potężnym cosem był cyberatak na most międzyłańcuchowy KelpDAO oparty na architekturze LayerZero, z którego północnokoreańscy hakerzy powiązani z grupą Lazarus skradli około 293 mln USD w postaci 116 500 tokenów rsETH.
Te spektakularne włamania przetoczyły się przez wiele kluczowych sieci, w tym Ethereum, Solana, Base, BNB Chain, Sui oraz PulseChain, pokazując, że żadne środowisko nie gwarantuje pełnego bezpieczeństwa. Efektem tak głębokich turbulencji jest bezprecedensowa sytuacja strukturalna, w której zaledwie 30% obecnej podaży Ethereum generuje zysk w stosunku do ceny, po jakiej te monety były ostatnio poruszane na blockchainie. W całej historii kryptowalut tak dramatyczny wskaźnik rentowności występował niezwykle rzadko i zazwyczaj zwiastował ostateczny moment kapitulacji rynkowej. Podobna sytuacja miała miejsce podczas paniki wywołanej pandemią w połowie marca 2020 roku oraz w połowie grudnia 2019 roku, kiedy to po osiągnięciu tak niskich poziomów rentowności następowało potężne odbicie cenowe, owocujące rajdem w górę o 118% w ciągu zaledwie 60 dni.
Gigantyczne straty instytucjonalne i walka o przetrwanie
Obecny brak jakichkolwiek oznak odbicia oraz wyparowanie ponad 500 mln USD w zlikwidowanych lewarowanych pozycjach długich w 48 godzin sprawiają, że rynek stoi pod ścianą. Sytuację komplikuje fakt, że w pułapce utknęły wielkie podmioty instytucjonalne, które bardzo agresywnie akumulowały cyfrowe aktywa na wyższych poziomach cenowych. Najlepszym przykładem jest największa firma zarządzająca rezerwami Ethereum, czyli giełdowy gigant Bitmine, który posiada w swoim portfolio astronomiczne 4,5% całej globalnej podaży tej kryptowaluty. W wyniku trwającego krachu korporacja ta mierzy się obecnie z bezprecedensową, niezrealizowaną stratą opiewającą na kwotę 10,5 mld USD.
Mimo tak drastycznego obsunięcia kapitału, presja na rynku nie maleje, a narastający strach przed błędami w chronionych protokołach kryptograficznych skutecznie odstrasza nowy kapitał. Inwestorzy z niepokojem obserwują zachowanie ceny Bitcoina, ponieważ dopóki król kryptowalut nie powróci trwale powyżej granicy 60 000 USD, szanse na odwrócenie trendu na Ethereum pozostają minimalne. Dalsza degradacja zaufania do zdecentralizowanych aplikacji oraz widmo kolejnych interwencji sztucznej inteligencji w poszukiwaniu błędów w kodzie mogą z łatwością zepchnąć kurs Ethereum poniżej bariery 1550 USD, otwierając niedźwiedziom drogę do przetestowania wsparcia na poziomie 1400 USD.
Przeczytaj o tym, jaką lawinę wydarzeń spowodował Michael Saylor i jakie mogą być tego konsekwencje:
Strategy w poważnych tarapatach, eksperci ostrzegają przed krachem
oraz o tym, jak młody Brytyjczyk znalazł się na „czarnej liście” Moskwy za sprawą swojego odkrycia:
Siedemnastolatek pokonał kryptowalutową hydrę Rosji. Oto, jak jeden raport ucznia postawił Kreml na nogi

